Wydarza się ona w działaniu i wzajemnej akceptacji.
W świecie wirtualnym wystarczy: unfollow. Jedno kliknięcie i przestajemy obserwować kogoś, kto nie jest w naszej bańce poglądowej, ma inny punkt widzenia, nie podoba nam się jego sposób mówienia, jest za gruby, za chudy, niegustownie ubrany, ma czerwone włosy. Metodycznie, acz zazwyczaj nieświadomie, poszukujemy ludzi, przy których czujemy się komfortowo, a tych, którzy wywołują w nas z jakichkolwiek powodów dyskomfort, usuwamy z grona znajomych. W świecie offline posługujemy się bardziej wyrafinowanymi metodami unikania kontaktu z niewygodnymi dla nas ludźmi: nie odbieramy telefonów, przechodzimy na drugą stronę ulicy, odwracamy głowę, traktujemy jak powietrze. Ucieczka przed dyskomfortem relacyjnym ma swoje odbicie zarówno w mikroskali, wśród osób, które znamy osobiście, jak i w szerokim kontekście społecznym. Obserwując od lat nieudolne próby integracji w naszym społeczeństwie, zarówno na poziomie edukacji, jak i wzajemnego funkcjonowania w przestrzeni publicznej, to właśnie niezgoda na odczuwanie dyskomfortu związanego z innością wyłania się jako główna przyczyna niepowodzeń w tej przestrzeni.
Kreatywna inność
– Moje rodzinne doświadczenie sprawiło, że kontakt z osobami z niepełnosprawnością jest dla mnie naturalny. Mam jednak świadomość, że dla większości społeczeństwa konfrontacja z niepełnosprawnością drugiego człowieka wywołuje lęk, niepewność i chęć ucieczki. Dla mnie najważniejsze w relacjach, niezależnie od poziomu sprawności, jest traktowanie wszystkich równo, tak jak sama chciałabym być traktowana. Równe traktowanie wszystkich, paradoksalnie, przekłada się na bardzo indywidualne podejście do każdego człowieka. To nie jest prosta sztuka, ale nasze bycie we wspólnocie pokazuje, że zdecydowanie warto – podsumowuje Natalia Boruczkowska, wolontariuszka Drabiny Jakubowej, wspólnoty osób o różnych stopniach sprawności.
Różnorodność może wydawać się problemem ze względu chociażby na inne poziomy intelektualne. W rzeczywistości osoby, które mają inne predyspozycje, wnoszą nową perspektywę patrzenia, nową jakość. – Zauważyłam, że różnorodność między nami generuje kreatywność, bo np. szukamy rozwiązania, jak przekazać wydarzenia osobie, która jest niewidoma. Różnorodność uczy mnie i otwiera na inne sposoby myślenia i komunikacji. Odbywa się to zazwyczaj w procesie. Jedno doświadczenie, w którym uczestniczymy razem, przeżywane jest przez każdą osobę na jej własny, unikatowy sposób – twierdzi Natalia. – Są aspekty w funkcjonowaniu osób z niepełnosprawnościami, których nie możemy zmienić. Widzę wówczas dwa wyjścia: jednym z nich jest wycofanie, drugim akceptacja. Zdarza się, że na przykład osoba ze spektrum autyzmu ma potrzebę wyładowania nagromadzonych emocji, ale robi to w sposób nieakceptowany społecznie, na przykład bijąc osobę, która znajduje się w jej pobliżu. Warto postawić granice: akceptuję potrzebę tego człowieka, ale nie godzę się na sposób jej zaspokojenia. Taka perspektywa pozwala zrozumieć, że drugi człowiek nie chce mnie skrzywdzić, a jedynie ma problem z wyborem odpowiedniej strategii zaspokojenia potrzeby. Często rozmawiamy we wspólnocie o tym, że każdy z nas ma prawo stawiać swoje granice i troszczyć się o swoje bezpieczeństwo. Im lepiej znam siebie, swoje potrzeby i swoje granice, tym inność drugiego człowieka będzie dla mnie łatwiejsza do akceptacji – zauważa.
Różnorodność doświadczeń
Drabina Jakubowa w swojej nazwie, która pojawiła się z inspiracji ks. Marka Chrzanowskiego, orionisty, funkcjonuje od 2013 r. Historia ,,turnusów” sięga jednak 1963 r., gdy po raz pierwszy księża orioniści otworzyli swój dom dla osób, które wzięły udział w rekolekcjach wyjazdowych dla chorych i niepełnosprawnych zorganizowanych przez Teresę Strzembosz. W rozwój duszpasterstwa wkład mieli również księża jezuici i prowadzona przez nich Wspólnota Życia Chrześcijańskiego, misjonarze św. Wincentego à Paulo, Orioński Instytut Świecki i wielu, wielu innych. Większość czasu rekolekcje wyjazdowe odbywały się w Łaźniewie. W międzyczasie podjęte były próby prowadzenia podobnej działalności w Międzybrodziu Bialskim, Czułowie, Zielenicach, Rybnej. Obecnie rekolekcje odbywają się w Brańszczyku: co roku pięć turnusów wakacyjnych (po dziesięć dni każdy) oraz od 2014 r. pięciodniowy wyjazd okołosylwestrowy. W 2016 r. Drabina Jakubowa po raz pierwszy podjęła się organizacji pielgrzymki zagranicznej dla osób niepełnosprawnych. Drabina to nie tylko turnusy, ale też regularne spotkania duszpasterskie i integracyjne. Wspólnota działa m.in. w Warszawie, Wołominie, Grajewie, Poznaniu, Białymstoku, Izbicy Kujawskiej, a nawet w Cordobie w Argentynie. – Nie chcemy, by ktokolwiek czuł się sam – mówią wolontariusze wspólnoty. – Samotność boli. A my wiemy, jak ją leczyć: obecnością, rozmową, modlitwą, śmiechem. W ten sposób nie tylko niszczymy samotność, co jest naszą misją, ale także dajemy sobie nawzajem nadzieję.
Jednakie człowieczeństwo
– Drabina Jakubowa pomaga nie tylko nam, wolontariuszom zaakceptować inność drugiego człowieka, ale daje przestrzeń osobom niepełnosprawnym do zgody na ich trudności i wyzwania. Nie jest to temat często podejmowany medialnie, ale osoby z niepełnosprawnościami w swoich środowiskach często doświadczają poczucia samotności i wyobcowania. Nawet w najbliższej rodzinie czują się tymi ,,innymi”, ,,nieprzystającymi do otaczającej rzeczywistości”. Szczególnie poturnusowe rozmowy pokazują, że nasza wspólna, oparta na wzajemnej wymianie obecność pomaga osobom z niepełnosprawnościami wyjść z izolacji i zaakceptować trudy codzienności – opowiada Natalia Boruczkowska.
W narracji o wspólnocie Drabina Jakubowa stosowany jest świadomy zabieg zastąpienia stwierdzenia „działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami” na ,,wspólnotę osób o różnych stopniach sprawności”. Jest to podyktowane potrzebą otwarcia na wszystkie osoby, w różnym wieku i z różnymi potrzebami. – Jeśli osoby z niepełnosprawnością są dla nas dalekie, nie mamy z nimi kontaktu. Naturalnie będą wydawać się nam bardzo inne. Kiedy jednak skrócimy dystans, okaże się, że mamy te same potrzeby. Być może mamy inne strategie ich zaspokajania, ale zasadniczo na poziomie człowieczeństwa bardzo się nie różnimy. Zbliża nas każde doświadczenie – uważa wolontariuszka Drabiny Jakubowej. – Wraz z moją przyjaciółką, która porusza się na wózku inwalidzkim, na pierwszy rzut oka wydajemy się zupełnie inne, bo istnieje między nami kolosalna różnica możliwości fizycznych. Tymczasem na płaszczyźnie emocjonalno-psychicznej jesteśmy szalenie podobne: łączy nas spojrzenie na świat, pasje, skończone studia czy zamiłowanie do imprez. Dopiero poznanie i możliwość identyfikacji z drugą osobą przełamują barierę inności – dodaje.
Continuum sprawności
– Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że istnieje w naszej wspólnocie rozróżnienie na osoby sprawne, wolontariuszy, którzy udzielają pomocy, a podopiecznych, którzy mają jakiś rodzaj niepełnosprawności i potrzebują tę pomoc uzyskać. Z mojej perspektywy sprawność i niepełnosprawność to continuum, a nie zero-jedynkowa rzeczywistość. Każdy z nas doświadcza momentów czy nawet okresów, w których potrzebuje wsparcia drugiej osoby. To, że urodziliśmy się zdrowi, nie daje nam żadnej gwarancji, że stan ten utrzyma się do końca i w którymś momencie naszego życia nie będziemy potrzebować pomocy drugiego. Drabina Jakubowa otworzyła mi oczy na tę perspektywę – opowiada wolontariuszka.
Głęboka relacja zawsze musi zakładać nieidealność. Perfekcjonizm w podejściu do drugiego człowieka nie pozwoli zbudować więzi opartej na akceptacji, która jest niezbędna, aby przyjąć tego, z kim się spotykamy. Wspólnota zakłada duży margines akceptacji tego, że nie wszystko będzie idealnie. – Czasem organizujemy rekolekcje w ciszy tylko dla wolontariuszy, lecz nie dlatego, aby kogoś wykluczyć. Odpowiadamy na potrzeby zaangażowanych w działania wspólnoty, ze świadomością, że wielu z naszych podopiecznych nie jest w stanie wytrwać w ciszy. Gdy słucham historii członków naszej wspólnoty, którzy borykają się z jakimiś trudnościami, to jest w nich coś tak pięknego i niesamowitego, że głęboko mnie one poruszają. Można byłoby się tym sposobem komunikacji zrazić. Osoby zmagające się np. z mózgowym porażeniem dziecięcym mówią wolno, niezrozumiale, nie przestrzegając podstawowych zasad komunikacyjnych – wyjaśnia Natalia. – Tymczasem cierpliwość słuchających sprawia, że wypowiadająca się osoba dostaje przestrzeń, w której może nas zaskoczyć. Jest to kwestia doświadczenia i wykreowania rzeczywistości, w której jesteśmy uważni. Czasem kieruje nami mechanizm wyręczania, który pozornie przyspiesza działanie. Jego źródło jest w tym, że chcemy szybciej, efektywniej i perfekcyjnie. W dużej mierze przyczyną jest nasze uwarunkowanie kulturowe, w którym sukces ma dużą wartość. Tymczasem wspólnota nauczyła mnie, że ja również w stosunku do siebie mogę być bardziej tolerancyjna i akceptująca. Wszyscy jesteśmy wystarczający tacy, jacy jesteśmy – podsumowuje.
---
Dziś wielu z nas nosi w sobie iluzoryczną wizję szczęścia. Chcemy więcej, szybciej, intensywniej, utożsamiając poziom szczęścia z wymiernymi życiowymi osiągnięciami. – Jesteśmy przekonani, że lepsza praca, zagraniczne wakacje czy wymarzony partner odmieniłby nasze nieszczęśliwe życie. Towarzyszy nam wszystkim pojęcie warunkowości szczęścia. Tymczasem osoby, które spotykam od czterech lat w Drabinie Jakubowej, pokazują mi coś zupełnie innego: szczęście jest wyborem niezależnie od sytuacji życiowej. Są wśród nas osoby, których codzienność jest naznaczona cierpieniem, a swoim optymizmem i pogodą ducha zarażają wszystkich wokoło – przekonuje Natalia Boruczkowska.
Więcej informacji o wspólnocie Drabina Jakubowa można znaleźć na stronie: www.drabinajakubowa.pl.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















