Urazy chętnie darować

Komentując Pieśń nad pieśniami, św. Bernard Clairvaux pisze, że najdoskonalszym balsamem, jaki ma do dyspozycji Oblubienica, jest „balsam miłosierdzia”. A jednym z jego składników jest według cystersa wyrządzona nam krzywda, ale skropiona olejem miłosierdzia i ogrzana ogniem miłości.
Czyta się kilka minut
fot. Getty Images
fot. Getty Images

Wcześniej święty opat umieszcza tych, którzy krzywdzą swoim grzechem, na liście nieszczęśników. Trudna ta mowa. Szczególnie jeśli właśnie doświadczamy cierpienia z powodu tego, że ktoś inny okazał się próżny/chciwy/bezmyślny – lista możliwości jest długa. Znamy ją dobrze, bo nasze zachowanie też czasem się na nią wpisuje, o czym przekonujemy się podczas każdego uczciwie przeprowadzonego rachunku sumienia. 

Darować
Przyjrzyjmy się bliżej dynamice związanej z powstaniem urazy i jej przebaczeniem. W opisie uczynku miłosierdzia pojawia się czasownik oznaczający ofiarowanie czegoś, zrezygnowanie z tego, co komuś się słusznie należy, rezygnację z dochodzenia swoich praw i/lub żądania kary za skrzywdzenie. Oznacza to, że ten, kto mnie uraził, prosząc o przebaczenie, staje wobec mnie w pozycji petenta, do przyjęcia której konieczna jest pokora. I przy przyjęciu której pojawia się lęk przed odrzuceniem i pogardą. Prośba o przebaczenie jest bardzo wymagająca, szczególnie jeśli chodzi o poważne krzywdy, których sprawca jest świadomy. 
Etymologia ta oznacza także, że ten, kto swoim grzechem powoduje cierpienie drugiego, zaciąga wobec niego dług. I nawet jeśli nie widzi potrzeby jego spłacania, w Bożych oczach jest dłużnikiem. Tu zresztą pojawia się kolejny wątek – dar jest doceniony i przyjęty wtedy, kiedy przyjmujący go potrzebuje. W innej sytuacji może nie zostać dostrzeżony, nawet mimo swojej wielkiej wartości, a na tę właśnie wskazuje św. Bernard. 
To mi przypomina historię, która miała miejsce w opactwie tynieckim w pierwszym roku epidemii, w sierpniu. Wiele osób korzystało wtedy z wakacyjnego poluzowania przepisów sanitarnych i kiedy w kościele benedyktynów odbywał się koncert muzyki poważnej, niedaleko od opactwa trwała impreza techno. Jeden z jej uczestników, będąc (jak się potem okazało) nie tylko pod wpływem dźwięków i atmosfery zabawy, wpadł do świątyni, wskoczył na ołtarz i zaczął na nim tańczyć (reszty szczegółów oszczędzę). Koncert był transmitowany, więc wyczyn „śmiałka” obiegł wszystkie media. Benedyktyni zgłosili incydent do odpowiednich władz, ale chłopak, kiedy wytrzeźwiał i przemyślał sprawę, przyszedł do nich i przeprosił. Sprawa została umorzona. 
Ile razy sobie przypomnę tę historię, czuję ciepło w sercu, bo to zachowanie mnichów było pięknym świadectwem chrześcijaństwa. Nie chodziło przecież w tamtej sytuacji tylko o przerwanie wydarzenia kulturalnego głupawym zachowaniem, ale o znieważenie centralnego miejsca w kościele. Miejsca, na którym sprawowana jest Najświętsza Ofiara i kładzione są Ciało i Krew Pana. Benedyktyni docenili jednak to, że sprawca uznał swoją winę, przyznał się do niej i poprosił o dar przebaczenia. Dlatego go otrzymał.

Chętnie
Tu przechodzimy do przysłówka, który dodatkowo wzmacnia opis tego uczynku miłosierdzia co do duszy. Czasem krzywdziciel nie widzi swojej winy, więc nie dostrzega potrzeby otrzymywania od nas czegokolwiek. Owszem, bywają nawet sytuacje, już na pograniczu patologii, kiedy ktoś własną winę zrzuca na nas. Niedawno znalazłam w internecie zdjęcie kubka z napisem: „Nie zmuszaj mnie do tego, żebym musiał pójść do spowiedzi”, czyli w tamtym kontekście i w domyśle: do zgrzeszenia. Dowcip zacny, ubawił mnie znacznie, a potem sobie pomyślałam coś, co sprawiło, że spoważniałam. Jeśli ktoś serio uważa, że to inni popychają go do popełniania grzechów i im to jeszcze wmawia, oczekując przeprosin, to mamy do czynienia z jedną z taktyk manipulacyjnych, czyli gaslightingiem. 
Nie jesteśmy w stanie zmieniać innych i ich sposobu myślenia, co zresztą potwierdza słynny dowcip, zaczynający się od pytania, ilu psychologów trzeba do wkręcenia żarówki. Odpowiedź brzmi: żadnego, żarówka wkręci się sama, kiedy do tego dojrzeje. Proszę dobrze mnie zrozumieć – dobrana i właściwie przeprowadzona terapia jest cenna, ale żart pokazuje dobrze fundament mechanizmu przemiany. Nie mogę zmusić kogoś do dostrzeżenia jego błędu, jeśli ten człowiek uparł się być ślepy, ale mogę zachować w sercu chęć darowania urazy. Dzięki temu, kiedy będzie to już możliwe, chętnie ją daruję. 

Uraza
Docieramy w ten sposób do pierwszego słowa. Jemu również warto się przyjrzeć, bo doświadczenie, które ono opisuje, nie jest tak oczywiste, jak może się wydawać. Nie neguję czyjegoś bólu, ale bywa, że wynika on jedynie z subiektywnego odbioru sytuacji, bazującego czasem na niepełnych danych. Klasycznym przykładem może być obrazek z komunikacji miejskiej: do tramwaju wsiada sporo starsza pani i głośno wyraża oburzenie, że siedzący przy wejściu młody chłopak nie ustępuje jej miejsca. Ten, chcąc uniknąć dalszej awantury, postanawia zareagować, wyciąga więc schowaną dotychczas kulę i, wstając z trudem, zwalnia siedzenie. Czy pani w pierwszym momencie miała prawo czuć się urażona? Miała. Czy chłopak uraził ją zachowaniem? Nie, bo ze względu na swoją niepełnosprawność miał prawo siedzieć. Inna rzecz, że pani nie dała mu powiedzieć, jak wygląda sytuacja.
Dlatego czasem warto dopytać, na pewno zawsze warto zwracać uwagę czy domagać się swoich praw kulturalnie. Niektórych uraz po prostu obiektywnie nie ma, są tylko naszym subiektywnym doświadczeniem. Jeśli jednak obiektywnie ktoś postępuje niewłaściwie, nie ma sensu malować trawy na zielono. Mogę upomnieć się o siebie, na pewno dobrą postawą jest danie sobie prawa do odczuwania gniewu, strachu i żalu – ogólnie wszystkich emocji związanych z przykrym doświadczeniem. I wykorzystanie ich do obrony własnej tożsamości Bożego dziecka, dzięki czemu zachowam zdolność do przebaczenia, bo nie uwikłam się w dziwne manipulacyjne gierki. Branie w nich udziału prowadzi często do gromadzenia się w nas psychicznej energii, która ostatecznie owocuje albo autoagresją, albo niekontrolowanym wybuchem, a żadne z tych rozwiązań ewangeliczne nie jest.

Znak nadziei
Na nadzieję czego wskazuje praktykowanie chętnego darowania urazów? Może zabrzmię jak szalona, ale na nadzieję bycia zdolnym do upodobnienia się do Ojca. W końcu Jezus w Kazaniu na górze, mówiąc o prawie odwetu, poświęcony temu fragment kończy wezwaniem: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). A wcześniej tak opisuje tę doskonałość: „On sprawia, że Jego słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt 5, 45). Skoro Pan stawia przed nami takie wymaganie, to znaczy, że jest ono możliwe do wypełnienia. Oczywiście z pomocą Ducha Świętego, bo bez Jego ingerencji nasza poharatana grzechem pierworodnym natura nie ma w sobie sił na takie maratony. 
To wymaganie wskazuje także na naszą godność i potencjał rozwoju. Jego słowa nigdy nie są pięknymi opowieściami bez pokrycia w rzeczywistości, nawet jeśli przerażeni poziomem oczekiwań próbujemy tak sobie tłumaczyć naszą niechęć do podejmowania wyzwania. Być może z natury jesteśmy pamiętliwi albo doświadczyliśmy takich krzywd, które naprawdę trudno jest wybaczyć. Wtedy warto przyjść do Jezusa i jak małe dziecko upomnieć się energicznie: „Obiecałeś!”. Z pewnością nie odmówi pomocy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2025