Fałszerze kawy i oliwy

Deska serów czy pasztet z gęsich wątróbek z półki sklepu niemieckiej czy portugalskiej sieci dyskontów zaspokajają te nasze paradoksalne pragnienia – by była namiastka luksusu, ale za cenę z dyskontu.
redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Książek
fot. Magdalena Książek

Ceny kawy ostatnio tak poszybowały, że nagle paczki kawy na bazarze zaczęły kosztować o ponad 10 złotych mniej niż na sklepowej półce. Wcześniej kawa na bazarze miała tę przewagę – jak zapewniali sprzedawcy – że miała inną, lepszą metkę. Była wytworzona na rynek włoski albo niemiecki, gdzie klienci są ponoć bardzo wymagający. Słynne sklepiki „chemia z Niemiec” przyciągały klientów, którzy obawiali się, że na rynek polski, rumuński czy słowacki wypuszczane są produkty niższej jakości. Dlatego szybko prócz proszku do prania, detergentów dołączyły „niemieckie” słodycze, przekąski czy właśnie kawa.

Teraz jednak o jakości mało kto myśli, jeśli paczka dobrej kawy kosztuje nawet 40 złotych, każdy szuka oszczędności. Według oficjalnych danych ceny kawy w latach 2022–2024 wzrosły w Polsce o 50 proc. W samym 2025 roku podwyżki sięgały 30 proc. To znaczy, że filiżanka kawy jest dziś dwa razy droższa niż przed pandemią.

I tu na scenie pojawiają się dobrze znani z polskiej historii, z gospodarki niedoboru, z okupacji, z nędzy stanu wojennego, z czarnego rynku. Oni, cwaniacy, którzy – wiedzą, że Polacy mają dość luźne podejście do tego, czy produkt jest czy nie jest oryginalny, a cena najczęściej jest najważniejszym kryterium do podjęcia decyzji o kupnie produktu. Przekleją metkę, przepakowują produkt gorszy w lepsze opakowanie i bezczelnie będą żerować na konsumentach.

Ale okazuje się, że nie tylko kawa jest fałszowana. W ostatnich latach wzrosły również ceny oliwy. Wzrosło też zainteresowanie Polaków tym produktem, ponieważ uchodzi za jeden ze zdrowszych tłuszczów, jest niezbędny przy diecie śródziemnomorskiej i w ogóle jego spożycie zamiast masła czy margaryny jest zalecane przez dietetyków. Jeszcze przed pandemią oliwa była bardziej dostępna. Ale wraz ze wzrostem popytu również znalazło się sporo chętnych do fałszowania oliwy. Pamiętam, jak parę miesięcy temu dostałem wiadomość od organizacji, która alarmowała, że – w przeciwieństwie do butelek alkoholu, które mają swoje banderole, numery seryjne itd. – nikt nie kontroluje oryginalności oliwy. Oczywiście stosowne władze zajmujące się handlem i ochrona konsumenta mają prawo nakładać kary za to, że składniki produktu nie odpowiadają etykiecie, ale ostatnio na bazarach jak grzyby po deszczu wyrosły punkty sprzedające rarytasy z Włoch. W takim miejscu musimy mieć po prostu zaufanie do sprzedawcy, czy nie wciska nam odpadów kulinarnych kupionych w Italii z metką oliwy z pierwszego tłoczenia.

Ale w efekcie popadamy w pewien paradoks. Z jednej strony z dumą podnosimy, że jesteśmy 20 gospodarką świata, chcemy żyć i konsumować jak społeczeństwa tego pierwszego, najzamożniejszego świata. Ale równocześnie to nasze bogactwo jest trochę nad stan. I chcielibyśmy mieć włoską kawę i włoską oliwę, ale płacić za to najmniej. Cóż, to chyba nie przypadek, że duże sieci delikatesów upadły w ostatnich latach pod naporem stanowisk z bardziej ekskluzywnym jedzeniem, które pojawiły się w dyskontach. Deska serów czy pasztet z gęsich wątróbek z półki sklepu niemieckiej czy portugalskiej sieci dyskontów zaspokajają te nasze paradoksalne pragnienia – by była namiastka luksusu, ale za cenę z dyskontu.

Tak, fałszerze kawy i oliwy znacznie więcej mówią o tym, jakim społeczeństwem jesteśmy naprawdę niż liczne skomplikowane analizy socjologiczne.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51-52/2025