Człowiek z obrazu

Scena z kazania ks. Piotra Skargi na obrazie Jana Matejki nigdy się nie wydarzyła. Czy oznacza to, że wizerunek oddaje nam fałszywy obraz kaznodziei? Nie, obraz jest prawdziwy, bo symboliczny.
Czyta się kilka minut
Kazanie Skargi, Jan Matejko, olej na płótnie 1864 r. Ks. Piotr Skarga wygłasza płomienne kazanie, przyjęte bez entuzjazmu przez króla Zygmunta III Wazę fot. wikimedia Commons
Kazanie Skargi, Jan Matejko, olej na płótnie 1864 r. Ks. Piotr Skarga wygłasza płomienne kazanie, przyjęte bez entuzjazmu przez króla Zygmunta III Wazę fot. wikimedia Commons

Kolejne, tym razem już 490. urodziny księdza Piotra Skargi (przyszedł na świat 2 lutego 1536), jezuity, ikony polskiej galerii narodowych bohaterów i osoby, co do której toczy się w Rzymie postępowanie beatyfikacyjne, skłaniają do refleksji. Ten człowiek wywarł olbrzymi wpływ na naszą katolicką tożsamość, jego Żywoty świętych były bezspornie najczęściej czytaną w Polsce książką – i to czytaną na przestrzeni kilkunastu pokoleń. Już to jedno stawiałoby go w rzędzie „najbardziej wpływowych polskich pisarzy”. Ale ks. Skarga jest nadto postrzegany jako uosobienie zbiorowego sumienia, prorok bez osłonek biczujący nasze narodowe wady. Taki właśnie, jakim uwiecznił go Matejko. Włącznie ze szlachetnie złamaną linią nosa, ulubionym elementem matejkowskich portretów, który – jak wykazały późniejsze lustracje szczątków jezuity – naprawdę zdobił jego twarz. Jednak Skarga-prorok, którego w zadumie słucha król i najwyżsi dostojnicy Rzeczypospolitej, jest raczej wytworem wyobraźni odległych potomków pokolenia, jakie realnie żyło i działało za panowania ostatnich Jagiellonów i pierwszych Wazów.

Kazania sejmowe

Dziś bardziej niż jako autor Żywotów świętych ks. Skarga pamiętany jest jako twórca Kazań sejmowych. I słusznie, bowiem jest to pomnikowy przykład wołania „o naprawę Rzeczypospolitej”, które od czasów Andrzeja Frycza Modrzewskiego rozlegało się w naszej przestrzeni publicznej. Wołania tyleż słusznego, ile nieskutecznego. Jednak potrzebnego, gdyż bez niego polska kondycja wypadałaby – także teraz, po wiekach – jeszcze gorzej.

Rzućmy chociażby okiem na kazanie drugie, w którym Skarga gromi panów posłów, reprezentantów warstwy szlacheckiej, za samolubstwo szkodzące interesom wspólnoty: „Patrzcie, do jakich dostatków i bogactw, i wczasów ta was matka przywiodła, a jako was ozłociła i nadała, iż pieniędzy macie dosyć, dostatek żywności, szaty tak kosztowne, sług takie gromady, koni, wozów, takie koszty, dochody pieniężne wszędzie pomnożone. Sama tylko matka mało ma. Pierwej rzadki miał piwo w domu, a teraz winem piwnice wasze wonieją. Pierwej samodziałki boki nasze pokrywały, a teraz aksamity i jedwabie. Pierwej proste rydwany i rzadkie, częstsze siodła miasto poduszek, a teraz złote kolebki i karety. Pierwej proste potrawy, a teraz ptaki i kapłony. Pierwej jedna misa wszytkim, a teraz półmisków kilkadziesiąt”.

Kto będzie miał odwagę zaprzeczyć, że obraz ten jak ulał pasuje do realiów naszego kraju A.D. 2026? Dostatek, w parze z którym kroczy pycha – to właśnie, według Skargi, prowadziło do upadku polskie elity przed czterystu laty. I, jak się okazuje, niewiele się pod tym względem u nas zmieniło. „Nie oglądajcie się na stateczność, ale na pożytek ludzki” – woła do posłów kaznodzieja, i to jego wołanie można by uczynić uniwersalną sejmową dewizą.

Prorok odczytany po latach

Trzecie kazanie w całości poświęcone jest potępieniu wewnętrznej niezgody i typowo polskiej skłonności do wzajemnych waśni. Skarga mówi o miłości Bożej jako „pierwszym łańcuchu” spajającym narodową wspólnotę i dodaje: „Są i drugie łańcuchy do spojenia pokoju i zgody waszej z strony miłej ojczyzny i korony tej, matki naszej, którymi nas spina i wiąże, abyście się nie targali, a zgodę i jedność miłowali. Macie jednego pana i króla, jedne prawa i wolności, jedne sądy i trybunały, jedne sejmy koronne, jednę spólną matkę, ojczyznę miłą, jedno ciało z rozmaitych narodów i języków skupione i spojone i dawno zrosłe! Jakoż się wadzić, dzielić tem i nie zgadzać możecie?”.

„Niezgoda nic do kupy nie niesie, ale wszytko rozprasza i różnymi wiatry roznosi” – to i podobne zdania z trzeciego kazania sprawiły, że „sejmowy” Skarga chętniej czytywany był w XVIII wieku niż w czasach sobie współczesnych. Bo było to smutne stulecie, w którym Rzeczpospolita rozrywana była sporami między stronnictwem „patriotów” (Potoccy) a „familią” Czartoryskich, a obie strony za cnotę poczytywały sobie gorliwość w zwalczaniu ideowych przeciwników. Oczywiście waśnie te podsycały ambasady Rosji, Prus i Austrii, zainteresowane maksymalnym osłabieniem Polski, którą już planowano podzielić jako wspólny łup. Nasze elity polityczne, regularnie opłacane z kies obcych mocarstw (jurgieltnicy), ze ślepą ochotą rzucały się sobie do gardeł.

Dopiero za panowania Stanisława Augusta zaczęto dostrzegać, do czego to prowadzi. I właśnie wtedy nastąpiło odrodzenie popularności Kazań sejmowych. W obliczu widocznej już perspektywy rozbiorów słowa takie, jak „Nastąpi postronny nieprzyjaciel, jąwszy za wasze niezgodę i mówić będzie: rozdzieliło się serce ich, teraz poginą”, brzmiały wręcz proroczo. A już wyimek z kazania szóstego okazał się przestrogą, którą powtarzały sobie wszystkie pokolenia w każdym z trzech zaborów: „Ustawicznie się mury Rzeczypospolitej waszej rysują, a wy mówicie: nic, nic. Nierządem stoi Polska! Lecz gdy się nie spodziejecie, upadnie i was wszystkich potłucze”.

Zgoda, ale nie dla wszystkich

Ale jest też i rysa na tym proroczym wizerunku. Skarga z paradygmatu zgody, która spaja narodową wspólnotę, wyłączał innowierców: ewangelików i prawosławnych. I owo wykluczenie głosił z taką gorliwością i takim skutkiem, że w praktyce niejeden raz obracało się to przeciw jego słusznym postulatom i niemniej trafnym ostrzeżeniom przed prywatą i warcholstwem.

Wybierzmy przykład najbardziej jaskrawy. Jest wiosna 1606 roku, sejm w Warszawie obraduje nad uchwaleniem przepisów wykonawczych do aktu konfederacji warszawskiej z 1573 roku, która uchwaliła wyznaniową tolerancję. Chodziło o umożliwienie niekatolikom swobodnego dostępu do urzędów państwowych, zabezpieczenie zborów ewangelickich przed napadami fanatyków itd. Sejm był już o krok od tych postanowień, lecz Skarga, w żarliwej nocnej przemowie skierowanej do Zygmunta III, biskupów i innych senatorów, zablokował owe decyzje. W rezultacie sejm rozszedł się 18 kwietnia bez żadnych uchwał.

W naszej popularnej historiografii złym duchem jest poseł Siciński, który uruchomił niechlubną tradycję zrywania sejmów, wykorzystując prawo liberum veto. Jednak Skarga, na pół wieku przed nim, właściwie uczynił to samo. Co zresztą szybko się zemściło. Zawiedzeni dysydenci, a także umiarkowani politycznie katolicy, niechętni jezuitom, w rok później ogłosili słynny rokosz Zebrzydowskiego, wojnę domową, zakończoną 5 lipca krwawą bitwą pod Guzowem. Niestety, swój mimowolny udział w tym nieszczęściu ma także promotor „zgody w miłej ojczyźnie i koronie”.

Apel o „taryfę ulgową”

Gdy kilkanaście lat temu Sejm uchwalił rok 2012, czterechsetną rocznicę śmierci kaznodziei, „Rokiem Skargi”, zaprotestowały środowiska ewangelickie. „Decyzja ta jest dla nas niezrozumiała, zarówno w wymiarze neutralności państwa, jak i deklarowanego przez niektórych posłów otwarcia na inicjatywy ekumeniczne” – napisano w oświadczeniu synodu Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Trudno zaprzeczyć logice tych zarzutów. Jednak z całym szacunkiem dla polskich luteran zwrócić trzeba uwagę na inną stronę wizerunku Piotra Skargi. Dziś dla ogółu Polaków nie jest on już symbolem walki z innowiercami. Takiego Skargę już mało kto pamięta – i bardzo dobrze. Piotr Skarga jest dla nas przede wszystkim Skargą z obrazu Matejki: człowiekiem, który gorliwie występuje w obronie wspólnego dobra przed szkodliwymi dla państwa partykularyzmami.

Czy jest to obraz fałszywy lub tylko, powiedzmy, częściowo zafałszowany? Ośmielę się zaprzeczyć. Mamy bowiem nieszczęsną tendencję do jednoznacznych ocen moralnych wobec ludzi, którzy już od stuleci nie żyją. Dlaczego nieszczęsną? Bo zapominamy, że dopiero gdyby dożyli naszych czasów, mogliby się przed naszymi zarzutami bronić. Nie zdajemy sobie też sprawy, że żyjąc tak długo – utrzymajmy tę czysto akademicką hipotezę – być może zmienialiby się, razem z następującymi po sobie pokoleniami Polaków.

Dlatego wobec oceny ludzi, którzy jak ks. Piotr Skarga dostąpili zaszczytu stanięcia na piedestale „narodowych symboli”, powinna być zastosowana swoista „taryfa ulgowa”. I nie ma w tym żadnego fałszu.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2026