Ukraińscy zakładnicy

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy, spełniając tym samym swoje kampanijne obietnice i rozpoczynając ostre starcie z rządem Donalda Tuska. Dla wojennych uchodźców i walczących Ukraińców ta decyzja może mieć dramatyczne konsekwencje.
Czyta się kilka minut
Prezydent zawetował nowelizację ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Warszawa, 25 sierpnia 2025 r. | fot. Wojciech Olkuśnik/East News
Prezydent zawetował nowelizację ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Warszawa, 25 sierpnia 2025 r. | fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy, czym dał dowód na to, że jest słowny i dotrzymuje kampanijnych obietnic. Szkoda, że nie były one zbyt mądre. Nawrocki tak często powtarzał, że należy ograniczyć wypłatę 800 plus dla obywateli Ukrainy, że zaczął o tym mówić nawet jego główny konkurent, Rafał Trzaskowski. Zapowiadał też, że pójdzie z rządem Donalda Tuska na ostre starcie. Jednym zawetowaniem ustawy spełnił obie deklaracje. A właściwie nie jednym, bo za jednym zamachem zawetował łącznie trzy, ale to ta jedna jest najważniejsza. Na pozostałe rząd mógłby machnąć ręką.

Nieodpowiedzialny start
Nowelizacja ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy jest właściwie wierną kopią oryginału, który w 2022 roku uchwaliła Zjednoczona Prawica. Wtedy mogło się wydawać, że robią to z poczucia odpowiedzialności. Dziś widać, że robili to raczej na fali społecznego uniesienia. Weto prezydenta Nawrockiego zostało gremialnie poparte przez PiS, który też w większości był przeciw podczas głosowania. Kilkudziesięciu posłów wstrzymało się jednak od głosu, a zastanawiająco duża liczba nie głosowała. Dokładnie jeden poseł PiS był „za”. Politycy PiS-u mogli sami już w 2022 roku wprowadzić do ustawy szereg zabezpieczeń, zamiast teraz odrzucać całość za pięć dwunasta.
Trzeba pamiętać, że obecna ustawa obowiązuje do końca września. Od 1 października ukraińscy uchodźcy – głównie kobiety i dzieci – nie tylko stracą prawo do świadczeń społecznych, dostępu do ochrony zdrowia czy edukacji publicznej dla dzieci. Oni przede wszystkim stracą prawo do pobytu. Przeforsowanie kolejnej ustawy w miesiąc będzie bardzo trudne. Ustawy muszą przejść przez kolejne czytania, prace w komisjach i Senat. Do końca sierpnia są sejmowe wakacje, a pierwsze posiedzenie będzie miało miejsce 9–12 września, kolejne 24–26 września. Oczywiście marszałek Szymon Hołownia może zwołać posiedzenie nadzwyczajne, ale już sam fakt, że będzie musiał to robić, pokazuje, jak nieodpowiedzialnie zachował się prezydent Nawrocki u progu swojego urzędowania.
Karol Nawrocki wymienił szereg przyczyn, z powodu których nie chciał podpisać ustawy. Pierwszym jest sprzeciw wobec świadczenia usług publicznych i transferów społecznych uchodźcom, którzy nie pracują. Wskazywał, że w ten sposób są traktowani lepiej niż Polacy, którzy muszą odprowadzać składki, żeby móc korzystać ze świadczeń medycznych. To nie jest do końca prawda. Podstawowa opieka medyczna jest świadczona wszystkim bezpłatnie. Nie mając zatrudnienia, można korzystać z pełnej oferty polskiej ochrony zdrowia, o ile się zarejestruje w lokalnym urzędzie pracy. Owszem, uchodźców z Ukrainy taki wymóg nie obowiązuje. No ale to są uchodźcy wojenni, można zrobić wobec nich taki ukłon. Ukraińcy niemający PESEL UKR, a więc ci przybyli przed wojną, takiego przywileju nie mają.

Gra niewarta świeczki
Karol Nawrocki argumentował, że czasy się zmieniły. Ale w jaki sposób niby się zmieniły? Wojna przecież trwa, a jej natężenie nie osłabło. Wręcz przeciwnie, Rosja regularnie bije swoje rekordy w liczbie wystrzeliwanych rakiet i dronów, które są celowane w ukraińskie miasta i cywilów. O pociskach artyleryjskich, celowanych już stricte w żołnierzy, nie chce się już nawet mówić. Właśnie teraz jest kluczowy moment wojny, gdyż Władimir Putin, chcąc wywalczyć jak najlepszą pozycję negocjacyjną, bombarduje już wszystkim, co ma. I w takim momencie Nawrocki ryzykuje koniecznością powrotu uchodźców nad Dniepr, żeby ukraińscy żołnierze mieli na głowie, nomen omen, nie tylko rosyjskie pociski, ale jeszcze też martwienie się o swoje rodziny.
A to nie wszystko. Bez tej ustawy Ukraina nie będzie miała dostępu do Starlinków, czyli amerykańskich satelitów firmy SpaceX Elona Muska, które finansuje Polska. A bez nich na polu walki będzie ślepa i głucha. Chyba że uda się podmienić w umowie strony transakcji i Ukraińcy sami wezmą na siebie ich finansowanie, czyli średnio ponad sto milionów złotych rocznie. Dla polskiego budżetu to jest kwota bardzo niewielka, ale dla walczącej Ukrainy, gdzie każdy grosz się liczy, a drony montuje się w garażach z części starych urządzeń, wręcz odwrotnie.
Tym bardziej, że weto Nawrockiego jest po prostu w takim momencie zwyczajnie niepotrzebne. Przede wszystkim ustawa ma obowiązywać do 6 marca, czyli licząc od 1 października ledwie 5 miesięcy. Gdyby Nawrocki miał swoje zdanie, ale był przy tym odpowiedzialny, tę ustawę by podpisał, ale od razu zapowiedział, że jeśli kolejna nie uwzględni jego postulatów, to jej nie podpisze. Wtedy byłaby to już wina rządu. W obecnej jest to wina głównie nowego prezydenta.
Poza tym skala problemów, o których mówił Karol Nawrocki, jest po prostu znikoma. Według raportu Sytuacja życiowa i ekonomiczna migrantów z Ukrainy w Polsce w 2024 r. Narodowego Banku Polskiego, kierowanego przez wywodzącego się przecież z PiS Adama Glapińskiego, wśród imigrantów przybyłych przed wojną, aż 93 proc. pracuje. Wśród dorosłych imigrantów z Ukrainy ogółem zatrudnionych jest 78 proc. (dla porównania, w skorygowanej odpowiednio o wiek i płeć populacji Polek i Polaków pracuje 67 proc.).
Także liczba osób z Ukrainy, która korzysta z ochrony zdrowia, jest niewielka. A w każdym razie nieadekwatna do przesyłanych składek. Według danych NFZ, w 2024 roku wartość świadczeń zdrowotnych udzielonych obywatelom Ukrainy wyniosła 750 mln zł. W tym samym roku wartość składek zapłaconych przez Ukraińców osiągnęła poziom 3 mld zł. Ukraińcy w liczbie 818 tys. płacą również składki ZUS. Ogólna liczba cudzoziemców zarejestrowanych w ZUS to 1,24 mln. Napływ składek od nich znacząco poprawił kondycję Funduszu.

Trudno mu uwierzyć
System już został częściowo uszczelniony przez obecną koalicję, która uzależniła pobieranie świadczenia od uczęszczania dzieci do szkoły. W 2024 roku z tego powodu zatrzymano wypłatę świadczenia dla 20 tys. dzieci. W ogóle w zeszłym roku liczba dzieci cudzoziemców pobierających 800 plus spadła o 70 tys. – do 508 tys. Z tego młodych Ukraińców jest 422 tys., poza tym świadczenie pobierają dzieci z Białorusi, Indii, Wietnamu czy Rumunii. Jeśli Nawrocki chciałby, żeby mniej ukraińskich dzieci pobierało 800 plus, to może niech nie utrudnia im walki, ponieważ to pokój na godziwych warunkach sprawi, że naprawdę masowo wrócą do domów. Zresztą nawet ta zawetowana ustawa miała zmniejszyć liczbę imigrantów z Ukrainy, chociażby przez zatrzymanie przyjmowania nowych uchodźców znad Dniepru do ośrodków zbiorowych, konieczność obecności dzieci przy nadawaniu numeru PESEL UKR oraz rozszerzenie katalogu przesłanek umożliwiających odmowę.
Łatwiej byłoby uwierzyć, że Karolowi Nawrockiemu chodzi o sprawiedliwość i troskę o budżet, gdyby nie okrasił swojego weta tyradą na temat Wołynia, objęcia sankcją karną symboli banderowskich czy wprowadzenia minimalnego okresu pobytu potrzebnego do uzyskania obywatelstwa długości 10 lat. Prezydent nie podpisał ustawy przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszym jest próba zaszkodzenia rządowi, a drugim chęć popłynięcia na fali wzbierających ukrainosceptycznych nastrojów społecznych. W sondażu United Survey dla Wirtualnej Polski aż 86 proc. respondentów stwierdziło, że świadczenie 800 plus powinno być zależne od pracy i opłacania podatków. Zresztą także obecny rząd próbuje wykorzystać ten trend – w kampanii wyborczej w tej sprawie obie strony mówiły jednym głosem. Inaczej mówiąc, polscy politycy najpierw zgodnie i hojnie ugościli uchodźców z Ukrainy, a gdy nastroje się zmieniły, zrobili sobie z nich zakładników polskiej wojenki politycznej. Powiedzieć, że to nieodpowiedzialne, to jak milczeć. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2025