Pozorny rygoryzm słów Jezusa może budzić bunt i podejrzenia, że Jego nauka ma ograniczać wolność ludzką, a chrześcijanin to człowiek nakazów i zakazów, wiecznie skupiony na niemożliwej do osiągnięcia doskonałości. Jezus mówi, że „ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni”. Mówi o sprawiedliwości większej niż ta, którą odznaczali się faryzeusze – a wiemy przecież, że w skrupulatnym i bardzo drobiazgowym przestrzeganiu przepisów byli oni arcymistrzami. Jezus mówi, że do królestwa Jego Ojca wejdzie ten, kto wypełnia i uczy wypełniać przykazania, a następnie wyostrza wymowę tych przykazań. Słyszymy więc już nie tylko „nie zabijaj”, ale „nie kieruj się gniewem, nie wypowiadaj słów nienawiści”. Słyszymy już nie tylko „nie cudzołóż”, ale „nie patrz pożądliwie”. Poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko i, podejrzewam, trudno osiągalna dla zwykłego śmiertelnika.
Nie chodzi tu jednak o to, by do każdego z przykazań dopowiadać kolejne ograniczenia, które nas zniewalają. Nie są to także zawody w osiąganiu maksymalizmu etycznego i wezwanie do morderczej pracy nad własną moralnością. To była raczej domena faryzeuszów i uczonych w Piśmie. Uczeń Chrystusa powołany jest do czegoś więcej.
Popatrzmy na ludzi żyjących wokół nas. W znakomitej większości mamy do czynienia ze zwyczajnymi, porządnymi obywatelami, katolikami, sąsiadami, którzy starają się żyć uczciwie i nie dopuszczać do tego, by ich postępowanie rodziło zło i krzywdę. Wielu z nich to osoby niewierzące bądź też odwiedzające kościół rzadko. Czy powiemy o nich, że są złymi ludźmi? Oczywiście, że nie. Kierują się dobrem innych, ciężko pracują, tworzą harmonijne rodziny i starają się przejść przez życie, nie krzywdząc bliźnich. Co więc odróżnia ucznia Jezusa od takiego człowieka?
Przede wszystkim – świadomość celu. Jezus mówi o tych, którzy wejdą, i o tych, którzy nie wejdą do królestwa Bożego. Chrześcijanin to człowiek, który koncentruje się na obietnicy Boga i pragnie życia w pełni. Mądrość ucznia Jezusa polega na tym, by wybierać to, co nas do tej pełni prowadzi. A ludzkie wybory, jeśli są autentyczne, dokonują się nie w odniesieniu do zapisów prawa, ale w głębi serca. Tam rozgrywa się duchowa walka o dobro, tam też kształtuje się nasz stosunek do prawa Bożego. Jeśli w naszym sercu mieszka Bóg, jeśli nasz słuch jest wyostrzony na Jego słowa, a sumienie uwrażliwia się na Jego poruszenia, w konsekwencji i nasze postępowanie, stosunek do bliźnich, relacje ze światem nieustannie doskonalą się w miłości.
Tak, to o doskonalenie w miłości chodzi, nie o bezduszny rygoryzm. Jezus mówi przecież o szacunku dla Prawa i sam siebie określa jako Tego, który przyszedł je wypełnić, a nie zmienić. A jednak uzdrawia w szabat, ucztuje z grzesznikami, dotyka chorych na trąd. Sensem prawa jest bowiem odpowiedzialność za dobro drugiego człowieka, a nie bałwochwalcze hołdowanie drobiazgowym przepisom. Chrystus zaprasza nas do wiary myślącej, a nie niewolniczej, do wczytywania się w znaki czasów w odniesieniu do Jego miłości. Czy jesteśmy od tego, by zmieniać Boże prawa w imię postępu ludzkości, zmian cywilizacyjnych, dążeń do nowoczesności czy zdobyczy nauki? To wszystko jest ważne, ale rzecz w tym, by nie burzyć fundamentów naszej wiary, lecz budować na nich mądre odpowiedzi na wyzwania czasów. Tego nie zrobimy przez burzenie, niszczycielski bunt i nieograniczoną samowolę. To droga do anarchii, nie do doskonałości. Doskonałość dzieje się w miłości, we słuchaniu w Boże słowo, w kształtowaniu naszego stosunku do świata przez pryzmat Ewangelii i Jezusowego zaproszenia do pełni życia. Na tym polega ta sprawiedliwość, o której dziś słyszymy – większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, doskonalsza od stylu „uczciwego życia”, bo płynąca z miłości.
Słowa Ewangelii według św. Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».
Mt 5, 20–22a.27–28.33–34a.37
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!









