Ucieczka od demagogii

Jak mawiał Jacek Kuroń, polityka bywa sztuką racji podzielonych. Że na tym polega wybór mniejszego zła, a nie dobra. Do czego decyzje polityczne często się sprowadzają
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Miałem podczas kampanii prezydenckiej przygodę. Napisałem komentarz o wysokości składki zdrowotnej dla przedsiębiorców jako temacie walki politycznej. Apelując o jedno: aby w dyskusji nad tym unikać demagogii. Pisałem to zaraz po tym, jak prezydent Andrzej Duda ustawę o obniżce tej składki zawetował. Donald Tusk skwitował to uwagą, że prezydent wciąż przeszkadza, ale to już jego ostatnie miesiące, więc zaraz przeszkadzać przestanie. 
To, do czego premier się nie odniósł, to fakt, że prezydent działał na wniosek organizacji lekarskich. I że powołał się na to, iż obniżka przyniesie kolejne 5 miliardów mniej w budżecie Narodowego Fundusz Zdrowia. A ten budżet i tak jest w stanie katastrofy. Przypomniałem też, że kandydat Tuska Rafał Trzaskowski zapowiadał, iż taką obniżkę podpisze. Pytany, jak sobie poradzić ze stratami finansowymi służby zdrowia, odpowiadał niejasno, że da się na szpitalach i przychodniach oszczędzić. Jak? Nie powiedział.
Dla mnie to była demagogia. Napisałem, że mając do wyboru dwa niedobre rozwiązania: drenowanie dochodów biznesu i pogłębianie kłopotów i tak będących w kiepskiej kondycji zakładów opieki zdrowotnej, wybieram jednak to pierwsze. Bo ratowanie ludzkiego życia to dla mnie priorytet. Gdyby rzecznicy interesów przedsiębiorców przedstawili mi scenariusz pogodzenia obniżek z racjami medycyny, poparłbym ich. Ale najwyżej powtarzali, że system służby zdrowia jest dziurawym naczyniem. No dobrze, ale to nie da się go choć trochę uszczelnić?
Kiedy komentarz ukazał się w Interii, napisał do mnie przyjaciel, aktor. Nigdy nie rozmawia ze mną o polityce i zresztą w swoim mailu czy SMS-ie to podkreślił. Pierwszy raz wszedł ze mną w taki spór. Poczuł się dotknięty moją opinią. Był, a może nadal jest, jednoosobową firmą. Podwyżka składki zdrowotnej w ramach tak zwanego Polskiego Ładu była dla niego podobno katastrofą. Tymczasem ja przedstawiłem, jego zdaniem, tak zwanych przedsiębiorców jak krwiopijców, jak prywatną inicjatywę z czasów PRL-u, która żeruje na społeczeństwie, więc trzeba ją ukarać kolejnym domiarem. 
Niczego takiego naturalnie nie napisałem. Zacząłem mu tłumaczyć, że jak mawiał Jacek Kuroń, polityka bywa sztuką racji podzielonych. Że na tym polega wybór mniejszego zła, a nie dobra. Do czego decyzje polityczne często się sprowadzają. Niby to przyjął. Ale czułem, że ciężko jest dyskutować, kiedy on miał prawo uważać, że uderzam w jego żywotne interesy. Nie w prawo do wzbogacenia się, zarabiania na innych, a w zwykłe wyjście na swoje.
Poczułem się jeszcze bardziej zobligowany do ostrożności w ocenach dotyczących życia publicznego. Do oglądania jednej i tej samej sprawy pod różnymi kątami. Zarazem jednak jakichś wyborów dokonywać trzeba. Nawet komentator to musi.
No i czy moje rozterki są rozterkami większości polityków? Czy nie wybierają oni często tego rozwiązania, które jest im w danej chwili wygodne z punktu widzenia interesu wyborczego? Potrzeba poparcia przedsiębiorców, więc się kleci ustawę mającą ich zadowolić. A co z innymi, którzy stracą na zbiednieniu służby zdrowia? Każdy Polak jest pacjentem, ale tylko potencjalnym. Więc może nie odczują bezpośredniej straty. No i można im zamydlić oczy wygrażaniem prezydentowi. My robimy reformę, a on przeszkadza. Ale w czym przeszkadza? A może tego ludzie się nie dokopią, nie zrozumieją, nie połączą kropek.
W teorii może istnieje w przestrzeni rozwiązanie, które zadowoliłoby lekarzy i pacjentów, a nie skrzywdziło przedsiębiorców. Tylko kto je znajdzie? Na pewno nie ten, kto wybiera politykę opartą na ideologicznych zwarciach i tropieniu wrogów.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2025