Okno życia

Późny debiut ks. Andrzeja Draguły to poezja życiowego doświadczenia. Wydaje się, że debiut jest późny, bo wiersze dojrzewały w autorze przez lata, a teraz znalazły czas, żeby ujrzeć światło dzienne.
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Muszę przyznać, że nie jest łatwo komentować utwory poetyckie ks. Andrzeja z kilku powodów. Pierwszy jest dość ogólny: mamy mało przestrzeni, w których można by dzielić się swoimi wrażeniami czy oceniać poezję. Mało kto ją czyta, poza naukowymi opracowaniami brakuje popularnych omówień tomików poetyckich. Wszystko przez to, że panuje powszechne przekonanie, że czytanie liryki jest z jednej strony trudne, z drugiej dla wielu, mówiąc brutalnie, bezużyteczne. Tymczasem, choć od wierszy rozpoczyna się nasza rodzima kultura literacka, a także naszą tożsamość buduje twórczość poetów, których nazywamy wieszczami, to jednak poezja wydaje się czymś obcym. Druga trudność, już bardziej formalna, to pokusa, by twórczość katolickiego księdza zamknąć w ramy tak zwanej poezji kapłańskiej. Tak, mieliśmy w czasach nam współczesnych kilku księży poetów, którzy wiersze tworzyli jako przedłużenie swojej misji duszpasterskiej. Mogę tutaj od razu powiedzieć, że tomik ks. Draguły nie jest książką z zakresu teologii duchowości czy mówiąc popularnie – religijną. Owszem, doświadczenie religijne, dzielenie się przeżywaniem kapłaństwa jest elementem tej poezji. Ale niejedynym, i niekoniecznie musi być pierwszym kluczem do jej odczytania. Na koniec jestem winny Państwu wyjaśnienie, że księdza Andrzeja znam osobiście i tu jawi się kolejna trudność – choć być może tylko w mojej głowie. To nie to, żebym bał się rzetelnej krytyki, choć nie będzie jej wiele, bo to jest dobra poezja. Jest tylko nieco trudniej oddzielić wtedy tekst od jego autora – ale może nie powinno mieć to tutaj zastosowania? Postulat Rolanda Barthesa, zawarty w tekście Śmierć autora, czyli odcięcie dzieła od jego twórcy, otwierające tym samym pole na narodziny osobistych interpretacji, nie zawsze musi mieć zastosowanie. Choć powszechne jest użycie tej teorii w interpretacji, to zawęża ona możliwość odkrycia innej perspektywy, tej z towarzyszącym nam autorem.

Poezja z Facebooka
Rzadko zdarza się, że mamy wiele informacji na temat tego, jak dane wiersze powstawały. Tu autor nie stroni od uciekania się do metapoezji, czyli dzieli się z nami tym, czym poezja jest dla niego, jaki jest proces jej powstawania, a nawet daje wskazówki czytelnicze do odbioru wierszy. Może to być z jednej strony krępujące, bo większość poezji, może poza dziełami formalistów czy konceptualistów, rodzi się w jakiejś intymnej przestrzeni, w uniesieniu lub przeciwnie, doświadczaniu życiowej „doliny”, ale także może być fascynujące, gdy jesteśmy do tego intymnego świata zapraszani. Zatem – gdzie rodzi się poezja ks. Draguły? Otóż „pod powiekami”, czytamy w wierszu otwierającym tomik. Poezja nie jest tutaj jedynie doświadczeniem duchowym, niematerialnym. Ona objawia się w ciele, „akcenty rozstroje i iloczasy/rozchodzą się po ciele”, nie przerywając snu. Nie jest to sennowłóctwo, to nie autor wybiera się w wędrówkę za wierszem, ale on sam przychodzi i pozostaje w ciele. W wierszu o incipicie (Kiedy do poety…) poznajemy z kolei sytuację odwrotną, kiedy „osuwa mu się twórczy grunt pod nogami”, bo wena nie przychodzi. To wtedy następuje mocowanie się z wierszem, prawdziwa walka o kolejny wers. Gdy jednak autor przegrywa z poezją, „wyciąga komórkę, by zapisać prozę”. W niej być może można spotkać spokój, od którego można dojść do twórczego niepokoju. Można nawet zwątpić w swoją poetycką misję, ale to niełatwe: „Nie wiem/czy jestem poetą/Wiem/że myśli/składam wierszem” (z wiersza Późny debiut).
Metapoetyckie jest również to, że dokładnie wiemy, myślę, że nie pozornie, kiedy te wiersze powstawały. Autor zamieszczał je sukcesywnie na swoim profilu na portalu społecznościowym. Uważam ten krok za odważny, wiedząc, jak bezlitosna jest internetowa krytyka, często nieuzasadniona. Ks. Draguła przyzwyczaił jednak swoich odbiorców do czytania poezji, którą cytował w serii filmów na Facebooku, tam także stworzył forum do rozmowy o własnych utworach.

Ksiądz w pustym mieszkaniu
Jako się rzekło, w poezji ks. Andrzeja Draguły pojawiają się tematy wiary, powołania, kapłaństwa. Nieprzypadkowo zapisałem je w takiej kolejności. Psalm uwiedzionego mógłby wydawać się wierszem o powołaniu, a jednak kluczowe w moim odczuciu są w nim słowa „(...) wabisz nas/obietnicami z pokryciem/wyłącznie na wiarę”. To właśnie wiara jest punktem wyjścia, wiara rozumiana jako relacja, w której składane obietnice budzą zaufanie, choć nie jest to zaufanie pozbawione wątpliwości. Wiersz księdza o miłości wcale nie jest moralitetem o miłowaniu, wręcz przeciwnie, choć podmiot raczej jest obserwatorem niż wyrazicielem swojego przekonania, to trafnie punktuje niedostatki w ludzkiej miłości i złudę, że można zatopić się jedynie w miłości religijnej: „Nędzne/by to serce było/co by nie kochało/kalekie/co by nie znało miłości”. Przejmujące w tym kontekście są opisy samotności księdza, pustka w mieszkaniu, tak jak w wierszu Samotność: „Odwracam się/plecami do okna/Spoglądam w głąb pokoju/odbite światła wieczoru/kładą swoje migotliwe cienie//Nikt nie przychodzi”. Może odpowiedzią na tę samotność jest doświadczenie kościelnej wspólnoty, liturgia, którą opuszcza się „z chlebem w pachnących dłoniach”. Wierząc, można też wyjść na spotkanie innym, a wręcz postaciom biblijnym czy świętym. Ale nawet na kalwaryjskiej drodze poeta stwierdza: „Śpieszyłem się/do nieważnego miejsca/do siebie//Wtedy/nie wiedziałem jeszcze/że odtąd będę cię widział/za każdym zakrętem”.

Życie jest gdzie indziej
Tytuł powieści Kundery jakoś najbardziej pasuje mi do opisu całej grupy wierszy ks. Draguły, które są poświęcone obserwacjom życia codziennego. Być może są reakcją na wydarzenia, które się w nich pojawiają; to, co zobaczył w drodze, na podwórku, w wiadomościach czy gazetach, może też być zapalnikiem poezji. Mogą nim być również wspomnienia: spędzanie czasu z ojcem pod wierzbą i obserwowanie chmur, kiedy „wzrokiem sięgałem błękitu/którego nigdy nie miałem dosyć”, czy wspomnienie zmarłej matki i przejmujące wyznanie „umknęłaś mi/jak ta jesień”. Poeta dokumentuje powszedniość, jak zresztą zatytułowany jest jego wiersz, w którym codzienność ma jednak swoje „podziemne ruchy tektoniczne miłości/mikrowstrząsy chwilowego zwątpienia”. Zestaw trzech wierszy o pandemii, kolejny o powodzi, czy bardzo wstrząsający opis umierania papieża pokazują, jak równolegle toczy się nasze życie wobec wydarzeń historycznych, a także życia innych.
Ciekawe jest to, że często w wierszach ks. Andrzeja pojawia się motyw okna. Widok z okna na dachy Paryża jest zresztą na okładce tomiku, jeden z wierszy zatytułowano Widok z okna w podróży, a kończy się on stwierdzeniem „i cała reszta/której nie widać”. Poezja ks. Andrzeja Draguły jest pokazywaniem tego, czego nie widać, odkrywaniem nowych światów, sensów ukrytych pod warstwą codziennego trudu. Autor jakoby mówi do nas: życie jest gdzie indziej, ale poezja jest oknem, przez które możesz je dostrzec.

---

Późny debiut
ks. Andrzej Draguła
Pewne Wydawnictwo 2025

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2025