Dla dzisiejszych młodych dorosłych, dzieci i młodzieży wspomnienia o pierwszych telefonach komórkowych, czy nawet tych z początku roku dwutysięcznego, to opowieści z zamierzchłych czasów. Komórki wyglądem przypominające małe cegły, z niewielkimi ekranami, na których pojawiały się literki i cyfry o jednym, dalekim od stosowanego dziś kroju czcionki aktualnie można znaleźć głównie w niektórych lombardach lub na kolekcjonerskich aukcjach internetowych.
Ekspresowa rewolucja
W lutym minęło 17 lat od pojawienia się w Polsce pierwszego smartfona i, mimo że od tego wydarzenia nie minęły jeszcze dwie dekady, dziś nawet dorosłym, którzy pamiętają czasy bez telefonów komórkowych, trudno funkcjonować bez owego podstawowego źródła dostępu do internetu. Pierwszy telefon komórkowy został stworzony przez Martina Coopera, a jego oficjalna prezentacja odbyła się w 1973 r. W momencie wprowadzenia na rynek w 1983 r. kosztował 3995 dolarów, co odpowiadało dzisiejszej wartości ponad 10 tys. dolarów amerykańskich. 2000 r. to pojawienie się na świecie legendarnego modelu Nokii 3310. Do dziś, mimo pojawienia się w międzyczasie tysięcy innych, bardziej zaawansowanych technologicznie modeli, nosi miano telefonu niezniszczalnego. Sprzedano jej wówczas 126 mln egzemplarzy. Początek nowego wieku to także czas pierwszego telefonu wyposażonego w aparat fotograficzny – The Sharp J-SH04. Był on dostępny tylko na terenie Japonii, a Europejczycy na tę funkcję w swoich telefonach musieli poczekać jeszcze dwa lata. W 2007 r. firma Apple zaprezentowała pierwszego iPhone’a – smartfon, który odmienił sposób, w jaki korzystaliśmy do tej pory z telefonów komórkowych. Urządzenie wyposażono w innowacyjny ekran dotykowy, obsługiwany bezpośrednio palcami. Kolejne lata to udoskonalanie systemów operacyjnych, ekranów i funkcjonalności dostępnych na rynku modeli. O ile zmiana wyglądu czy parametrów technicznych jest naturalnym elementem rozwoju technologicznego, którego jesteśmy świadkami w zakresie przemian różnorodnych sprzętów, o tyle transformacja spektrum zastosowania telefonu dokonała się spektakularnie. Zmiana ta dokonała prawdziwej rewolucji nie tylko w ekonomii i gospodarce, ale również, a może przede wszystkim, w psychologii człowieka.
Komunikacja do lamusa
Jak wynika z raportu „Polski internet w I kwartale 2025 r.” Polskich Badań Internetu (PBI) średni czas spędzany online przeciętnego obywatela naszego kraju to 3 godz. 46 min. dziennie. Oznacza to, że tygodniowo spędzamy ponad dobę w wirtualnym świecie. Badania wykazały, że zdecydowanie najczęściej korzystamy ze smartfonów jako źródeł połączenia z siecią. Z telefonu komórkowego korzysta częściej niż raz dziennie ponad 93 proc. Polaków, z czego 35 proc. niemal się z nim nie rozstaje. Jak wynika z badania „Mobilny Portret Polaka” zrealizowanego na zlecenie Banku Millennium, większość respondentów przyznała, że zapomnienie telefonu przy wyjściu z domu byłoby dla nich bardziej uciążliwe niż brak portfela. W 2018 r. tylko 55 proc. osób uznało, że telefon jest dla nich ważniejszy niż portfel. Od 1992 r., kiedy to w Wielkiej Brytanii wysłany został pierwszy SMS o treści „Wesołych Świąt” do dziś, gdy za pomocą naszych telefonów nie tylko komunikujemy się, ale również poszukujemy informacji, płacimy za zakupy, oglądamy filmy, wyznaczamy trasy przejazdu czy sprawdzamy prognozę pogody, nasze potrzeby związane z użytkowaniem telefonu uległy totalnemu przedefiniowaniu. W latach 20. XXI w., sięgając po telefon, nie zaspokajamy już tylko potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, ale m.in. potrzebę informacji – kiedy czytamy wiadomości czy szukamy danych związanych z interesującym nas tematem; potrzebę zabawy, gdy gramy w gry czy słuchamy muzyki; potrzeby związane z wykonywaną pracą, gdy korzystamy z aplikacji pomagających nam w organizacji zadań czy potrzeby konsumpcyjne, gdy robimy zakupy online. Bywają sytuacje, gdy telefon nie pełni żadnej użytecznej roli, a mimo to sięgamy po niego i korzystamy, często nie zauważając nawet upływającego czasu. Widok palca przesuwającego się po ekranie telefonu jest dziś zjawiskiem powszechnym i nosi nazwę scrollowania (dosłownie: przewijania).Większość posiadaczy telefonów z dotykowym ekranem co najmniej kilka razy dziennie sięga po urządzenie i intencjonalnie lub zupełnie bezmyślnie przegląda treści m.in. portali społecznościowych. Pochodną scrollowania jest doomscrolling znany również jako doomsurfing, termin ten zyskał na popularności po wybuchu pandemii Covid-19 w 2020 r. Polega on na kompulsywnym przeglądaniu i czytaniu wyłącznie negatywnych wiadomości w internecie, często w mediach społecznościowych i na portalach informacyjnych.
Czyste ręce i głowa
Coraz więcej w przestrzeni publicznej mówi się o higienie cyfrowej. Wielu badaczy mózgu człowieka, psychologów i socjologów apeluje o racjonalne i zminimalizowane korzystanie z urządzeń ekranowych, nie tylko przez dzieci, ale i dorosłych. Wskazują oni na szereg negatywnych i długofalowych konsekwencji wielogodzinnej, codziennej ekspozycji na bodźce z nich płynące. Jak wskazuje opublikowany w kwietniu raport z drugiego Ogólnopolskiego Badania Higieny Cyfrowej Dorosłych, przeprowadzony przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa blisko połowa (48,1 proc.) osób dorosłych w Polsce słyszała zwrot „higiena cyfrowa”, a 51,2 proc. badanych deklaruje, że chciałoby dowiedzieć się o niej więcej. 54,5 proc. ocenia, że na używaniu urządzeń ekranowych spędza dużo czasu, ale zaledwie 17,6 proc. wprowadza w związku z tym ograniczenia. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę od kilku lat prowadzi kampanię „Domowe Zasady Ekranowe”. W tym roku zaprezentowano nową odsłonę programu – to odpowiedź na dynamicznie zmieniający się cyfrowy świat i coraz wcześniejszy kontakt dzieci z technologią. W 2025 r. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zaprosiła do współpracy grono uznanych specjalistów i specjalistek, by na podstawie aktualnej wiedzy naukowej stworzyć nowy katalog zasad ekranowych dla rodzin. Podstawą zaktualizowanego katalogu zasad jest także Sprawdzian 13+ – przeprowadzona przez FDDS diagnoza skuteczności ograniczeń wiekowych w mediach społecznościowych i komunikatorach.
Nie takie zasady straszne
– Kampanię Domowe Zasady Ekranowe rozpoczęliśmy w 2019 r. Sama nazwa i hasło kampanii wynikają z obserwacji, że wyzwania związane z ekranami nie dotyczą wyłącznie dzieci, lecz również osób dorosłych i całych rodzin. Coraz więcej badań pokazuje jednoznacznie, że wpływ ekranów na rozwój, jak i relacje, może być negatywny. Hasło towarzyszące nazwie kampanii brzmi „Dla dobra dziecka i całej rodziny”. Uważamy, że to swego rodzaju odpowiedź na wyzwania, jakie stawia przed nami współczesna technologia – opowiada Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, pomysłodawca kampanii Domowe Zasady Ekranowe. – „Zasady” to poważnie brzmiące słowo, ale problem, o którym mówimy, jest naprawdę poważny. Jednocześnie nie chcemy nikogo straszyć konsekwencjami ani zniechęcać do korzystania z technologii jako takiej. Dlatego cała narracja wokół Domowych Zasad Ekranowych jest przyjazna i wspierająca. Chcemy pokazać, że nie chodzi o sztywne reguły, których trzeba przestrzegać od A do Z, ale o wspólne podejście. Zachęcamy, by w gronie rodzinnym rozmawiać o tym, co ekrany nam dają, a co zabierają; gdzie są przydatne, a gdzie wymagają kontroli. I właśnie z takiej rozmowy oraz refleksji powinien wynikać zestaw zasad – takich, które razem ustalamy i za które wszyscy czujemy odpowiedzialność – dodaje Wojtasik.
Korzystać w wolności
Fundacja zwraca uwagę, aby zasady były wspólnie wypracowane w rodzinie i wszyscy domownicy mieli komfort ich stosowania. – Świat mediów i technologii rozwija się tak szybko, że często trudno za nim nadążyć. Wielu rodziców nie wie, jak mądrze uregulować te kwestie w domu. Potwierdzają to także badania: w ponad połowie rodzin w ogóle nie rozmawia się na temat bezpieczeństwa w internecie. Dlatego przygotowany przez nas katalog zasad to swego rodzaju podpowiedź, punkt wyjścia, inspiracja do tworzenia własnych rozwiązań. To nie są sztywne reguły, które można przenieść do każdego domu w identycznej formie. To raczej propozycje, które warto dostosować do własnej sytuacji, potrzeb i możliwości – przekonuje pomysłodawca kampanii. – Każdy dom jest inny, każde dziecko jest inne. Nawet jeśli rekomendujemy, by nie dawać dzieciom smartfona przed 12. rokiem życia, a dostępu do mediów społecznościowych przed ukończeniem 15 lat, to zawsze podkreślamy, że decyzja powinna być indywidualnie dostosowana do konkretnego dziecka i rodziny. Rodzice najlepiej znają swoje dzieci i to oni mogą ocenić, czy dziecko jest gotowe na korzystanie z takich urządzeń czy aplikacji. Być może niektóre – mimo osiągnięcia tego wieku – wciąż będą potrzebować większego wsparcia i kontroli. Dlatego opracowaliśmy również narzędzia, które pomagają rodzicom ocenić gotowość dziecka i podjąć świadomą, odpowiedzialną decyzję. My dostarczamy pomysły, wiedzę i zwracamy uwagę na zagrożenia, ale ostateczne decyzje pozostawiamy rodzicom i całej rodzinie – uważa Łukasz Wojtasik. „Ograniczaj czas przed ekranem”, „Tylko bezpieczne treści”, „Przed snem i w nocy bez ekranów”, „Posiłki bez ekranów” to tylko kilka niektórych zasad dostępnych na stronie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę: domowezasadyekranowe.fdds.pl.
54,5%
dorosłych Polaków ocenia, że na używaniu urządzeń ekranowych spędza dużo czasu. Tylko 17,6 proc. wprowadza w związku z tym ograniczenia
Impuls
– „Wprowadź zasady ekranowe i zmień życie swojej rodziny” – brzmi to prosto, ale w rzeczywistości nie jest to takie łatwe. Owszem, napisanie i przekazanie zasad jest stosunkowo proste, ale konsekwentne ich wdrożenie wymaga zaangażowania. Musimy przyjrzeć się, gdzie w naszym życiu są przestrzenie, na które mamy bezpośredni wpływ i możemy nimi świadomie zarządzić. Na przykład, jeśli pracujemy osiem godzin dziennie, zgodnie z umową, czy naprawdę musimy zabierać tę pracę do domu i otwierać laptopa po godzinach przy dzieciach? Czy musimy sprawdzać e-maila na telefonie jeszcze przed snem podczas czytania dziecku bajki? Zwracajmy uwagę na nasze nawyki i zastanówmy się, co możemy zmienić z korzyścią dla siebie i całej rodziny. Już samo dostrzeżenie problemu ułatwia szukanie rozwiązań – twierdzi Łukasz Wojtasik. – Często słyszymy pytania: „Dlaczego mam nie dawać mojemu 9-letniemu dziecku smartfona, skoro wszystkie dzieci wkoło mają?” albo „Dlaczego ma nie korzystać z TikToka, skoro wszyscy korzystają?”. Przede wszystkim musimy uświadomić sobie zagrożenia. Mózg dziecka wciąż się rozwija. Jeśli dziecko będzie miało smartfona i korzystało z TikToka, zamiast bawić się na świeżym powietrzu, nawiązywać realne relacje i poznawać świat wszystkimi zmysłami, skoncentruje się przede wszystkim na ekranie, co może mieć dla niego negatywne konsekwencje. Dając 9-latkowi nieograniczony dostęp do internetu, narażamy go na kontakt z pornografią, przemocą czy przypadkowymi influencerami, którzy mogą oddziaływać na jego wychowanie silniej niż my sami, rodzice. Statystyki pokazują, że dzieci średnio spędzają w sieci 5–6 godzin dziennie, a wiele z nich korzysta nawet osiem godzin lub więcej. Warto się zastanowić, czy tak powinno być i czy musi tak być. To może być impuls do zmiany i do tej refleksji zachęcamy w naszej kampanii Domowe Zasady Ekranowe – podsumowuje pomysłodawca.
---
Liczne badania przeprowadzane w wielu krajach w ostatnich latach pokazują, że sięganie po telefon dekoncentruje nas i sprawia, że trudniej nam być tu i teraz. Żyjemy w czasach, w których wielokrotnie w ciągu dnia okoliczności zdają się wręcz zmuszać nas do sięgnięcia po telefon, a mnogość zaspokajanych potrzeb sprawia, że trudniej z używania telefonu zrezygnować. Tymczasem weryfikacja naszych realnych potrzeb związanych z użytkowaniem telefonu i szukanie sposobów na zaspokojenie ich poza kontekstem smartfonowym pomogą nam bardziej osadzić się w rzeczywistości i odzyskać kontrolę, którą w naturalny sposób od lat oddajemy technologii. Sezon urlopowo-wakacyjny może być ku temu sprzyjającą okazją.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















