Miejsce dla skrajnej prawicy

Grzegorz Braun jest nie tyle przyczyną, ile skutkiem. System politycznej poprawności, egzekwowanej już nawet nie przez polską władzę, a przez Unię Europejską, wywołuje reakcję
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Będą czytali Państwo ten tekst, znając już wyniki drugiej tury prezydenckich wyborów. Ja piszę go, nie wiedząc, kto wygra. Wygląda na to, że w ostatniej fazie Polska pękła dosłownie na pół, a sondaże okazały się średnio użyteczne.
To walka o wszystko, zderzenie dwóch różnych wizji Polski i roli Polski na świecie, nawet jeżeli jeden z kandydatów (Rafał Trzaskowski) wiele swoich poglądów maskował, wychodząc naprzeciw konserwatywnym obawom. Zarazem nawet jeśli on wygra – jeśli już, to o włos – te wybory ujawniły potencjał nastrojów antyrządowych. Centrolewicowa koalicja traci kontrolę. I pomijając fenomen niemal pięciu procent zbuntowanego lewicowca Adriana Zandberga, opór przeciw obecnej władzy ma naturę konserwatywną, eurosceptyczną. Zliczając wyniki kandydatów z pierwszej tury, prawica miała tam ponad 52 procent.
Wyróżnia się tu inny fenomen: przeszło sześciu procent dla europosła Grzegorza Brauna. Żaden sondaż mu tyle nie dawał. Był uważany za swoisty polityczny folklor, za niepoważnego warchoła, który nikogo za sobą nie pociągnie. Tymczasem ludzie może wstydzili się do niego przyznawać (jak w ogóle do prawicy), ale nie wstydzili się głosować. Opuszczając Konfederację, Braun pomógł jej zyskać status ugrupowania poważnego, niemal mainstreamowego. Ale sam ma szansę na tworzenie formacji autentycznej skrajnej prawicy. Jest na nią dziś, jak widać, miejsce.
W tej sprawie jestem do pewnego stopnia z liberałami i lewicowcami. Polityka uprawiana przez Brauna mnie razi. Nie podoba mi się ani używanie przez niego przemocy, notabene nie tylko w przypadku uruchomienia sławnej już gaśnicy w Sejmie. Nie podoba mi się antyukraińska i antysemicka retoryka. Niektóre wypowiedzi, choćby ta wymierzona w pamięć o powstaniu w getcie warszawskim, uważam za haniebne, obskuranckie, typowe dla ideologicznych fanatyków.
Tyle że Braun jest faktem. Do pewnego momentu zdawało się, że jego wybryki są korzystne dla mainstreamu, który mógł przedstawiać prawicę jako niezrównoważoną, wręcz bandycką. Dziś jednak owa gwałtowność kogoś zdaje się przyciągać. Może i dlatego, że niezależnie od złych, nagannych metod, bywa reakcją na zjawiska, które jakąś część Polaków bulwersują. Braun jako jedyny zareagował na wyjątkowo drastyczny przypadek aborcji w szpitalu w Oleśnicy, kiedy uśmiercono dziewięciomiesięczne dziecko tuż przed porodem. Eksperci twierdzą, że właśnie to przyciągnęło do niego zwolenników, a nie nacjonalistyczne uprzedzenia. Absurdalna napaść na lekarkę była wodą na młyn liberalnej propagandy. Ale sama reakcja komuś się spodobała.
Wielu twierdzi, że polityk, mówiący piękną polszczyzną syn inteligenckiej elity (jego ojciec to sławny niegdyś człowiek teatru), używa ekstremistycznych metod z rozmysłem. Że przyciąga do siebie uwagę. Nie jestem tak całkiem pewien, czy to kalkulacja. Kiedyś ogłaszał, że Centralny Port Komunikacyjny budowany jest po to, aby na terenie superlotniska mogli się schronić ludzie z Izraela, członkowie tamtejszego rządu, kiedy Arabowie opanują ten kraj. W nim wyczuwa się ładunek szaleństwa.
Nie wiem, jak skończy się kariera Brauna, czy wykorzysta sprzyjającą mu koniunkturę. Uważam, że on jest nie tyle przyczyną, ile skutkiem. System politycznej poprawności, egzekwowanej już nawet nie przez polską władzę, a przez Unię Europejską, wywołuje reakcję. To rodzaj eksplozji pokrywki, gdy się ją nadmiernie przyciska do garnka, w którym coś się gotuje, i wreszcie kipi. Wielu ludzi opowiada się za radykałem, bo ma poczucie alienacji. Bynajmniej nie usprawiedliwia to fanatyzmu, ba, propagowania limitowanej przemocy. Ale warto pochylić się także nad tym kontekstem.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2025