Prezydencki dylemat sumienia

Nie żyjemy w świecie idealnym i każdy wybór obciążony jest ryzykiem. I to ryzyko bierzemy na swoje sumienie
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Zbliżające się wybory prezydenckie to spore wyzwanie dla każdego obywatela i katolika. Trzeba podjąć ryzyko oddania głosu na konkretnego człowieka, kierując się tym, co on mówi, deklaruje, nie znając przyszłości i nie wiedząc, jak się zachowa. W wyborach do parlamentu czy samorządu jest łatwiej, mamy do wyboru kilkadziesiąt osób, możemy studiować sylwetki tych, których bliższa nam partia wystawiła na listach wyborczych, i znaleźć tę, do której będzie nam najbliżej. W wyborach prezydenckich jest trudniej, bowiem mamy do wyboru 13 kandydatów, a w drugiej turze będzie już tylko dwóch. Wtedy musimy najwięcej zaryzykować.
O ryzyku piszę całkiem świadomie, ponieważ głosowanie to moment, w którym – choć mamy ogólne zasady katolickiego nauczania społecznego, które daje nam Kościół, by się orientować w polityce – to nasza decyzja obciąża wyłącznie nasze sumienie. Może wiele osób chciałoby, aby ktoś ją podjął za nich. Może by chcieli, by ktoś im powiedział, że jakiś kandydat jest stuprocentowo katolicki, więc nie muszą mieć dylematów.
Jednak wolność wiąże się z pewnym ciężarem. Decydujemy na podstawie naszej wiedzy o nauce Kościoła, ale też naszego doświadczenia politycznego. Popatrzmy na przykład Donalda Trumpa. Na aborcję poglądy ma zbliżone do stanowiska Kościoła, jednak jego życie prywatne od niego jest bardzo dalekie. Czy jeśli ktoś głosi jakieś wartości moralne, ale jego życiorys jest przykładem przywiązania do zupełnie innych, nie pojawiają się dylematy? Trumpowi papież Franciszek wypominał jego stosunek do migrantów.
Ale wróćmy do Polski. W Wielki Piątek od kilku lat słyszymy słowa: „Módlmy się za naród ukraiński, doświadczający rosyjskiej napaści wojennej, za uchodźców i ofiary śmiercionośnych ataków. [...] Boże, uwolnij naród ukraiński od okrucieństw i cierpień, wejrzyj łaskawie na uchodźców i wygnańców, na rozdzielone rodziny i osierocone dzieci, a nam daj serca czułe na potrzeby przybyszów”. Czy odwołujący się do Kościoła polityk, który mówi, że Ukraińców trzeba dawać na koniec kolejki do lekarza, przedszkola czy żłobka, okazuje „serce czułe na potrzeby przybyszów”? A niechętnych Ukraińcom kandydatów w tej stawce jest cała rzesza.
Katolicka nauka społeczna mówi też, że celem polityki jest pokój społeczny. Czy kandydaci partii, które od lat toczą ze sobą głęboki spór polityczny, często wykraczający poza ramy przyzwoitości, gwarantują realizację tego celu? A może wiedząc, że ich partie żywią się konfliktem, wybierają go ponad społeczny pokój?
Czy kandydaci, którzy przekonują, że wypełniają nauczanie Kościoła i witają wyborców sformułowaniem „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, a równocześnie wyrażają antysemickie opinie, mają prawo powoływać się na Kościół? Nie, nie chodzi o krytykę państwa Izrael, każdy rząd można krytykować, ale antysemickie, mówiące o rzekomej judeizacji Polski, czyli – jak w nazistowskiej propagandzie – wmawiające ludziom, że jeśli coś nam nie idzie, to z pewnością jest wina Żydów. Kościół wyraźnie potępia antysemityzm.
Między kandydatami są istotne różnice. Te różnice są realne. Ktoś może uspokajać sumienie, że kieruje się jedną, fundamentalną moralnie sprawą w swoim wyborze. Kłopot w tym, że nie żyjemy w świecie idealnym i każdy wybór obciążony jest ryzykiem. I to ryzyko bierzemy na swoje sumienie.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2025