Jeżeli tego nie będzie – to wszyscy się zgnoimy - ks. Józef Tischner.
Słynął z poczucia humoru, ale sprawy religii traktował ze śmiertelną powagą. 25 lat temu zmarł ks. Józef Tischner. Wiele się zmieniło w tym czasie w politycznym i kulturowym obrazie świata. Upłynęło kilka pontyfikatów: pożegnaliśmy Jana Pawła, Benedykta, Franciszka. Zmienił się także Kościół w Polsce: inaczej niż przed ćwierćwieczem wyglądają praktyki religijne, statystyki powołań, inne jest podejście do prawd wiary, rozumienie religijności, zaufanie do Kościoła. Tyle dziś spraw do podjęcia, tyle pytań do przedyskutowania, tyle wątpliwości o to, jaka powinna być na to wszystko odpowiedź prawdziwie chrześcijańska.
Brakuje dziś Jego mądrości. Próbował myśleć poważnie, głęboko i odważnie głosić racje, do których był przekonany, często, także w Kościele, wywołując dezaprobatę czy niechęć. Wielu zaszedł za skórę, zwłaszcza słynnym dziś bon motem, że nie spotkał w życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Engelsa, ale za to wielu takich, którzy stracili ją po spotkaniu ze swoim proboszczem...
Nieszczęście polegało na tym, że proponując poważną rozmowę o wyzwaniach, przed jakimi staje polski chrześcijanin, rzadko znajdował osoby, które byłyby gotowe wejść z nim w merytoryczną dyskusję. Przeważała raczej postawa typu: no tak, wiadomo, Tischner. Tymczasem on chciał rozmowy. Mniej więcej 40 lat temu, opisując klimat międzynarodowych spotkań ludzi kultury i nauki u papieża Wojtyły, zauważał: „Jak w Ogrodach Castel Gandolfo nie ma dwóch takich samych liści, tak wśród gości Jana Pawła II nie ma dwóch takich samych indywidualności. A mimo to jest płaszczyzna spotkania, jest dom. Myślę sobie: tak właśnie wygląda Kościół Jana Pawła II. Kto wie, może i my dorośniemy kiedyś do budowy takiego Kościoła?” Kto wie…
Powracam do swojego wywiadu z autorem Nieszczęsnego daru wolności sprzed ponad 30 lat i odkrywam tam kolejne, aktualne wciąż myśli. Przestrzegał wtedy przed czymś, co nazywał „religią uspołecznioną”, a więc taką, która w całości zamknięta jest w działalności widzialnej i nie bierze dostatecznie pod uwagę „nadnaturalnych aspektów wiary”. Zauważał na przykład, że „spór o religię w szkole nabiera tu takiego charakteru jak dawniej spór o Eucharystię czy Bóstwo Chrystusa”. Tak, na pewno warto powrócić do tej myśli i dzisiaj. Nie po to, by obrócić ją „przeciwko” religii w szkole, lecz aby spojrzeć na całą sprawę z głębszej jednak perspektywy. To mogłoby być naprawdę ożywcze i twórcze.
Albo jego refleksja o tym, że Kościół w niektórych swoich przedstawicielach bierze Ewangelię jako punkt wyjścia do oskarżeń zwróconych przeciwko człowiekowi. Namnożyło się prokuratorów, natomiast brakuje myślenia – punktuje gorzko teolog i filozof. Czyż nie warto wrócić i do tej myśli (choćby w duchu) i może się z nią pospierać, może ją odrzucić, ale może uznać jej słuszność i zweryfikować postawę?
„Brakuje w Polsce myślicieli, którzy by wszystkim pokazywali, że płynąc na jednej łodzi, w gruncie rzeczy gdzieś w głębi się spotykamy. Myślicieli, którzy nauczyliby ludzi polemizować, nie obrażając, nie insynuując. Jeżeli tego nie będzie – to wszyscy się zgnoimy”. I znów, czyż nie brzmi to niepokojąco aktualnie? Jak bardzo zyskałaby Polska, gdybyśmy w dyskusjach o tym, co dla nas wszystkich najważniejsze, porzucili złe emocje, pogardę i ironię a postawili na wzajemny szacunek i troskę o jakość myślenia. Czyż nie potrzebujemy takiego (synodalnego, chciałoby się powiedzieć) modelu rozmowy także w Kościele?
Wracajmy do Tischnera.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












