Czy jednak wiemy, co ten znak mówi i że ma realne działanie? Podpowiedź co do tego możemy znaleźć w praktyce pierwotnego Kościoła oraz w formule, którą wypowiadamy, wykonując gest krzyża.
Apokaliptyczna pieczęć
Nie mam na myśli tych siedmiu na zwoju, które zrywa Baranek, a znak wykonany na czole należących do Niego przez anioła (zob. Ap 7, 3). Dla ówczesnych chrześcijan, którzy w większości byli włączani do Kościoła już jako dorośli, było to odwołanie do ich osobistego, namacalnego doświadczenia. Podczas obrzędu chrztu biskup na ich czole kreślił krzyż – znak błogosławieństwa, ale też wyciskający na ich duszy pieczęć. Potem powtarzali ten gest sami, na początku modlitwy, w chwilach zwątpienia i kiedy odczuwali szczególnie intensywne ataki pokus. Nie był więc to gest obejmujący całe ciało, jak ten wykonywany obecnie, ale powrót do chrzcielnego źródła, przypomnienie, że noszą „znamię” na swoich czołach, a przede wszystkim w duszach.
Tak na marginesie chcę się podzielić zadziwieniem, jakie mnie ogarnia za każdym razem, kiedy widzę sprawowanie sakramentów. Zwróciliście uwagę, jak duży udział ma w tym ciało? To nie są tylko sterylne formułki i „machanie rękami”, jak to przekornie określił kiedyś ks. Jan Kaczkowski, opisując swoje nastoletnie rozważania ateisty na krawędzi wiary. Uderzyło mnie to ostatnio podczas święceń, kiedy na święconych najpierw nałożył ręce biskup, a potem kolejni obecni kapłani. W całkowitej ciszy, bez słowa, jednak w tym geście było przyjęcie, uznanie za swoich i dostrzeżenie zmiany, jaka zachodziła w tych młodych mężczyznach. Jest w tym także mądrość dotycząca tego, jak działa ludzka psychika i pamięć: im więcej aspektów naszej natury jest zaangażowanych w daną sytuację i im więcej emocji ona wywołuje, tym lepiej zostaje zapamiętana. A jeśli jeszcze istnieje możliwość powrotu do tego doświadczenia, chociażby przez wykonywanie samemu znaku krzyża na czole, doświadczenie i powiązana z nim treść coraz mocniej wpisuje się w nasze człowieczeństwo.
Przyjęcie do wspólnoty i zakomunikowanie przemiany – to było powiązane ze znakiem krzyża na czole na poziomie ludzkim. Na tym duchowym znak krzyża jest, z jednej strony, wyrzeczeniem się szatana i wszystkich jego spraw, a z drugiej – wyznaniem wiary, które jest z naszej strony deklaracją wejścia w przymierze z Bogiem. Jak widać, nie da się tu uciec od nawiązania do rytuału chrztu.
Imię
Zarówno temu sakramentowi, jak i codziennemu przeżegnaniu się towarzyszy formuła trynitarna: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ma ona orzeczenie domyślne, to znaczy możemy dodać czasownik, który najlepiej pasuje do tego, co robimy: „Ja ciebie chrzczę…”, ale i: „Zaczynam /kończę ten dzień…”; „Rozpoczynam tę pracę…” itp. Oznacza ona, że dane działanie nie jest podejmowane przez nas samodzielnie, ale przyzywamy Mocy z wysoka. Święty Paweł doskonale wiedział, co mówi, kiedy dyktował sekretarzowi spisującemu 1 List do Koryntian: „Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, którzy idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia” (1 Kor 1, 18). Ile razy wykonujemy znak krzyża, przywołujemy Boga Trójjedynego i On odpowiada, bo nam to obiecał. Inną rzeczą jest to, czy my Jego pomoc przyjmujemy i na ile, ale to temat na inny tekst.
Wracając do formuły i św. Pawła: czynienie czegoś w imię drugiej osoby (tudzież Osób) jest niczym innym, jak byciem pełnomocnikiem. Tym, kto ma pełną moc działania w zastępstwie czy też przez kogo dana osoba działa. W osobie ochrzczonej i żyjącej w łasce uświęcającej zamieszkuje Duch Święty, więc czasem można mówić wręcz o Jego działaniu, jedynie zapośredniczonym przez nasze człowieczeństwo, jeśli w pełni jesteśmy Mu posłuszni. Tym samym formuła „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” dla osoby, która to mówi, jest przypomnieniem o własnej słabości i jedynym Źródle jej mocy, w stosunku do Boga zaś (kocham tę chrześcijańską „bezczelność” dziecka Bożego) przypomnieniem: „Obiecałeś!” i prośbą o wypełnienie tej obietnicy wsparcia i prowadzenia.
Ofiara
Gest krzyża przypomina też, dlaczego możemy nazywać się dziećmi Boga i przychodzić do Niego jako do ojca. Nakładamy nim na siebie znak męki Syna, a więc przywołujemy jedyną ofiarę, która była w stanie wyrwać nas z pazurów złego. Tę, dzięki której otrzymaliśmy Ducha Świętego, czyli zaczęło w nas płynąć Życie Trójcy, i tę, która dokonała ostatecznego zjednoczenia rozerwanego kosmosu.
To już jest odwołanie do symboliki o wiele starszej niż chrześcijaństwo. Mam na myśli krzyż kosmiczny, a więc wpisany w okrąg, który już u Sumerów (dobre 8 tys. lat przed Chrystusem) symbolizował życie i błogosławieństwo oraz jedność świata. Pionowa belka to połączenie nieba i ziemi, pozioma: wschodu i zachodu. Cztery punkty wyznaczane przez końcówki belek to także cztery kierunki świata. Kaźń Jezusa, a dokładnie jej narzędzie, z tą symboliką zaczęli łączyć ojcowie Kościoła, widząc w tej pierwszej wymiar nie tylko ludzki i doczesny, ale także kosmiczny, przez co trzeba rozumieć nie tylko przestrzeń, ale także czas. Zakrwawione belki ze śmietniska pod Jerozolimą okazały się wpisanym w czasoprzestrzeń znakiem zwycięstwa, który ją przenika i na nowo spaja. Nie bez powodu w Wigilię Paschalną podczas żłobienia na świecy paschalnej znaku krzyża ksiądz mówi: „Chrystus wczoraj i dziś. Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność. Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków”, bo zjednoczył nie tylko człowieka z Bogiem, ale na nowo złączył stworzenie ze Stwórcą i wprowadził harmonię do zaburzonej jedności kosmosu.
Przyzywając więc imion Trójcy i wykonując jednocześnie znak krzyża, mamy szansę odnowić także naszą jedność: tę z Bogiem, ale także wewnętrzną i z innymi ludźmi.
Dopowiedzenie liturgiczne
Jest jeszcze jeden gest krzyża, o którym warto tu wspomnieć. Co prawda współcześnie nie każdy celebrans go wykonuje albo nie każdy czytelnie, ale na Mszy w nadzwyczajnej formie rytu jest on wyraźny. Ale dodajmy: w rycie dominikańskim. Jeśli kiedyś na takiej będziecie, zwróćcie uwagę, jaką postawę przyjmuje kapłan po Przeistoczeniu – rozkłada ręce na boki, tak że jego sylwetka wygląda, jakby był ukrzyżowany. W tym samym czasie w modlitwie eucharystycznej przypada formuła będąca prośbą, by anioł zaniósł Ciało i Krew oraz wszystkie duchowe dary dołączone przez wiernych przed oblicze Boga. Celebrans upodabnia się do Syna, nawet układem ciała, przez ten gest odwołując się do przed chwilą uobecnionej Ofiary. W tym momencie mówi nie tylko o sobie, ale też o pozostałych obecnych na liturgii: „I oni ją składają, za siebie i za swoich bliskich”, jest to więc moment, w którym szczególnie wyraźne jest to, że spełnia posługę pośrednika – jak Ukrzyżowany, jak On łączy niebo z ziemią. Jasno wtedy widać, że człowieczeństwo jest przestrzenią, w której możliwe jest połączenie i zjednoczenie ducha i materii, wieczności i doczesności, Boga i stworzenia.
To może się jednak dokonać tylko w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, mocą misterium jedności w wielości. Jej fundamentem jest nieustanna wymiana, a więc otwartość, której fizycznym znakiem jest postawa oranta – stanięcie w pozycji Ukrzyżowanego, z rozłożonymi ramionami, by przyjmować i dawać.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













