Tajemnice pewnego klasztoru

Opowieść o obozie internowania sióstr zakonnych w Czechosłowacji, tuż przy polskiej granicy, to nie tylko historyczne sprawozdanie. Pytania o wierność własnemu sumieniu w niesprzyjających czasach możemy zadawać sobie również dziś.
Czyta się kilka minut
Klasztor pijarów w Bílej Vodzie fot. Wikipedia
Klasztor pijarów w Bílej Vodzie fot. Wikipedia

Ofiarami komunistycznej Akcji „Ř” (od czeskiego słowa Řeholnice, czyli zakonnice) było około 1500 kobiet ze wszystkich zakonów żeńskich w ČSSR. Wcześniej w Akcji „K” to samo stało się z zakonami męskimi. Z pewnością zamknąć wszystkie siostry było trudno, bo nadal po II wojnie światowej pełniły one służbę, także w sektorze opiekuńczym, w szpitalach, sierocińcach i domach opieki. Przyszedł jednak czas i na nie, więc na przełomie 1949 i 1950 r. w całych Czechach i Słowacji nie było oficjalnie działającej ani jednej siostry zakonnej. Wiele by mówić o przyczynach tak dogmatycznego ateizmu w Czechach, dość powiedzieć, że komuniści trafili na dobrze przygotowany już grunt, międzywojenna Czechosłowacja, szczególnie w pierwszej fazie istnienia, opierała poczucie suwerenności Czechów na, delikatnie mówiąc, dystansowaniu się od Kościoła rzymskiego. Dość powiedzieć, że po 1918 r. niszczono wiele świątyń i miejsc kultu, prężną działalność miał ruch „Precz od Rzymu”, a słynny monument Najświętszej Maryi Panny został obalony nie za czasów czerwonych, a właśnie u progu Republiki Czechosłowackiej. Odżyły też animozje z XVII w., kiedy to Habsburgowie, popierani przez Rzym, rozgromili wojska husyckie, blokując na wiele dziesięcioleci rozwój tego narodowego Kościoła u naszych południowych sąsiadów. Nic więc dziwnego, że gdy komuniści skierowali ostrze swojej propagandy na siostry zakonne, fałszywie oskarżając je o maltretowanie dzieci w domach dziecka, staruszków w domach opieki, a nawet o hulaszczy tryb życia, większość jeśli nawet nie popierała działań władz, to milczała na ten temat.

Skazane na wymieranie
Na granicę polsko-czeską, na najdalej wysunięty kraniec czeskiego Śląska, tam, gdzie nawet okoliczni mieszkańcy mówili, że kończy się świat, przesiedlono kilkaset zakonnic i osadzono je w obozie internowania w dawnym klasztorze pijarów w miejscowości Bílá Voda (niem. Weißwasser, pol. Biała Woda). Ktoś mógłby pomyśleć, że to dobry punkt do ucieczki np. do nieco bardziej liberalnej wobec Kościoła Polski, ale nawet wśród bratnich krajów niczego tak nie pilnowano jak granicy. Siostry zostały więc skierowane do miejsca najbardziej strzeżonego, jakby same były jakimś niebezpieczeństwem. Ograniczano im możliwości korzystania z sakramentów. Umieszczono – eufemistycznie mówiąc – w spartańskich warunkach. Nikt Białej Wody nie mógł odwiedzić, a siostry nawet najbliższe miasteczka mogły odwiedzać tylko ze specjalną, imienną przepustką. Zajmowały się różnego rodzaju pracami, głównie rolniczymi czy krawieckimi, co ciekawe – część ich produktów eksportowana była na Zachód, na przykład dewocjonalia. Tak naprawdę celem ówczesnych władz było to, by nastąpiło naturalne umieranie sióstr, a wraz z nimi ich zgromadzeń. Młodszych sióstr było nieporównywalnie mniej, trafiały tam właściwie te, które wyjątkowo twardo stawiały opór komunistom. Inne, te młodsze, przymusowo były wcielane do brygad robotniczych, w nich indoktrynowane przez komunistyczną ideologię i natrętnie namawiane, mamione pewnymi korzyściami do powrotu do życia świeckiego.

Duszna atmosfera Bílej Vody
O tym wszystkim przypomniała czeska pisarka Kateřina Tučková, w wydanej w Czechach w 2022 r. powieści, która w Polsce ukazała się w dwóch częściach, ostatnia miała premierę pod koniec marca. Autorka fabularyzuje tę opowieść w ciekawy sposób: skleja ją z historii trzech kobiet, będącym pretekstem do przedstawienia całych grup społecznych, w różnych pokoleniach. Ponadto pozornie narracja jest urywana przez obszerne cytaty z listów, dokumentów służb bezpieczeństwa, wyimki z prywatnego dziennika jednej z internowanych sióstr. Bohaterowie są w większości fikcyjni, choć wzorowani na prawdziwych postaciach, niektórzy łączą w sobie cechy kilku postaci rzeczywistych. Autorka zagęszcza nieco także miejsce akcji powieści, tak jakby podkreślając duszną atmosferę Białej Wody i ścisk, jaki tam panował – poza faktycznie tam znajdującymi się dawnym konwentem pijarów i pałacem Marianny Orańskiej, w której mieści się szpital psychiatryczny, Tučková „dokłada” tam jeszcze popularne sanktuarium i pewien pałac myśliwski. Zabiegi te pozwalają na niespodziewane zwroty akcji  i pozornie, choć na małej przestrzeni, pokazanie szerokiego planu wydarzeń.
Główna bohaterka, Lena Lagnerová, trafia do Bílej Vody po tzw. przejściach, wiemy, że adres podaje jej pielęgniarka w szpitalu. Szybko jednak odkrywamy, iż bohaterka ma poważne problemy, nie tylko zdrowotne, ale też życiowe, doświadczyła czegoś okropnego. Nie trafia jednak do mieszczącego się w tej miejscowości szpitala psychiatrycznego, ale pod opiekę grupy starszych kobiet mieszkających w zabudowaniach przy miejscowym kościele. Nie piszę od razu, że sióstr zakonnych, bo sama bohaterka nie wie, gdzie dokładnie się znajduje, kobiety, do których trafiła, ubrane są w robocze stroje, pasą zwierzęta gospodarskie, prowadzą proste życie, a jedna z nich namiętnie pali skręcane papierosy. Na pobliskim cmentarzu Lena zauważa jednak rzędy krzyży z tabliczkami z dziwnymi imionami i w końcu orientuje się, że trafiła do klasztoru. To rzeczywistość jej kompletnie nieznana, tym bardziej że owe zakonnice odbiegają od stereotypowego obrazu osób konsekrowanych.

Ucieczka przed systemem
Początkowo niechętnie, a później z coraz większą ciekawością Lena nawiązuje relację z siostrą Ewarystą, dziarską i zdecydowaną kobietą, która de facto zarządza całym domem, choć nie jest matką przełożoną. Tą jest matka Tobia, starsza i już nieco zniedołężniała, która zachowała jednak względną jasność umysłu. Z nią Lena także nawiąże relację, ale zapośredniczoną. Po kilkudniowym pozostawaniu w łóżku nowa osoba w Bílej Vodzie zostaje lekko przymuszona przez Ewarystę do pracy przy uporządkowaniu klasztornej biblioteki. Znajduje tam dziennik matki Tobii, który, mimo wyrzutów sumienia, że śledzi prywatne zapiski, czyta. Dzięki temu poznajemy historię internowania sióstr w klasztorze przy granicy z Polską, ale też wcześniejszych prześladowań, wieloletnich więzień i tortur. System znęcania się nad osobami duchownymi był bardzo bezwzględny, co widoczne jest też po prostu na ciałach sióstr. Tobia rzetelnie oddaje też sprawę niewygodną dla Kościoła w Czechach, nawet współcześnie, mianowicie działalność stowarzyszenia księży „Pacem in terris” i całkowite podporządkowanie hierarchii i majątku kościelnego państwu czechosłowackiemu. „Pacem in terris” było formą organizacji całkowicie podporządkowanej komunistom, głoszącej włączenie się duchownych w rozwój ludowej demokracji. To coś jak nasi księża patrioci działający w rodzimym ZBoWiD-zie. Tam jednak działalność ta poszła znacznie dalej, władze nie pozwalały obsadzać pustych stolic biskupich, kolejni hierarchowie wymierali, a Watykan z kolei nie zgadzał się na kandydatury wysuwane przez władze. Do momentu, w którym kard. Agostino Casaroli, architekt tzw. polityki wschodniej papieża Pawła VI, dał się w końcu przekonać, że dla zachowania choć garstki wiernych warto pójść na pewną ugodę z władzą. Kandydatury to były osobliwe, obejmujące głównie karierowiczów, pławiących się w luksusach i prowadzących podwójne życie (z pewnymi wyjątkami). Wobec tego siostry z Bílej Vody poszukiwały alternatywnych możliwości uczestnictwa w Kościele. Znalazły je w strukturach Kościoła podziemnego, który w największej dyskrecji prowadziło kilku biskupów. Także tak kontrowersyjnych dla ortodoksji katolickiej jak Felix Maria Davídek, również odwzorowany w powieści, który wyświęcał na kapłanów żonatych mężczyzn (aby mogli w tajemnicy udzielać sakramentów), a także kobiety (w przypadku Davídka mamy jeden dobrze udokumentowany przypadek Ludmiły Javorovej, świetnie opisanej w reportażu Tomasza Maćkowiaka). Poznamy ich działalność za komuny, a także po jej upadku; to, jak Watykan unieważnił święcenia kobiet, ekskomunikując je, przed jakimi wyborami musieli stanąć tajnie wyświęceni księża. Ten miks wątków, nawet w postrzeganych przez nas jako ateistyczne Czechach wywołał gorącą społeczną dyskusję.

Kształtowanie sumień
Niby dlaczego? Czy historie kobiet, którym władza zabroniła żyć jak chcą, mają dziś jakieś znaczenie? Ma na pewno ich ogromna determinacja, by nie zgasło światło Ewangelii – nieumyślnie komuniści stworzyli wielkie centrum modlitwy, w którym kontynuowano życie monastyczne. To oczywiście też wzbudza dyskusję o roli kobiet w Kościele, o tym, które role mogą one dzielić w nim z mężczyznami. To także opowieść o uwikłaniu Kościoła w kompromisy z komunistami i dysonans, jaki dają takie sojusze z władzami dyktatorskimi wobec stawania Kościoła po stronie prawdy. Myślę jednak, że nawet nie to jest clou tej powieści. Podziemny biskup, siostra Ewarysta, matka Tobia, potajemnie wyświęcony ksiądz Jan i wreszcie sama Lena wiodą swoje rozważania o wolności sumienia, o suwerennym podejmowaniu decyzji, o stawaniu w opozycji do zła. Powieść ta pokazuje, jak ważne jest kształtowanie sumień, by były dojrzałe i odpowiedzialne, i do czego prowadzi brak takiej formacji – po prostu do okrucieństwa. Zatem jeśli wolności sumienia będziemy przypisywać dowolne działania, w końcu zorientujemy się, że krzywdzą one nas i innych. Świadectwo sióstr z Bílej Vody wciąż woła do nas właśnie o tym.

---

Bílá Voda, część 1 i 2
Kateřina Tučková
Afera 2024 i 2025

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2025