Niepoważnie o bezpieczeństwie

I choć wydawać by się mogło, że sprawy bezpieczeństwa to rzecz bardzo poważna,
dwie największe partie nie traktują nas poważnie w tej sprawie.
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Bartkiewicz
fot. Magdalena Bartkiewicz

Od dłuższego już czasu – stali czytelnicy tej rubryki zapewne zdążyli się zorientować – traktuję sprawy bezpieczeństwa serio. A odkąd spędziłem ostatnio kilka dni w Izraelu, traktuję je jeszcze bardziej serio. Jak przyjechałem do Izraela, trwał jeszcze pokój – mimo upływu terminu zawieszenia broni było spokojnie. Dwa dni później Izrael postanowił uderzyć na Gazę – najpierw lotnictwo zbombardowało pozycje bojowników Hamasu (przy okazji zabijając pół tysiąca cywilów), później rozpoczynając operację lądową. W odpowiedzi w ciągu kilku dni w kierunku Izraela wystrzelono kilka rakiet balistycznych z odległego Jemenu, a także rakiety z pobliskiej Gazy i południa Libanu. Kontratakowały związane z Iranem terrorystyczne bojówki jemeńskich Hutich, Hamasu z Gazy i libańskiego Hezbollahu. W nocy z poniedziałku 17 na wtorek 18 marca kruchy pokój znów zmienił się w wojnę. Dlatego wróciłem do Polski z jeszcze silniejszym przekonaniem o tym, że bezpieczeństwo to sprawa śmiertelnie poważna. 
I dlatego trudno było mi pogodzić się z sytuacją, którą zastałem w naszej polityce. Trwała burza po głosowaniu w Sejmie nad uchwałą wspierającą działania rządu. No cóż, to stary jak polityka trik: jeśli chcesz pokazać, że rządzisz, poproś parlament, by przegłosował wotum zaufania albo przyjął jakąś uchwałę. Trik się udał, koalicja zagłosowała za, opozycja była przeciw. 
Rządzący zaczęli nas jednak przekonywać, że głosując przeciwko uchwale, politycy PiS realizują interesy Rosji, że są opłacani przez ambasadę Rosji – naprawdę tak napisał szef kancelarii premiera Donalda Tuska. W opowieści, którą nam serwowali politycy partii rządzącej, PiS była partią, która by pewnie chętnie wpuściła do Polski rosyjskie wojska, bo opowiedziała się rzekomo przeciwko Tarczy Wschód. Sęk w tym, że Tarcza Wschód to przecież rozbudowa muru na granicy z Białorusią, którego budowę zaczął właśnie rząd PiS (większość klubu Koalicji Obywatelskiej głosowała cztery lata temu przeciw). Za różne rzeczy można PiS krytykować, sam robię to często również na tych łamach, nie podobało mi się to, co PiS robiło z sądami, prokuraturą czy Trybunałem Konstytucyjnym, czy różne afery. Ale nie można odmówić PiS, że gdy wybuchła wojna z Rosją, polski rząd kierowany przez tę partię od pierwszego dnia stanął po stronie Ukrainy i wysłał dosłownie całą broń. Robienie z PiS partii Putina jest nieprawdziwe i zwyczajnie głupie. 
Ale jak się okazało, takie są reguły gry. Przy okazji śledztwa, które toczy się przeciw byłemu szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi, PiS przekonuje, że nie tylko plany wojskowe z 2011 roku przewidywały oddanie Rosjanom połowy Polski, ale jeśli wygra Rafał Trzaskowski, to Platforma będzie znów gotowa oddać część naszego kraju Rosji. Do tego dorzucono argument, że Koalicja wyrzekła się polskiej suwerenności i chce, by o polskim wojsku decydował Berlin, a pośrednio Moskwa. Tyle że to wszystko bzdura. Plany wojskowe z 2011 roku wcale nie zakładały oddania połowy Polski Putinowi, ale przedstawiały kolejne scenariusze obrony Polski w przypadku ataku. Gdyby nie dało się powstrzymać agresora wcześniej, chciano go powstrzymać na linii Wisły. A głosowanie w Parlamencie Europejskim – do którego PiS się odwoływał – nie skutkowało odebraniem Polsce suwerenności. To była deklaracja chęci zmiany systemu głosowania, do czego trzeba zgody wszystkich państw.
I choć wydawać by się mogło, że sprawy bezpieczeństwa to rzecz bardzo poważna, dwie największe partie nie traktują nas poważnie w tej sprawie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2025