Książki na początek roku

Było – minęło. Już nie zobaczę, być może za mojego życia już nigdy nie będzie takiej okazji. Koniec. Jak bardzo mi szkoda. Powinnam to zapisać na liście moich zeszłorocznych porażek: wystawa tego a tego, tu i tam. A potem maltretować się obrazem swojego lenistwa lub ogłoszenia całemu światu swojego braku zainteresowania sztuką.
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Zaraz minie drugi tydzień stycznia, a mnie ciągle dopada mania podsumowań. Omijam je, nie chcę wiedzieć nic na temat tego, co najlepsze i co najgorsze. A moi znajomi i osoby, które mogłabym znać, nie ustają. W mediach społecznościowych wciąż publikują rankingi. Kiedy to się skończy? – zastanawiam się. Bo to nie tak, że takie informacje są mi całkiem obojętne, właściwie to mnie nawet ciekawią. Rankingi książkowe, filmowe i serialowe nawet bardzo.
Te dotyczące wystaw najczęściej mnie frustrują, bo nagle dociera do mnie, ile wspaniałych wystaw mnie ominęło bezpowrotnie, choć wystarczyło tylko trochę determinacji i szybkiej decyzji. No dobrze: i trochę pieniędzy. No bo Berlin, owszem, bliżej niż Warszawa, ale Paryż, Rzym, Londyn. Tu się zapędziłam, bo i Londyn jakby teraz bliżej finansowo. Z wystawami jednak najtrudniej mi się uporać z powodu ich określonej sztywnymi ramami czasowości. Było – minęło. Już nie zobaczę, być może za mojego życia już nigdy nie będzie takiej okazji. Koniec. Jak bardzo mi szkoda. Powinnam to zapisać na liście moich zeszłorocznych porażek: wystawa tego a tego, tu i tam. A potem maltretować się obrazem swojego lenistwa lub ogłoszenia całemu światu swojego braku zainteresowania sztuką. A myśmy myśleli, że ona uczestniczy w życiu kulturalnym – już słyszę te głosy. Zostawmy więc to.
Zajrzyjmy na listę filmów. Albo może lepiej nie. Książki. To są dopiero poważne listy! Publikowane przez szarych ludzi w mediach społecznościowych, a przez poważnych redaktorów na papierze w gazetach. Owszem, prezentują zwykle pierwszą dziesiątkę najlepszych, więc tak naprawdę nie wiadomo, ile czytają. Ale inni ogłaszają, ile przeczytali w ciągu roku! Pierwszy zawstydził mnie mój mąż, który czytał ponad jedną książkę tygodniowo – tak mu wyszło. Kiedy w duchu rywalizacji próbowałam odtworzyć swoje ubiegłoroczne lektury, doszłam do 30 i dalej nic. Ale za to jedną napisałam! – chciałam wykrzyknąć z poczuciem wygranej i wtedy dotarło do mnie, że, halo, to nie sport! To przyjemność. Cieszę się, że ludzie czytają, i martwię, gdy dowiaduję się ze statystyk, jak wielu Polaków w ciągu roku nie kupiło ani jednej książki.
A ja uwielbiam czytać, uwielbiam ten moment, kiedy wszystko odkładam, złe myśli i inne natręctwa, biorę do ręki książkę lub otwieram czytnik i zagłębiam się w historię, z której nie mogę się otrząsnąć przez najbliższe godziny. Gdy jestem na środku Cieśniny Drake’a, choć właśnie opróżniam pralkę, albo porzucam swoje wszystko jako bałtycka Niemka zamieszkująca Tallin od kilkuset lat, mimo że wychodzę właśnie na zakupy w Poznaniu. Powiem w tajemnicy, że akurat Niemka bałtycka ma z Poznaniem wiele wspólnego, co być może okaże się w mojej kolejnej książce.
Tej napisanej.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2025