Logo Przewdonik Katolicki

Katedra na Górze

FOT. ROBERT WOŹNIAK, AGNIESZKA KURASIŃSKA/PK

Ks. Henryk Seweryniak: Uważam, że temat „Kazania na Górze” jest ważny i w takich rozmowach jak nasze nie można go pominąć. Skąd ta mina sceptyczna?

Monika Białkowska: Nic, nic. Słucham…
 
H.S.: Gdyby chrześcijaństwo miało jakąś konstytucję, to byłoby to właśnie Kazanie na górze. Na pewno!
 
M.B.: Tyle że trudno dzisiaj powiedzieć, czy to rzeczywiście było kazanie i czy miało miejsce na górze. Mateusz poskładał je z wielu przemówień Jezusa. Umieścił je na górze, żeby pokazać Jezusa jako nowego Mojżesza, przynoszącego nowe Prawo. I mamy jeden z najdłuższych tekstów Ewangelii.
 
H.S.: Ale tekst fenomenalny, zawierający istotę tego, co Jezus powiedział w kwestiach etycznych. Lubię porównywać te trzy rozdziały do katedry. Stajemy najpierw przed jej portalem. Na portalach romańskich ustawiane były często postaci biblijnych królów i proroków. Tu Jezus ustawia osiem postaci: cichych, płaczących, ubogich, pokój czyniących, miłosiernych, czystego serca… Wejdźmy do nawy głównej. Podtrzymuje ją sześć kolumn. To są radykalizmy. U podstawy każdej z nich widnieje: „słyszeliście, że powiedziano”. A wyżej Jezusowe: „a Ja wam powiadam”. „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj! A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi”. Oprócz tego w katedrze są jeszcze boczne nawy z wianuszkiem kaplic, dedykowanych prawdziwemu postowi, prawdziwej modlitwie, jałmużnie. A na koniec Mistrz przypomina, że wszystko to ma być wznoszone na skale, nie na piasku, bo inaczej cała budowla – budowla naszego życia – zawali się.
 
M.B.: Jesteśmy w środku katedry. Patrzymy na kolumny. Radykalizmy są mocne, ale przecież formuła „a Ja wam powiadam” nie była niczym wywrotowym. Rabini w sporach między sobą też jej używali.
 
H.S.: Radykalne nie jest samo „a Ja wam powiadam” – ono się takie staje zestawione ze „słyszeliście, że powiedziano”. Bo kto powiedział? Prorocy? Rabini? Nie! Jezus odwołuje się tu do przykazań, do tego, co wcześniej powiedział Bóg! Nie zmienia Prawa, ale idzie w głąb, do motywów. To jest Jego radykalizm, którego nawet dzisiaj wielu nie chce dostrzec.
 
M.B.: Żydzi mogli pomyśleć, że oto Jezus śmie poprawiać samego Boga. To musiało ich oburzyć.
 
H.S.: Mateusz na koniec napisze, że „zdumiewali się Jego nauką”, ale masz rację, że to chyba dość łagodnie powiedziane. To, co zrobił Jezus, jest niesamowicie mocne. Pokazuje, że nie liczy się tylko wypełnienie Prawa, ale intencja, sumienie. Jezus przekraczając ramy judaizmu, przynosi zupełnie nową jakość. Istotą judaizmu jest sprawiedliwość odpłaty – Jezus wnosi w to miejsce miłość nieprzyjaciół. Podobnie nierozerwalności małżeństwa, przyniesionej w radykalizmach, żadną miarą nie da się wpisać w judaizm.
 
M.B.: A ma Ksiądz swój ulubiony fragment Kazania na górze?
 
H.S.: Najważniejsze jest tych sześć radykalizmów…
 
M.B.: Ale ja nie pytam, co najważniejsze. Pytam, w którym miejscu tej katedry najbardziej lubi Ksiądz sobie posiedzieć?
 
H.S.: Najbardziej chyba przy tym radykalizmie o cudzołóstwie. To jest bardzo przekonujące duszpastersko. Na rekolekcjach często pytam: panowie, jak oglądacie pornografię, co robicie z tej kobiety? Wyobraźcie sobie, że to twoja siostra, twoja dziewczyna, twoja matka jest na tym obrazku. Co wtedy? I oni czują, że mówię prawdę.
 
M.B.: Wie Ksiądz, czego mi jeszcze brakuje w tej katedrze? Prezbiterium. Nie może być tak, że prezbiterium to będzie przykazanie miłości?
 
H.S.: Wtrącasz mi się do mojej budowy, ale niech będzie. W przykazaniu miłości najbardziej fascynuje mnie to, że każdy z jego składników jest w Starym Testamencie! „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem” to fragment codziennej modlitwy każdego Izraelity, wyjęty z Księgi Powtórzonego Prawa.
 
M.B.: Ten sam, który nosili zapisany w tefilin, pudełeczkach mocowanych na czole, żeby zgodnie z Pismem „mieć go zawsze przed oczami”.
 
H.S.: Ten sam. A „będziesz miłował bliźniego swego” zapisane jest w Księdze Kapłańskiej. Tyle że ani jedno, ani drugie nie było traktowane przez Żydów jako przykazania. A Jezus pytany o największe z przykazań nie wybiera – choć aż się o to prosi – któregoś z Dekalogu, ale łączy te dwa polecenia. W ten sposób mówi, że miłość do człowieka przychodzi przez miłość  Boga: bo nie dostrzeżesz godności człowieka, jeśli nie zobaczysz, że za nim stoi Bóg. I nie dostrzeżesz Boga, jeśli nie kochasz drugiego człowieka. Jezus dokonuje tu jednoznacznego i bardzo radykalnego połączenia.
 
M.B.: Ale to połączenie nie zawsze jest tak radykalne… Jezus czasem mówi o tych przykazaniach obok siebie. W Ewangelii Łukasza to nawet nie Jezus, ale uczony w Piśmie tak odpowiada!
 
H.S.: Bo wygląda na to, że judaizm w tej akurat kwestii też zmierzał w tę stronę. I nie musimy tu między judaizmem a chrześcijaństwem budować jakiejś opozycji. Tradycja biblijna w tej kwestii jest wspólna, choć Jezus jest tym, który tak jasno i radykalnie powiedział: przykazanie miłości Boga i bliźniego jest pierwszym i najważniejszym przykazaniem. To jest zobowiązanie dla Jego uczniów!
 
M.B.: I wypominają nam to ci, którzy nie są chrześcijanami. Jakby to właśnie światu było najbardziej potrzebne.
 
H.S.: Gandhi mówił, że gdyby chrześcijanie żyli tak, jak nauczają, to on by został chrześcijaninem. Kultura chrześcijańska była fascynująca dla ludzi we wszystkich czasach. Nawet oświecenie europejskie, które tak się od chrześcijaństwa odcinało, z czego wyprowadzało swoje ideały „wolności, równości i braterstwa”? Czy można o nich mówić, nie mając gdzieś w tyle głowy, mimo całego buntu przeciwko Bogu, przekonania, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga? I to dlatego jesteśmy równi, wolni, dlatego jesteśmy braćmi?
 
M.B.: Zajrzyjmy jeszcze raz do tej katedry. Powiedzieć, że zbudował ją Jezus, to za dużo – jakaś jej część już wcześniej stała. Gdzie tu jest Jego ręka?
 
H.S.: Jacob Neusner w książce Rabin rozmawia z Jezusem wyobraża sobie, że przenosi się w czasy Jezusa i idzie za Nim, słucha Go. Potem wraca, żeby świętować szabat w jakimś żydowskim miasteczku. Tam siada z rabinem i opowiada mu o Jezusie, którego spotkał. I tamten go pyta, czy ów Jezus dodał coś do naszych przykazań? – Nie dodał. – Czy coś ujął? – Nie ujął. – To co w Nim takiego jest? – Tak naprawdę On nie dodaje przykazań. On do przykazań dodaje siebie – odpowiada Neusner. Do tego właśnie nawiązuje Benedykt XVI, który mówi, że na tym polega różnica między nami a judaizmem: nasza moralność nie polega na pierwszym miejscu na zachowywaniu przykazań, ale na naśladowaniu Jezusa. On zasiadł w centrum tej katedry. I wciąż tam jest. Zajrzyjcie do Ewangelii Mateusza, rozdziały od piątego do siódmego. Zapraszam. Spotkacie Go.
 



Ks. prof. Henryk Seweryniak prof. dr hab. teologii fundamentalnej, przewodniczący Stowarzyszenia Teologów Fundamentalnych w Polsce.

Dr Monika Białkowska doktor teologii fundamentalnej, dziennikarka Przewodnika Katolickiego

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki