Za każdym razem, kiedy słyszę, że istnieją ludzie, którzy negują Holokaust, nie chce mi się wierzyć, że to możliwe. No dobrze – może kiedyś i daleko, na innym kontynencie, komuś się nie mieściło w głowie to, co mówili Ocaleni, że wymyślił sobie historię alternatywną. Tak, wiem – to naciągane tłumaczenie, ale ostatecznie można tak wytłumaczyć postawę pewnych osób zaprzeczających – wbrew dowodom – istnieniu komór gazowych.
Na przykład niejaki Arthur Butz twierdzi, że Żydzi dlatego zniknęli z miast i miasteczek Europy po wojnie, bo po prostu chcieli rozpocząć nowe życie gdzie indziej. Chociaż akurat on jest po prostu antysemitą. Butz, profesor na amerykańskim uniwersytecie Northwestern, napisał w 1975 r. książkę, w której negował Holokaust, nazywając go „mistyfikacją XX wieku” i „oszustwem propagandowym”. Uważał, że zeznania podczas procesu norymberskiego zostały wymuszone przez tortury. Mimo podeszłego wieku wciąż prowadzi wykłady z inżynierii elektrycznej i komputerowej, można do niego napisać maila, zadzwonić i umówić się w gabinecie (przyjmuje w poniedziałki i środy). „Proszę nie pytać o to, jak wykonać zadania domowe, dopóki nie omówię ich na zajęciach” – ostrzega swoich studentów. Jeśli jeszcze ich ma, bo dużej części społeczności akademickiej wcale się nie podoba, że uniwersytet zatrudnia wyznawcę kłamstwa oświęcimskiego.
Takiego spokojnego życia nie ma David Irving, który uważany jest za ikonę negacjonizmu. Autor kilku książek historycznych o dziejach II wojny światowej, w których swobodnie poczynał sobie z faktami i twierdził, że Hitler nie miał pojęcia o eksterminacji Żydów. Bo gdyby o czymś takim wiedział, to by do tego nie dopuścił. Wybielał Hitlera, zaprzeczał istnieniu komór gazowych (to po wojnie atrapy komór wybudowali Polacy…), a w swoich wypowiedziach przybierał ton jawnie antysemicki i rasistowski, no i przyjaźnił się z przedstawicielami europejskich organizacji neonazistowskich. Co ciekawe, wiele książek Irvinga zostało wydanych po polsku, ale pisarz nie dość, że za swoje poglądy spędził rok w więzieniu austriackim, to nie jest mile widziany w wielu krajach. Irving wsławił się też obroną Ernsta Zundela, który w Kanadzie założył wydawnictwo specjalizujące się w literaturze propagującej negacjonizm i nazizm. W Niemczech został on skazany na pięć lat za „kłamstwo oświęcimskie”.
Także w Polsce negowanie prawdy historycznej, jaką są zbrodnie nazistowskie, jest karalne: od grzywny do 3 lat pobawienia wolności. „Mord rytualny to fakt, a dajmy na to Auschwitz z komorami gazowymi to fejk” – powiedział w wywiadzie radiowym, no kto? Staruszkowie Irving albo Butz? Nie! Polski polityk Grzegorz Braun, znany antysemita, z którym mimo wszystko wciąż rozmawiają dziennikarze. Ten z Radia Wnet na szczęście wtedy chyba się ocknął i wywiad przerwał. Mam też nadzieję, że żałuje, że udostępnił Braunowi mikrofon. Sprawą zajmuje się oczywiście prokuratura.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









