Ewangelia buntownika

Zmarły w okrutnych okolicznościach pół wieku temu Pier Paolo Pasolini nakręcił Ewangelię według św. Mateusza w 1964 r. Film zadeklarowanego ateisty, komunisty i homoseksualisty jest wciąż najlepszą ekranizacją ewangelicznej historii o życiu Jezusa Chrystusa.
Czyta się kilka minut
Enrique Irazoqui w roli Jezusa Chrystusa (od lewej) oraz reżyser Pier Paolo Pasolini na planie filmowym Ewangelii według św. Mateusza | fot. Wikipedia
Enrique Irazoqui w roli Jezusa Chrystusa (od lewej) oraz reżyser Pier Paolo Pasolini na planie filmowym Ewangelii według św. Mateusza | fot. Wikipedia

Wychodzimy z kina wprost w letni wieczór 2025 roku. Po drodze mijamy ludzi, słuchamy urywków rozmów – inni, tak jak my, wymieniają się wrażeniami z obejrzanego filmu. Przypuszczam, że przyszli na Pasoliniego, spodziewając się kontrowersyjnej wizji biografii Jezusa. Tymczasem u tego artysty kontrowersyjny jest sam Chrystus i Jego nauka. Pasolini nie zmienił bowiem ani jednego słowa w Mateuszowym przekazie, nie dodał nic swojego, wszystko to, co pokazał, jest wiernym oddaniem kanonicznej Ewangelii św. Mateusza. Więc Jezus Chrystus był właśnie taki? Bezkompromisowy, stojący po stronie najbiedniejszych, odrzuconych i niechcianych? Wytykający hipokryzję kapłanom i władcom? Nie poddając się aż do śmierci za swoje poglądy? A więc rewolucjonista idealny – mógłby ktoś powiedzieć. Pasolini owszem, mógł – jak zresztą chcą niektórzy – zinterpretować tę Ewangelię w taki sposób: oto Chrystus skrajnie komunistyczny ideolog, odrzucający konsumpcjonizm i klasę czerpiącą zyski ze sprawowanej władzy. A za Jezusem podąża grupa robotników zasłuchana w Jego mowy. Tak właśnie trzeba zmienić świat! Tyle że Pasolini jest wierny przekazowi: ten Chrystus wierzy w Boga, spędza czas na modlitwie, sprawia cuda, a w końcu zmartwychwstaje. Tak, to jest Jezus rewolucjonista, bo Jego nauka jest rewolucyjna, jest kompletnym przewrotem, jest postawieniem na głowie wszystkich naszych przyzwyczajeń i pomimo dwóch tysięcy lat nic ze swej rewolucyjności nie straciła. „Najlepszy film o Jezusie, jaki kiedykolwiek powstał w historii kina” – napisał dekadę temu „L’Osservatore Romano”, i tak, wciąż tak jest.

Ewangelia w Asyżu
Cóż to za komunista, który dedykuje swój film papieżowi? Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Pasolini sięga po raz pierwszy po Ewangelię, Jan XXIII pracuje nad encykliką Pacem in terris, w której zwraca uwagę na sprawiedliwość społeczną, prawa człowieka i dążność do pokoju. Pisze ją nie tylko do katolików, ale do „wszystkich ludzi dobrej woli”. Pontyfikat Jana XXIII sprawił, że Kościół zaczął zbliżać się do ludzi różnych światopoglądów, to właśnie ten papież zrozumiał znaczenie kultury dla budowania pokoju i wzajemnego zrozumienia. Na początku lat 50. Pasolini, wychowany na północy Włoch, zamieszkał z matką w Rzymie, na ubogich przedmieściach Rebibbia, w sąsiedztwie więzienia i domów zamieszkałych przez migrantów. Był poetą, ukończył uniwersytet w Bolonii, miał za sobą aresztowania za obsceniczne zachowanie. Zatrudnił się jako nauczyciel w szkole średniej w Ciampino i pracował nad swoją pierwszą powieścią, której akcja działa się w środowisku proletariackim. Należał do lokalnego oddziału Włoskiej Partii Komunistycznej, za co w czasach Piusa XII groziła mu ekskomunika. Kościół Jana XXIII natomiast organizował spotkania kulturalne, na które zapraszał również komunistów, chcąc w ten sposób zbliżyć się do problemów ludzi, którzy są daleko od Boga. Pasolini otrzymał kilka zaproszeń, ale skorzystał z nich dopiero w 1962 r. Udział w seminarium „Kino jako siła duchowa w teraźniejszości” wiązał się z wyjazdem do Asyżu. Pasolini pracował już jako scenarzysta w studiu filmowym Cinecittà, miał na swoim koncie debiut jako reżyser (Accattone, 1961). W Asyżu, w centrum franciszkańskim, poznał o. Giovanniego Rossiego, z którym się zaprzyjaźnił. To do niego napisał w 1964 r. znamienne słowa, które są duchowym wyznaniem: „Jestem zablokowany, drogi Don Giovanni, w sposób, któremu jedynie Łaska mogłaby zaradzić. Moja wola oraz wola innych są bezsilne… Być może dlatego, że ja od zawsze spadałem z konia. Nigdy nie siedziałem pewnie w siodle (jak wielu władców życia lub biednych grzeszników): zawsze spadałem, a moja stopa pozostawała uwięziona w strzemieniu, tak że mój wyścig nie był jazdą, ale byłem wleczony, uderzając głową o kamienie. Nie mogę ani wsiąść ponownie na konia Żydów i pogan, ani spaść na zawsze na ziemię Boga”.
W tym samym czasie, gdy w Asyżu był Pasolini, miasto odwiedził Jan XXIII. W ostatnim wywiadzie Pasolini wspominał chwilę, gdy słysząc bicie dzwonów bazyliki i kroki setek ludzi, zapragnął spojrzeć w oczy papieżowi z ludu, ale jednocześnie pomyślał, że nie chce robić z siebie sensacji i rozpraszać wiernych. Leżał wtedy na łóżku i nagle sięgnął po Ewangelię, która leżała na stoliku nocnym. „Zacząłem ją czytać od początku, to znaczy od pierwszej z czterech Ewangelii, tej według świętego Mateusza. Ten film narodził się tam, tamtego dnia, w tamtych godzinach. Jedynym, któremu mogłem zadedykować ten film, mógł być tylko on, papież Jan. I temu drogiemu cieniowi go zadedykowałem. Cieniowi, który jest królewskim bóstwem wiary, a nie jego przeciwieństwem”.

Chrystus i komunista
Pasolini pisze do ojca Carraro, biblisty z Pro Civitate Christiana, którego poznał w Asyżu z prośbą o pomoc w przygotowaniu filmu: „potrzebowałbym serii krótkich notatek, telegraficznych, na temat postaci apostołów (wiek, w jakim byli w czasie głoszenia Chrystusa, cechy biograficzne i psychologiczne), dla każdego wystarczyłoby kilka linijek”. Obaj jadą do Palestyny szukać plenerów, zwiedzają Galileę, Kafarnaum, brzegi Jordanu, Betlejem. Pasolini jest zawiedziony, widzi tu zbyt dużo cywilizacji, skażenie współczesnością. Z tej wyprawy, finansowanej przez Franciszkańskie Studium Biblijne, powstał niemal godzinny dokument Wizja lokalna w Palestynie do Ewangelii wg św. Mateusza. Ostatecznie Pasolini znalazł dokładnie takie krajobrazy, o jakie mu chodziło na południu Włoch, w najbardziej ubogich miasteczkach Apulii, Basilicaty i Kalabrii. Nie zatrudnił profesjonalnych aktorów: wszystkie role zagrali naturszczycy. Pasolini miał wielki dar w doborze wykonawców ról, potrafił zobaczyć w twarzach coś nadprzyrodzonego, ukryte piękno w spojrzeniu, niepokój w wykroju ust czy kształcie nosa. Nieruchome kadry, zbliżenia twarzy, statyczność i minimalizm obrazu – to cechy charakterystyczne dla kina Pasoliniego. Szukał ciekawych twarzy, a równocześnie ważny był dla niego osobisty wymiar opowiedzianej historii. Pewnie dlatego Marię, matkę Jezusa, zagrała jego własna matka, Susanna Pasolini, z którą był bardzo związany. Natomiast Chrystus pojawił się przypadkowo. Dziewiętnastoletni Enrique Irazoqui, student ekonomii, przyjechał z Barcelony do Włoch jako aktywista komunistyczny. Ponieważ znał język włoski, został wybrany przez tajną studencką organizację, by zebrał fundusze wśród włoskich działaczy. Trafił na spotkanie Włoskiej Młodzieży Komunistycznej, gdzie zobaczył go Pasolini – od razu wiedział, że to ta twarz. Dla młodego hiszpańskiego komunisty, dla którego Kościół był symbolem opresyjnej władzy frankistowskiej, zagranie roli Chrystusa było nie lada wyzwaniem, tym bardziej że kojarzyło mu się to z religijnym kinem realizowanym przez hollywoodzkie wytwórnie. Pasolini namówił go, obiecując pomoc dla jego organizacji. Irazoqui wspominał w wywiadach dni spędzane na kręceniu kolejnych krótkich ujęć i pobyt wśród biedaków południowych miasteczek włoskich. Prostych ludzi, do których Pasolini odczuwał wielki szacunek. Kiedy Irazoqui wrócił do Hiszpanii, policja zabrała mu paszport, w ten sposób karząc go za udział w filmie marksisty Pasoliniego.

Ateista
Tyle że był to film na wskroś chrześcijański i wkrótce, po premierze w Wenecji, zyskał uznanie Watykanu. Pasolini, pytany wtedy o jego stosunek do chrześcijaństwa, miał powiedzieć: „Nie wierzę w Chrystusa, syna Boga, ale wierzę w boskość Chrystusa, to znaczy wierzę, że jego człowieczeństwo jest tak wysokiej i szlachetnej próby, jest w takim stopniu idealne, że wykracza poza pospolite pojęcie człowieczeństwa”. Po sukcesie filmu spędził ze swoją matką Wigilię w Asyżu wśród franciszkanów, a wkrótce zaczął pracę nad filmem Uccellacci e uccellini (Ptaki i ptaszyska, 1966) o dwóch braciach, którym św. Franciszek nakazuje ewangelizować jastrzębie i wróble. W przyszłości planował też nakręcić film o życiu św. Pawła, którego akcja miała dziać się współcześnie m.in w Nowym Jorku.
Pasolini – skandalista, otwarcie przyznający się do swojego homoseksualizmu, niejednokrotnie oskarżany o nieobyczajne zachowanie, komunista i dekadent, prowokator – taki właśnie był jego medialny wizerunek. Miał jeszcze drugą stronę: wrażliwego poety, twórcy szczerego i bezkompromisowego, który wyrażał swoje opinie bez względu na konsekwencje i potrafił być obiektywny. Krytykował dostęp do aborcji i wystąpienia studenckie w 1968 r., burżuazyjne społeczeństwo i konsumpcjonizm, wpływ Kościoła na władzę i kontakty polityków chadecji z mafią. Był buntownikiem i heretykiem, ateistą, który mówił o Bogu: „Szukam Go wszędzie”.
Jego śmierć do dziś pozostała zagadkowa: został brutalnie zamordowany na plaży w Ostii, a nowe okoliczności stawiają kolejne pytania o przyczynę i sprawców.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2025