Pewnej niedzieli mieszkańcy średniej wielkości parafii w Polsce ze zdumieniem, ale też z lekkim zażenowaniem, słuchali wywodów zaproszonego do ich wspólnoty na ten dzień kaznodziei. Niemłody już prezbiter miał opowiadać o misjach, jednak z nieznanych bliżej powodów pod koniec swego kazania postanowił skomentować obecność w prezbiterium mężczyzny w średnim wieku, ubranego w albę, stułę i dalmatykę. Szczególnie się zaplątał, gdy spróbował poruszyć kwestię statusu w Kościele wspomnianego uczestnika liturgii. Dowodził, że chociaż przyjął święcenia, to nie jest on duchownym, „bo ma żonę”.
Nie wszyscy poparli
Słuchający go parafianie nie mogli uwierzyć, że ktoś może tak mało wiedzieć o tym, kim jest i jakie jest miejsce w Kościele diakona stałego. Na szczęście dalsze dywagacje kaznodziei przerwał proboszcz, który z rumieńcem na twarzy wyszedł z zakrystii i zaczął wylewnie dziękować mu za przybycie i opowieść o życiu wyznawców Chrystusa w innych częściach świata. Widać było, że jest mocno skonfundowany wpadką zaproszonego gościa. Zerkał na diakona, który najwyraźniej nic sobie z całego incydentu nie robił i pogodnie się uśmiechał. Sprawiał wrażenie kogoś przyzwyczajonego do podobnych sytuacji. W końcu już minął jakiś czas od chwili jego święceń.
Opisane wydarzenie miało miejsce kilka lat temu, lecz wciąż stały diakonat jest czymś nowym w Kościele w Polsce i wiedza na jego temat nie jest powszechna, zarówno wśród świeckich, jak i wśród duchownych. Nadal liczne są w naszym kraju diecezje, w których nie posługuje ani jeden diakon stały, przy czym w części z nich biskupi nawet jeszcze nie podjęli decyzji o wprowadzeniu takiej możliwości w powierzonych im wspólnotach.
Jak podaje Waldemar Rozynkowski w książce Diakonat stały w Kościele w Polsce. Historia – teologia – wyzwania, gdy w 2001 roku Konferencja Episkopatu Polski (KEP) postanowiła zwrócić się do Stolicy Apostolskiej o zgodę na wprowadzenie w naszej ojczyźnie diakonatu stałego, nie wszyscy uczestnicy 306. Zebrania Plenarnego poparli tę inicjatywę. Za było siedemdziesięciu biskupów, dziesięciu zagłosowało przeciw uchwale w tej sprawie, a pięciu wstrzymało się od głosu. Na pozwolenie trzeba było poczekać dwa i pół roku. W styczniu 2024 r. Kongregacja ds. Edukacji Katolickiej zatwierdziła pierwsze „Wytyczne dotyczące formacji i posługi diakonów stałych w Polsce”.
Pięć razy w Biblii Tysiąclecia
Skąd się w ogóle wzięli diakoni? W Starym Testamencie nie ma wzmianki na ich temat. Nowy Testament wspomina o nich tylko kilka razy. W Biblii Tysiąclecia to słowo pojawia się zaledwie pięć razy – w różnych Listach św. Pawła Apostoła. Co interesujące, na początku Listu do Filipian Apostoł Narodów użył sformułowania, które niektórzy odbierają niemal jako zrównanie diakonów z biskupami, a w Liście do Rzymian gorąco poleca adresatom Febe, diakonisę Kościoła w Kenchrach. Zachęca i wystawia jej bardzo dobre świadectwo, odwołując się do własnych doświadczeń: „Przyjmijcie ją w Panu tak, jak się świętych winno przyjmować. Wesprzyjcie ją w każdej sprawie, w której pomocy waszej będzie potrzebowała. I ona bowiem wspierała wielu, a także i mnie samego” (Rz 16, 2).
Za moment utworzenia funkcji diakona w Kościele powszechnie przyjmowane jest opisane w Dziejach Apostolskich „ustanowienie Siedmiu”, chociaż w opisie tego wydarzenia św. Łukasz nie użył słowa „diakon”. Pretekstem okazały się nieporozumienia i niesnaski między wyznawcami Jezusa mającymi różne korzenie. Poszło o codzienne rozdzielanie jałmużny. Wierni pochodzenia greckiego czuli się dyskryminowani i pokrzywdzeni. Zgłaszali pretensje do apostołów.
Drażliwa, a nawet konfliktowa sytuacja skłoniła Dwunastu do zastanowienia i ustalenia hierarchii zadań, które powierzył im Chrystus. Konkluzja wydaje się oczywista, także z perspektywy dwóch tysięcy lat: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły” – zdecydowali apostołowie. Logicznym następstwem takiego rozumowania jest bardzo istotna decyzja. Postanowili część swoich dotychczasowych zajęć, a także związanej z nimi władzy we wspólnocie, delegować i powierzyć je innym. Warto zauważyć, w jaki sposób odbyła się rekrutacja do tej nowej funkcji. To nie Piotr i jego towarzysze z grona najbliższych uczniów Jezusa wyznaczyli Siedmiu. Wskazała ich wspólnota ze swojego grona. Szczepan, Filip, Prochor, Nikanor, Tymon, Parmenas i Mikołaj zostali wybrani przez członków pierwszej chrześcijańskiej gminy, nie przez „Dwunastu”.
Nie tylko obsługa stołów
Uświadomienie sobie tego faktu może być pomocne w zrozumieniu usytuowania diakonów stałych także w dzisiejszych czasach. Pokazuje on jednak także znaczący wpływ świeckich na kształtowanie rodzących się struktur Kościoła. To oni przedstawili siedmiu swoich wybrańców apostołom, „którzy modląc się, włożyli na nich ręce” (Dz 6, 6).
Rychło okazało się, że siedmiu wskazanych przez członków gminy „mężów, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości” (por. Dz 6, 3) nie ograniczyło się tylko do rozdzielania jałmużny i obsługiwania stołów. Dobitnie pokazuje to postać św. Szczepana. Głosił on Dobrą Nowinę, działał cuda i czynił znaki. Można się zastanawiać, dlaczego jego aktywność szczególnie irytowała żydowskich przywódców religijnych z diaspory. Może trafiał skutecznie do hellenistów, z powodu których w ogóle do powołania diakonów doszło? Pozostaje faktem, że okazał się człowiekiem pełnym wiary i Ducha Świętego, a jego mowa przed Sanhedrynem (por. Dz 7, 2–53) dowodzi rozległej wiedzy, ogromnej erudycji, a także odwagi. Nie bez powodu postanowiono go uciszyć przez ukamienowanie.
Także inny z Siedmiu skutecznie zajmował się głoszeniem Ewangelii, nie ograniczając się jedynie do działań charytatywnych. „Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił” – zanotował autor Dziejów Apostolskich (Dz 8, 5–6). Filip nie tylko nawrócił Szymona, zwanego Magiem, ale także opowiedział o Chrystusie dworzaninowi królowej etiopskiej, Kandaki, który czytał Księgę Izajasza i ochrzcił go (por. Dz 8, 25–40).
Niezrealizowany nakaz Soboru
Tak szczegółowe przypomnienie, czym zajmowali się ludzie uważani za pierwszych diakonów, jest istotne dla zrozumienia zadań, jakie dzisiaj powierza się diakonom, zarówno tym, którzy zamierzają przyjąć święcenia prezbiteratu, jak i tym, których określa się aktualnie jako „stałych”. Dlaczego nie ograniczają się tylko do dzieł miłosierdzia, ale również np. podczas liturgii czytają Ewangelię i niejednokrotnie głoszą homilie, chociaż kapłan jest obecny?
W opublikowanych w 2015 r. przez Konferencję Episkopatu Polski „Wytycznych dotyczących formacji, życia i posługi diakonów stałych w Polsce” można przeczytać, że instytucja diakonatu rozwijała się w Kościele zachodnim bez przeszkód aż do V wieku. „Później, z różnych przyczyn, rozpoczął się powolny schyłek. Doszło do tego, że diakonat pozostał jedynie etapem przejściowym dla kandydatów do święceń kapłańskich” – relacjonuje dokument. Zwraca jednak uwagę, że w wyniku kontrowersji poreformacyjnych już Sobór Trydencki (1545–1563) nakazał przywrócenie diakonatu stałego, „tak jak było to w starożytności, z właściwą mu funkcją w Kościele”. Dlaczego ta decyzja nie została jednak zrealizowana? Trudno powiedzieć. Encyklopedia Katolicka sygnowana przez Katolicki Uniwersytet Lubelski sugeruje, że stopniowe zanikanie diakonów stałych ma związek z coraz intensywniejszym przejmowaniem ich funkcji i zadań przez kapłanów.
Tekst kluczowy dla każdego
Temat diakonatu rozumianego nie tylko jako stopień do kapłaństwa wrócił podczas Soboru Watykańskiego II (1962–1965). W ogłoszonej jeszcze przed jego zakończeniem, 21 listopada 1964 r., Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen Gentium, sprawie diakonatu poświęcony został punkt 29. To tekst kluczowy dla każdego, kto chce zrozumieć sens stałego diakonatu, ponieważ w sposób syntetyczny pokazuje jego zadania i niezbędność w Kościele.
Konstytucja przypomina, że diakoni usytuowani są na niższym szczeblu hierarchii niż biskupi i prezbiterzy, a ręce nakłada się na nich „nie dla kapłaństwa, lecz dla posługi”. Otrzymują jednak łaskę sakramentalną, którą umocnieni „w posłudze liturgii, słowa i miłości służą Ludowi Bożemu w łączności z biskupem i jego kapłanami”.
Szczegółowo wymienione zostały zadania diakona, „stosownie do tego, co mu wyznaczy kompetentna władza”. Są to: uroczyste udzielanie chrztu, przechowywanie i rozdzielanie Eucharystii, asystowanie i błogosławienie w imieniu Kościoła związkom małżeńskim, udzielanie wiatyku umierającym, czytanie wiernym Pisma Świętego, nauczanie i napominanie ludu, przewodniczenie nabożeństwu i modlitwie wiernych, sprawowanie sakramentaliów, przewodniczenie obrzędowi żałobnemu i pogrzebowemu. „Poświęcając się powinnościom miłości i posługi, diakoni winni mieć w pamięci upomnienie św. Polikarpa: «Miłosierni, gorliwi, postępujący drogą prawdy tego Pana, który stał się sługą wszystkich»” – zaznaczono w dokumencie.
Zgoda i moralność żony
Ojcowie soborowi przytomnie zauważyli, że przy traktowaniu diakonatu jedynie jako stopnia do kapłaństwa, wypełnianie tych obowiązków, „nader koniecznych dla życia Kościoła”, trudno zrealizować. Dlatego zasugerowali, że „można będzie w przyszłości przywrócić diakonat jako właściwy i trwały, stopień hierarchiczny”. Decyzję, czy i gdzie jest potrzebne ustanowienie „tego rodzaju diakonów dla sprawowania opieki duszpasterskiej”, Sobór pozostawił konferencjom biskupów „za aprobatą samego papieża”. Co ważne, od razu podkreślono, że za zgodą następcy św. Piotra takiego diakonatu będzie można udzielać „mężom dojrzałym, również żyjącym w stanie małżeńskim, a także zdatnym do tego młodzieńcom, dla których jednak obowiązek celibatu winien pozostać w mocy”.
Niespełna trzy lata później, 18 czerwca 1967 r., papież Paweł VI w liście apostolskim Sacrum diaconatus ordinem szczegółowo przedstawił, jak powinny być realizowane w praktyce sugestie ojców Vaticanum II dotyczące diakonatu stałego. Nie zabrakło w tym motu proprio zdroworozsądkowych wskazówek, jak np. tej, która mówi, że do diakonatu stałego nie należy dopuszczać kandydatów, „o ile nie będzie wiadomo, nie tylko o zgodzie żony, lecz także o jej nienagannej moralności chrześcijańskiej i innych takich ocenach, które by nie utrudniały wypełniania przez męża jego obowiązków i nie przynosiły mu ujmy”. Albo tej, która mówi wprost, że żonaci kandydaci do diakonatu, żyjąc już przez wiele lat w małżeństwie, powinni pokazać, że dobrze zarządzają swoim domem, a ich żona i dzieci „powinni prowadzić życie prawdziwie chrześcijańskie i mieć nieposzlakowaną sławę”.
Ksiądz diakon? Pan diakon?
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że diakon stały, także wtedy, gdy przyjął sakrament małżeństwa, należy do duchownych. Jak pokazała przytoczona wyżej opowieść, nie dla wszystkich jest to wciąż w Polsce oczywiste. A jak przyznają sami diakoni stali, których w naszym kraju jest prawie 110, nie ma też jednoznaczności w kwestii noszonego przez nich stroju, jak i w kwestii form zwracania się do nich. Są diecezje, w których diakoni stali zobowiązani są do posiadania własnej sutanny, ale są też takie, w których wprost deklaruje się w poświęconych im dokumentach, że mają nosić „strój świecki”. Są diecezje, w których zaleca się mówienie „ksiądz diakon” i takie, w których zdecydowanie zabrania się używania wobec diakonów stałych słowa „ksiądz”. Roztropną i sensowną formą wydaje się sformułowanie „bracie diakonie”, ale nie jest ono wciąż wystarczająco powszechne, a wielu księży zwraca się do diakonów stałych, używając formy „pan”, czego w stosunku do innych duchownych raczej się wystrzegają.
Niektórzy komentatorzy życia Kościoła w Polsce sugerują, że rosnąca liczba diakonów stałych jest odpowiedzią na malejącą liczbę kandydatów do kapłaństwa. Jest w takim myśleniu pewne niebezpieczeństwo, ponieważ może ono sugerować, że diakoni stali zastąpią prezbiterów, których ubywa w naszej ojczyźnie. Nie takie jest ich powołanie, nie mają zastępować kapłanów. A widoczne w naszym kraju upowszechnianie diakonatu stałego wymaga zmiany myślenia o Kościele, o jego strukturach, funkcjonowaniu, a także odrzucenia schematu w podejściu do duchowieństwa. Podczas niedawnego (12–14 marca br.) 400. Zebrania Plenarnego KEP w skład Zespołu Roboczego ds. Katechezy Parafialnej wybrany został m.in. dk. Tomasz Chmielewski z diecezji toruńskiej, pierwszy polski diakon stały, który przyjął święcenia 6 czerwca 2008 r. Ten wybór jest sygnałem, że diakoni stali, chociaż wciąż są dla wielu polskich katolików nowością, stanowią już zwyczajną część naszego Kościoła.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















