i tak powstał iPhone
Przypomniała mi się podczas ferii w górach sytuacja, która wydarzyła nam się paręnaście lat temu. Gdy jechałem pograniczem polsko-słowackim, z dużą dozą pewności zaglądałem do telefonu, który pokazywał mi kilka różnych dróg, którymi mogę wrócić do miejsca, gdzie spędzaliśmy ferie, z wycieczki, na którą się udaliśmy. I przypomniałem sobie ferie z końca pierwszej dekady tego wieku, gdy po raz pierwszy testowałem nawigację w telefonie. Nie był to jeszcze smartfon, ale klawiszówka z kolorowym wyświetlaczem i nowym systemem operacyjnym, który – co wówczas było absolutnym przebojem – umożliwiał ściąganie różnych aplikacji. Zainstalowałem więc mapy i dokupiłem urządzenie wielkości pudełka od zapałek – GPS. Wiem, że komuś z czytelników może się wydawać, że piszę oczywistości, jak to że dwa plus dwa jest cztery, ale warto sobie przypomnieć, że jeszcze niedawno nikt nie wpadł na to, że można połączyć telefon z nawigacją i mieć wszystko w jednym urządzeniu. Owszem, były takie wielkie urządzenia do samochodów z nawigacją GPS, ale wymagały kupowania kart pamięci z wgranymi mapami, które dość szybko się dezaktualizowały, tak jak to sieć dróg w Polsce, której dwadzieścia lat temu nie było prawie wcale.
I właściwie na tym polega nasza rewolucja technologiczna, że inżynierowie dodają do różnych urządzeń funkcje, które nie są nowe, ale których wcześniej nikt nie połączył w jednym gadżecie. Telefony komórkowe znamy od czterech dekad, ale dopiero w 2007 roku Steve Jobs wpadł na pomysł, by w jednym urządzeniu (potem nazwanym smartfonem, czyli inteligentnym telefonem) połączyć tradycyjną funkcję dzwonienia, skrzynkę mailową, przeglądarkę WWW oraz przenośny odtwarzacz muzyki. To wszystko podłączył do internetu i tak powstał iPhone.
Bez iPhone’a nie byłoby rewolucji w komunikacji, bo to dzięki temu urządzeniu rozwinął się Facebook. Serwis do krótkich wpisów nagle zmienił się w narzędzie dokumentowania naszego życia, na którym prowadzono dyskusje, wrzucano zdjęcia. Ale sieć była wówczas zbyt wolna, by dało się przesyłać filmy. Niemniej każdy miał w kieszeni telefon, a z nim i Facebooka, i inne platformy społecznościowe, które zmieniły politykę, media – to, jak poznajemy świat.
Parę lat później, gdy powstał szybki internet LTE, a potem 5G, smartfony zmieniły się w centra rozrywki online, a głównymi treściami, które konsumujemy w sieci, stały się filmiki. Przy tym wyrosła cała nowa branża influencerów, ludzi produkujących materiały wideo i zarabiających krocie na reklamach. Mniej szczęścia mieli taksówkarze, bo ktoś wpadł na pomysł, że można połączyć w jednej aplikacji kierowcę i pasażera bez pośrednictwa kompanii taksówkarskiej – i jak grzyby po deszczu wyrosły firmy oferujące przejazdy z aplikacji. A że zatrudniały migrantów, oferowały znacznie niższe ceny przejazdów. Smartfony i aplikacje rozwiązały też problem techniczny, jakim było wypożyczanie w jednym miejscu rowerów czy elektrycznych hulajnóg. Nie trzeba było iść do żadnego punktu, tylko można wyszukać najbliższą pozostawioną przez innego użytkownika hulajnogę czy rower elektryczny i wygodnie dojechać na spotkanie.
Nie mówiąc już o tym, że mając w kieszeni smartfon, zawsze mamy przy sobie aparat fotograficzny. I wszystko działa, dopóki nie wyczerpie się nam bateria.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












