Kościół w sieci

Obecność katolickich twórców w internecie już dawno przestała być neutralną twórczością własną. Wspólnota Kościoła ma swoją twarz w sieci.
Czyta się kilka minut
fot. Anna Savina/Getty Images
fot. Anna Savina/Getty Images

Pandemia zintensyfikowała obecność Kościoła w sieci. Z tygodnia na tydzień otwierały się nowe kanały proponujące udział w liturgii online, komentarz do słowa Bożego czy bieżących wydarzeń. Wielu wierzących w internecie znajdowało zaspokojenie potrzeb duchowych i kontaktu z innymi członkami Kościoła, choćby w wirtualnej rzeczywistości. Zjawisko mediatyzacji religii, czyli proces, w którym religia i praktyki religijne coraz silniej podlegają wpływowi mediów, już dawno przestało być konstruktem z zakresu studiów medioznawczych. Stało się ono rzeczywistością, która dotyka większą część wspólnoty Kościoła. Internet nie tylko wpływa na to, jak przeżywamy swoją religijność, ale kreuje obraz tego, w jaki sposób odbierają Kościół osoby z nim niezwiązane.

Przystająca
Pojęcie nowej ewangelizacji po raz pierwszy pojawiło się w adhortacji apostolskiej Pawła VI Evangelii nuntiandi, a następnie stanowiło oś nauczania duszpasterskiego Jana Pawła II, który postrzegał nową ewangelizację jako jedno z najważniejszych wyzwań, przed jakimi staje współczesny Kościół. Widział w niej nie tylko drogę przezwyciężania kryzysu kultury, ale także wzór dialogu ze światem. Dlatego wielokrotnie wzywał wspólnotę wierzących do podjęcia ze zdwojoną energią dzieła głoszenia Ewangelii. Podkreślał przy tym, choćby w encyklice Veritatis splendor, że skuteczna ewangelizacja wymaga nieustannego odnawiania i ma być prowadzona „z nową gorliwością, nowymi metodami i z zastosowaniem nowych środków wyrazu”. Również Benedykt XVI i Franciszek, a także obecny papież Leon XIV, nawiązują w swych nauczaniach do potrzeby spojrzenia na ewangelizację w nowy sposób. Obecność w internecie osób, które identyfikują się z Kościołem i Ewangelią, jest niewątpliwie okazją do podjęcia refleksji nad nową ewangelizacją, czyli taką, która będzie przystawać do naszych, zmieniających się czasów, a nie będzie jedynie reliktem przeszłości i marzeniami o innym świecie, w którym pozycja Kościoła pozostawałaby niezachwiana.

Nieschematyczni
Chęć zamknięcia w ramy zjawiska twórczości internetowej osób identyfikujących się jako wierzące i związane z Kościołem jest zajęciem karkołomnym, a ich działalność budzi więcej pytań niż odpowiedzi. Trudno doszukiwać się jakiejkolwiek jednorodności. Mama ósemki dzieci, między wierszami opowiadająca, że siłę czerpie z modlitwy, lider wspólnoty charyzmatycznej prowadzący uwielbienie, ksiądz wypowiadający się na tematy polityczne, doktor teologii opowiadająca o głównych prawdach wiary czy młoda kobieta w nieznoszący sprzeciwu sposób wypowiadająca się o wartościach, które wyznaje: katoliccy twórcy internetowi nie stanowią homogenicznej grupy. Są wśród nich osoby świeckie, księża, siostry zakonne, zakonnicy. Formy ich twórczości również są różnorodne: nagrywają filmy na YouTube, prowadzą podcasty na platformach do tego przystosowanych, działają w mediach społecznościowych na Instagramie, Facebooku i TikToku, publikują treści na różnorodnych blogach i portalach. Część z nich zaangażowana jest w duże przedsięwzięcia, będące kolaboracją kilku twórców i gromadzące wokół siebie dużą społeczność, a część podbija niszowe przestrzenie internetu, docierając do garstki stałych odbiorców. Również poziom ich twórczości jest niehomogeniczny: niektórzy tworzą treści z wykorzystaniem sprzętu najwyższej jakości, a wielu wykorzystuje proste narzędzia, do których dostęp ma dziś każdy.

Odcienie
W związku z niedawną kanonizacją Carla Acutisa, którego okrzyknięto patronem internetu, w niektórych mediach katolickich pojawiły się nagłówki, że twórcy internetowi są apostołami internetu. To romantyzowanie obecności osób identyfikujących się z Kościołem w sieci. Biorąc pod uwagę hejt, jakiego dopuszczają się niektórzy twórcy internetowi, i szkodliwe treści, które zamieszczają, niezależnie od tego, czy są świeckimi, czy duchownymi, trudno zgodzić się z tym stwierdzeniem. Sama identyfikacja z Kościołem nie jest żadną rękojmią ani dobra, które za sprawą tej osoby się zadzieje, ani jej zgodności z nauczaniem Kościoła, ani zdrowej religijności. Jedna z młodych twórczyń internetowych w sposób kontrowersyjny przedstawia promowane przez siebie, rzekomo katolickie, poglądy. O ile nieprzebieranie w formach wyrazu jest sprawą dyskusyjną, o tyle jej ksenofobiczne i rasistowskie poglądy wyrażane z podkreśleniem związku z Kościołem nie podlegają dyskusji. W 2023 roku sąd pierwszej instancji uznał, że kobieta publiczne nawoływała do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Legitymizacja a priori wszystkich określających się jako „katoliccy twórcy” jest zjawiskiem o tyle niepokojącym co niebezpiecznym.

Zapalczywi
Internet daje możliwość wymiany myśli, nawiązywania kontaktów, tworzenia relacji, które z powodzeniem można przenosić do życia codziennego. Obok licznych zagrożeń stworzył przestrzeń, w której doświadczanie wspólnotowości Kościoła może odbywać się w zupełnie innym wymiarze. Obserwując regularnie profile internetowe osób zaangażowanych w życie Kościoła, można zauważyć tworzące się więzi na płaszczyźnie działalności internetowej. Zjawisko to jest widoczne chociażby na profilach instagramowych mam i rodzin wychowujących dzieci zgodnie z wartościami katolickimi. Kobiety we wpisach wspierają się, wymieniają poglądami, a także, co można wywnioskować z zamieszczanych zdjęć, spotykają się w życiu realnym. Niestety jest i druga strona medalu, widoczna w komentarzach zwłaszcza pod materiałami twórców, których filmy mają na YouTube charakter publicystyczny. Sekcja komentarzy jest jawnym dowodem na to, że potencjał wspólnotowy sieci jest wartością odjętą, a nie dodaną. Niepokojąca jest polaryzacja, która rysuje się na mapie „katolickiego internetu”. Wybory, konflikt z Ukrainą, ustawa o aborcji czy śmierć konserwatywnego działacza z USA – wszystko jest okazją do udowodnienia temu drugiemu, że z Kościołem ,,ma niewiele wspólnego”. Niepokoi fakt, że szafowanie oskarżeniami, samozwańcze ekskomuniki czy odbieranie prawa do wyrażania własnych poglądów nie są szarą strefą katointernetu, ale jej jaskrawą codziennością.

---

Mediatyzacja religii daje Kościołowi ogromne możliwości: docierania do osób z peryferii, budowania wspólnot online, znajdowania materiałów dotyczących życia duchowego osobom mającym głębsze potrzeby. Jednocześnie pociąga ona za sobą ryzyko m.in. spłycenia czy wypaczenia przekazu Ewangelii, zwiększenia polaryzacji wewnątrz Kościoła. Nieuczciwe byłoby zarówno huraoptymistyczne podejście do działalności internetowej osób identyfikujących się z Kościołem w sieci, jak i podkreślanie wyłącznie zagrożeń płynących z tego faktu. Koniecznością, w kontekście nowej ewangelizacji, do której wzywają kolejni papieże, jest podjęcie refleksji nad rolą internetu w istnieniu Kościoła. Kościół, w osobie hierarchów, niejednokrotnie odwołuje się do roli środków masowego przekazu. Połowa lat 20. XXI wieku to dobry czas, aby zauważyć, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość masowego przekazu i ile płynie z tej zmiany okazji i zagrożeń.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł
Weronika Frąckiewicz
frackiewicz@swietywojciech.pl

Artykuł pochodzi z numeru 38/2025