Cnoty komunikacyjne

Leon XIV w tegorocznym orędziu na Wielki Post dużo miejsca poświęcił słuchaniu i temu, by unikać grzechów języka. Papież pisze wiele o tym, by nie ranić innych słowem. Wskazówka ta zainspirowała mnie do przyjrzenia się, nieco paradoksalnie, cnotom języka.
Czyta się kilka minut
Fra Angelico, Zwiastowanie, ok. 1430 r. fot. WIKIPEDIA
Fra Angelico, Zwiastowanie, ok. 1430 r. fot. WIKIPEDIA

Słowo, choć wydaje się bezsilne, ma potężną moc rażenia. Nie bez powodu ostrzeżenia przed grzechami języka co rusz powtarzają się w księgach mądrościowych, wiele miejsca poświęcają tej kwestii także św. Paweł i św. Jakub w listach. Tej samej mocy jednak można użyć do budowania – w końcu narzędzie, w tym przypadku organ mowy czy też umiejętność pisania, to tylko narzędzie. Wszystko więc zależy od tego, jak ktoś postanowi je wykorzystać. O tym zaś stanowi serce danej osoby oraz to, na ile wypracowała stałe zdolności do czynienia dobra w sferze mowy, czyli wspomniane na wstępie cnoty. Nie opiszę tu wszystkich, bo nie ma na tyle miejsca; wybrałam te, które uważam za najistotniejsze. I chyba nie tylko ja, bo sporo o nich pisze chociażby św. Franciszek Salezy w Filotei.

Prawdomówność

Jezus mówi o sobie, że jest prawdą (zob. J 14, 6), zaś w Starym Testamencie wielokrotnie Bóg jest charakteryzowany jako prawdomówny. Centrum chrześcijaństwa stanowi wiara we wcielenie Logosu, a więc najgłębszej Prawdy, Zasady świata. Dlatego tak ważne jest, byśmy byli wierni prawdzie, każdej, bo w ten sposób wyraża się nasza wierność Bogu. Na dowód mała anegdota. Byłam kiedyś w sanktuarium na Wiktorówkach świadkiem bardzo pouczającej dla mnie rozmowy, choć przykro się jej słuchało. Dialog toczył się między ojcem i kilkuletnim synem. Okazało się, że chłopiec został przekonany do tego, by tutaj wejść (później jeszcze wybierali się na Rusinową Polanę) kłamstwem, że jest tu sklep, gdzie rodzice kupią mu lego i określone słodycze. Tymczasem można się było jedynie napić herbaty, ewentualnie na Rusince zjeść oscypka i popić żentycą. Maluch był wściekły, ojciec zaś ewidentnie rozbawiony faktem, że udało mu się zmanipulować synka. A ja słuchałam płaczu zawiedzionego dziecka i miałam wrażenie, że dosłownie słyszę, jak pęka jego zaufanie do taty. Ten ostatni może i postawił tym razem na swoim, ale moim zdaniem ostatni raz, bo młody na pewno mu już tego nie zapomniał. A przy okazji nauczono go, że nie należy innym ufać, w tym Bogu, bo ojciec – czy tego chce, czy nie – jest dla swoich dzieci pierwszą figurą Ojca.

Troska o to, by nie upiększać, nie koloryzować oraz praca nad umiejętnością głośnego przyznawania się do błędu i odwoływanie swoich błędów oraz wypowiedzianej nieprawdy, jest istotna. W ostatecznym rachunku upraszcza życie, bo jeśli się kłamie, trzeba pamiętać, co i komu się nakłamało. Inaczej wcześniej czy później fasada opada i rodzi się wstyd, czasem w dawce nie do przełknięcia. Dla kogoś, kto wierzy w Chrystusa, ważniejsza pozostaje jednak motywacja, o której napisałam na początku tego akapitu. Do tego ważne jest, żeby pamiętać, że prawda jest sobą tylko mówiona z miłością oraz tylko tym, którzy mają do niej prawo. Tu wchodzimy w przestrzeń, w której przyda nam się cnota następna.

Dyskrecja

Księga Przysłów i Księga Mądrości Syracha są pełne kąśliwych uwag na  temat gadulstwa i tych, co mają do nich skłonność. Nie bez powodu: umiejętność zachowania milczenia na określone tematy w określonym towarzystwie albo całkowicie – jest cnotą. Wymaga ona roztropności oraz znajomości kontekstu, w którym się wypowiadamy. Przytoczę tu przykład podawany przez ks. Tischnera: jeśli w czasie okupacji niemieccy żołnierze pytali osobę ukrywającą Żydów, czy to robi i gdzie są ukryci, udzielenie tych informacji byłoby złe. Po pierwsze, przyniosłoby tragiczne owoce, po drugie, nie należy pomagać ludziom zamierzającym zło lub grzech, bo to jest udział w ich zamierzeniach. Nie każdemu prawda, dosłownie rozumiana, się należy. Jeśli ma przynieść krzywdę, a więc przekazanie jej będzie sprzeczne z miłością, należy zmilczeć albo czasem nawet skłamać.

Nie należy jednak milczeć, jeśli ktoś czyni zło i brak jasnego wypowiedzenia tych informacji sprzyja jego działaniu lub je umożliwia. Jak to ujął wspomniany wyżej święty biskup: „Trzeba po prostu i szczerze mówić źle o złu i ganić rzeczy naganne” (Filotea III, 29). Jednocześnie pamiętając, że „kiedy mówię o bliźnich, mój język jest w moich ustach jak nóż w ręku lekarza wykonującego zbawienne cięcie w niebezpiecznym miejscu. Trzeba więc, by cięcie mego języka było bardzo ostrożne, ażebym utrafił w samą prawdę, nie mówiąc ani więcej, ani mniej” (tamże). Jak więc się okazuje, jedną z cnót języka jest umiejętność milczenia. A precyzyjniej ujmuje to przekorne zdanie, które kiedyś wykopałam w internecie i odtąd stale mi towarzyszy: „Błogosławieni cisi i ci, co pyszczą w porę”.

Do tej cnoty należy także powstrzymywanie się od wyciągania od innych informacji, szczególnie plotek. Chodzi tu o to, by nie naciskać i nie manipulować drugą osobą, jeśli ona ewidentnie nie chce o czymś mówić. Trudno, najwyżej zapadnie cisza lub czegoś się nie dowiemy. Ideałem jest unikanie plotkowania, ale tu rodzi się pytanie o granicę między dzieleniem się z kimś informacjami o znajomych a sianiem niesprawdzonych wiadomości. Czasem też ktoś z naszych bliskich po prostu ma do nas tak duże zaufanie, że dzieli się swoimi wątpliwościami co do kogoś innego czy jakiejś sytuacji. Tu konieczna jest roztropność w puszczaniu takich wiadomości dalej, jeśli w ogóle.

Dziękczynienie

Umiejętność widzenia wokół siebie, w innych i w sobie tego, za co można dziękować, i wypowiadanie tego, to wspaniała zdolność. Utkwiła mi w pamięci opowieść pary z plemienia Tutsi, która ocalała z rzezi w Rwandzie. Kiedy w swojej kryjówce nasłuchiwali z przerażeniem, czy nie nadchodzą mordercy, przyszło do nich natchnienie, żeby uwielbiać Boga. Brzmi absurdalnie (oczywiście nie chodziło o uwielbianie Go za rzeź), ale właśnie ta forma modlitwy sprawiła, że do ich serc powrócił pokój i zaczął im od tamtego czasu towarzyszyć. Dziękczynienie jest formą wewnętrznego wyrwania się na wolność i jest to postawa, przynajmniej na początku, wymagająca. Może nawet wydawać się wtedy sztuczna, ale pomaga odwrócić się od skupienia na sobie samym i z czasem dziękowanie staje się naturalnym sposobem bycia. Pozwala podchodzić twórczo nawet do skrajnie trudnych sytuacji i daje psychiczne odprężenie, które z kolei przynosi siłę. Pomaga także rozwijać i korzystać z dobrodziejstw ostatniej z wybranych przeze mnie cnót.

Dobra rada

„Z obfitości serca mówią usta” (Łk 6, 45), dlatego wszystkie cnoty języka mają korzenie właśnie w sercu. Zdolność do udzielania dobrych rad, a do tego w sposób najbardziej przyswajalny dla odbiorcy, lekko dowcipnie, jest tam zakorzeniona najgłębiej. Nic dziwnego, że najlepszymi doradcami byli zawsze ludzie, którzy poznali dogłębnie samych siebie i poznania tego dokonywali prowadzeni przez Ducha Świętego. Mówiąc inaczej, mieli/mają czyste serce, choć tu pewnie lepiej byłoby powiedzieć, że przejrzyste. Nie są bezgrzeszni, ale potrafią przyjąć prawdę o sobie – dzięki temu nie gorszą się ani sobą, ani innymi, bo pamiętają o własnej kruchości i jednocześnie o tym, że Bóg jest zawsze większy, dzięki czemu może nas zawsze uzdrowić i podtrzymać. Cnota ta jest jednym z darów Ducha Świętego, ale, jak to jest z Jego darami, jest także zadaniem, które realizuje się, starając się nieustannie trwać w prawdzie. I tak wracamy do pierwszej cnoty opisanej w tym tekście – nie ma jak uciec przed jej rozwijaniem, jeśli chcemy być bliżej Pana i harmonijnie budować nasze wspólnoty.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2026