Czytanie: tlen, chleb, woda

„Nie widzieć korzyści” w czytaniu literatury oznacza skazanie własnej wyobraźni, wrażliwości, języka i horyzontów na banicję
Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, kierownik działu krajowego KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, kierownik działu krajowego KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

Dlaczego wraz z postępem technologicznym człowiek, zamiast zmierzać do intelektualnej dojrzałości, wybiera szlak wiodący ku głupocie? Pytanie na pewno nie nowe, wiem o tym. Ale bywają sytuacje, kiedy to nie sposób nie zadumać się nad nim po raz kolejny. Ostatnio przeżyłem coś takiego, czytając w „Gazecie Wyborczej” wyznanie wykładowcy literatury w pewnym amerykańskim college’u. „Studenci tłumaczą mi, że «nie widzą korzyści» płynących z czytania powieści. Wolą książki, których lektura niesie konkretne zastosowania w ich dziedzinach” – wyznał ów profesor. Smutne to i przerażające. Także dlatego, że przecież nie dotyczy tylko Ameryki.
Na pozór brzmi to logicznie: cóż złego w tym, że ktoś chce być dobry w swojej dziedzinie i zgłębiać tajniki obranej specjalizacji? A jednak ta logika jest tak zimna, że aż nieludzka. Bo jednak ambicja poszerzania wiedzy związanej z obraną profesją nie może (a przynajmniej nie powinna) wykluczać literatury, która jest niczym niezastępowalnym uniwersum wiedzy o świecie i drugim człowieku, czymś, co jest potrzebne do życia nie tylko „nominalnym” humanistom, ale też inżynierom, informatykom czy fizykom kwantowym. Postrzeganie literatury (niekoniecznie powieści, bo także/lub poezji, dramatu czy eseju) jako dziedziny fakultatywnej, przeznaczonej głównie dla humanistów, ale niekoniecznej dla ogółu, jest w moim przekonaniu czymś bezsensownym i wręcz szkodliwym. I to z kilku powodów.
Problem w tym, że chyba mało kto uważa tzw. literacką (czy szerzej: humanistyczną) ogładę za atrybut uniwersalny, niezależny od charakteru wykształcenia. Uświadomiłem to sobie już kiedyś, czytając listy, jakie w czasach studiów lekarskich, kilka lat po wojnie, mój ojciec otrzymywał od kolegów z roku. Podziwiałem lekkość pióra, cienkość dowcipu, zabawy z łaciną. To wszystko było efektem miłości do czytania. Tamtemu pokoleniu przez myśl nie przeszło, że ważne są tylko te książki, „których lektura niesie konkretne zastosowania w ich dziedzinach”. Dla nich tego typu podział po prostu nie istniał, co uświadomiłem sobie jako nastolatek, podziwiając bogatą bibliotekę, jaką ojciec tworzył od czasów swojej młodości. I pytam siebie w myślach: jak wyglądają listy pisane przez dzisiejszych lekarzy, inżynierów, informatyków i jak wyglądają ich biblioteki? Może się mylę, ale coś mi mówi, że to się skończyło, że takich listów już się dziś nie pisze i nie tworzy podobnych księgozbiorów. Dlaczego? Od kiedy? Oto pytania.
Jeśli powiada ktoś, że „nie widzi korzyści” w czytaniu powieści, to brzmi to dla mnie tak, jakby powiedział, że nie widzi korzyści w oddychaniu lub jedzeniu. Gdzie bowiem napotka tak bogate źródło wiedzy o naturze człowieka: jego wielkości i nędzy, o zagadkach losu, potędze miłości i nieuchronności śmierci? Gdzie, jeśli nie w literaturze, zyska wgląd w odwieczne, „rozgryzane” na przestrzeni wieków i przez pryzmat różnych kultur, pytania o naturę zła? Co mogłoby mu zastąpić zachwyt nad pięknem fraz formułowanych przez mistrzów słowa, a dające poczucie (owszem, może mylne) wtajemniczenia w los? „Nie widzieć korzyści” w czytaniu literatury oznacza skazanie własnej wyobraźni, wrażliwości, języka i horyzontów na banicję.
I na koniec: czytanie literatury jest bardzo silnie związane z naszym tu i teraz. Jestem przekonany, że ma wpływ na jakość demokracji. Dzięki wspomnianym wcześniej właściwościom poznawczym i estetycznym wydaje się wspaniałą szczepionką na wszelkiej maści populistów, demagogów i politycznych cwaniaczków. Ludzie, którzy czytają, na pewno nie staną się bezwolną masą łatwą do obróbki przy pomocy garści haseł. Czytanie uzbraja i daje wolność.
Owocnych lektur, nie tylko w wakacje!
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2025