Książka powstała jako pokłosie wystawy o tym samym tytule, zorganizowanej w Muzeum Fotografii w Krakowie. Znalazły się na niej całkowicie nieoczywiste fotografie – wykonane różnymi technikami i z różnych stuleci, nierzadko nieznanych autorów. Jak piszą we wstępie redaktorzy książki, zamieszczone fotografie „nie zawsze pełnią rolę ilustracyjną […] Zależało nam na tym, by fotografia nie pełniła w tym zbiorze funkcji podrzędnej wobec tekstu, ale miała osobne, wyraziste miejsce”. Mamy więc do czynienia nie tylko z książką do czytania, ale i do oglądania, a wręcz kontemplowania. Szata graficzna to prawdziwy majstersztyk. Książka powstała z intencją zachęcenia do „świadomego, krytycznego patrzenia na fotografię, analizy jej funkcji i form obecności w życiu każdego z nas”. I bez wątpienia publikacja ta spełnia to zamierzenie. Stawia pytania, z którymi – jestem przekonana – większość z nas się nie spotkała. Ale właśnie dlatego nie jest to propozycja tylko dla „wtajemniczonych” pasjonatów fotografii, nawet jeśli chwilami jej język bywa trudny. Nie jest to też propozycja dla każdego. Poleciłabym ją tym, których fotografia w jakikolwiek sposób intryguje, ale nie są jej znawcami. A ponieważ sama do tej grupy należę, więc pochłonęłam książkę ekspresowo.
Materialność fotografii
Zbiór otwiera esej Wojciecha Nowickiego Ciało fotografii, w którym autor zwraca uwagę na fizyczną stronę fotografii, jej materialność.
„Niezależnie […] od tego, w jaki sposób fotografia zostanie ukazana, czy zyska tradycyjne podłoże wykonane z papieru albo tworzywa sztucznego, czy też zostanie wyświetlona dzięki któremuś z urządzeń końcowych, monitorowi, telewizorowi, fotoramce lub rzutnikowi, musi mieć swoją materialną strukturę, bazę, dzięki której istnieje – trwale lub ulotnie. Fotografie zatem to byty niesamoistne, zawsze zależne od podkładu. Owa zależność nie musi ich jednak zubażać, nie świadczy o ich słabości: bo przecież może dodawać im urody albo znaczenia, w zależności od tego, co dla twórcy (albo odbiorcy) ważniejsze. Tym samym wiedza o fotografii pozbawiona nudnego, jak mogłoby się wydawać, jałowego namysłu nad materiałoznawstwem nie jest w ogóle możliwa: bez niej nie istnieje choćby tak podstawowa dla fotografii wiedza jak datowanie”.
Nowicki uważa, że postęp technologiczny w fotografii, jej cyfryzacja, wcale nie zwalnia nas z „namysłu nad techniczną stroną zdjęcia”. „[…] już sam rozmiar zdjęcia wpływa na jego odbiór – olbrzymi wydruk, w ramie i zaszklony będzie się najczęściej kojarzył z polem fotografii artystycznej; na drugim biegunie zdjęcie wykonane smartfonem, takie, które nigdy nie przekroczy etapu niewielkiego pliku w pamięci elektronicznego urządzenia, będzie najczęściej kojarzone z polem fotografii prywatnej i ulotnej”. Co znamienne, autor kończy esej stwierdzeniem: „Nie można tracić z pola widzenia jej [fotografii] ciała, materialnej istoty, to ona zapewnia zdjęciom przetrwanie; jednak w ostatecznym rozrachunku skupić się trzeba na jej znaczeniu”.
Każdy z następnych tekstów porusza ciekawy aspekt fotografii, pokazuje, jak niezgłębione pokłady zastosowań i znaczeń ukrywa. Kilka tekstów zostało poświęconych stricte jej cyfryzacji i nieprzewidywalności jej rozwoju. Tekst Jacka Dehnela porusza aspekt moralności/niemoralności procesu tworzenia fotografii, jej odbioru czy archiwizacji. Cyfryzacja nie zwalnia nas – fotografujących, odbiorców czy kolekcjonerów – z obowiązku stawiania sobie tych i innych pytań. Ta konieczność ich stawiania jest mianownikiem wszystkich tekstów zamieszczonych w książce. To wbrew powszechnej tendencji do ściągania z fotografującego wysiłku myślenia przy robieniu zdjęć, a z odbiorcy – głębszej refleksji na nim. I to najcenniejsza nauka, jaką wynoszę z lektury Co robi zdjęcie?
Analogowa moc
Prawdziwą wisienkę na torcie stanowi końcowe, futurystyczne opowiadanie autorstwa Radosława Raka, o metaforycznym tytule Tamto zdjęcie nic nie mówi. To prawdziwa literacka perełka i warto ją poznać, nawet gdyby się było kompletnym ignorantem fotografii, a może szczególnie właśnie wtedy, bo istnieje duża szansa, że właśnie ta magiczna opowieść przełamie w nas ową ignorancję. Przy czym dodam, że ignorancją fotografii nie jest dla mnie „nierobienie” zdjęć, ale automatyzm i bezmyślność przy ich wykonywaniu, czyli potocznie mówiąc „pstrykanie” (czemu chyba większość z nas się poddaje, przynajmniej czasem).
Radosław Rak cudownie zawiesił w swoim tekście most między przeszłością a przyszłością, z krakowskim Muzeum Fotografii i Wisłą w tle. Pokazał w nim możliwe pułapki technologii, które coś nam dając, czegoś nas pozbawiają (mniej lub bardziej widocznie). Bohater opowiadania Raka zachowuje wrażliwość i potrzebę widzenia prawdy, co pozwala mu wyjść ze swojej zawodowej „bańki”, zrezygnować chwilowo z technologii i doświadczyć czegoś ze świata sacrum, wymykającego się rozumowi i algorytmom. Autor pokazuje również odwrotność powszechnej tendencji do ekshibicjonizmu współczesnego (i przyszłego?) świata, sprzedawania swojej prywatności, publikowania miliardów zdjęć codziennie. Przypomina nam, że wciąż mamy wybór. Niektóre obrazy możemy zachować tylko dla siebie.
Fotografia jako decyzja
Podczas pewnych warsztatów fotograficznych usłyszałam od prowadzącego, że „fotografowanie to przede wszystkim podejmowanie świadomych decyzji”. I o tym też jest ta książka.
W przedostatnim eseju Marcina Stachowicza Sztuczna inteligencja robi zdjęcia albo jak fotorealizm został stylem kwestia naszej decyzji o postawieniu granic w działalności AI wydaje się kluczowa nie tylko dla kształtu fotografii, ale i naszej cywilizacji. Autor wyraźnie nie zgadza się, żeby o tym kierunku rozwoju decydowała mamona pieniądza. Nawet jeśli jego głos jest głosem wołającego na puszczy, to dobrze, że wybrzmiał w tej książce.
Przeciętny jej czytelnik nie będzie miał wpływu na losy świata, ale ma wpływ na to, jak używa fotografii w swoim prywatnym życiu. Jak ją wykonuje, kogo i co na niej uwiecznia i gdzie ją udostępnia. Jestem pewna, że ta publikacja zapali w nim niejedną czerwoną lampkę. A to już będzie bardzo wiele.
---
Co robi zdjęcie?
red. Bartosz Flak, Martyna Nowicka, Agnieszka Olszewska
Wydawnictwo Czarne i Muzeum
Fotografii w Krakowie, 2025
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













