Awentyn to jedno z siedmiu wzgórz starożytnego Rzymu (pozostałe: Palatyn, Kwirynał, Wiminał, Celius, Eskwilin, Kapitol). Początkowo mieszkała tu biedota rzymska, z czasem jednak wzniesienie stało się dzielnicą bogatej elity. Także i dziś Awentyn cieszy się popularnością wśród zamożnych. Wzgórze znajduje się w centrum Rzymu, w którym tętni życie, jest wiele ruchliwych ulic, masa turystów. Jednak na samym Awentynie możemy doświadczyć spokoju. Nie przebiega tutaj żadna ruchliwa ulica, a są jedynie małe uliczki, po których kursują samochody i skutery mieszkańców. Pięknie położone wzgórze zawdzięcza swój urok licznej zieleni, mówi się zresztą o zielonym Awentynie. Odosobnienie i cisza w tak gwarnym mieście przyciągała na Awentyn liczne zgromadzenia zakonne, których klasztory będziemy mijali.
Ogród różany
Naszą podróż rozpoczynamy u podnóża Awentynu, blisko Circo Massimo, największego starożytnego cyrku/stadionu, na którym 300 tys. osób mogło podziwiać wyścigi konne. Dziś pozostało po nim jedynie wgłębienie w ziemi i pozostałości wałów, na których kiedyś zbudowane były trybuny. Zostawiamy Circo Massimo za swoimi plecami i kierujemy się pod górę, by złapać oddech od gwaru tętniącego miasta.
Najpierw mijamy po lewej stronie piękny Ogród Różany, który powstał na byłym cmentarzu żydowskim. Na pamiątkę tej historii ścieżki prowadzące między kwiatami tworzą kształt menory – siedmioramiennego świecznika, symbolu judaizmu. Rosarium zawiera ponad tysiąc gatunków tego kwiatu.
Ogród Pomarańczowy
Awentyn jest niewielkim wzgórzem, dlatego wejście na niego nie przysparza większych kłopotów. Na szczycie widzimy Ogród Pomarańczowy. Jest to park, w którym, jak sama nazwa wskazuje, rosną pomarańcze. Podchodzimy w kierunku murku i oto ukazuje się naszym oczom zapierający dech w piersiach widok na Rzym, a przede wszystkim bazylikę św. Piotra, która wydaje się tak blisko, jakby na wyciągnięcie ręki. Każdy chce zrobić sobie tu zdjęcie. Często można spotkać nowożeńców na sesji fotograficznej, niekiedy tuż po ślubie. A te zawierane są bardzo chętnie w pobliskim kościele. On właśnie jest dziś celem naszej pielgrzymki.
Sabina
Bazylika św. Sabiny. Jest to pierwszy kościół stacyjny w czasie Wielkiego Postu. To tu właśnie papież sprawuje Mszę św. w Środę Popielcową. Procesja pasyjna rozpoczyna się od krótkiej modlitwy w pobliskiej bazylice św. Anzelma.
Do początku IV wieku, z uwagi na prześladowania, chrześcijanie nie mieli swoich świątyń. Dlatego modlono się i sprawowano liturgię w prywatnych domach, szczególnie bogatszych Rzymian. To właśnie na pozostałościach tych domów budowano później pierwsze rzymskie kościoły. Tak powstała i ta bazylika. Sabina miała być jedną z rzymskich matron, które przyjęły chrzest i oddały życie za Jezusa w czasie prześladowań.
Wchodząc do kościoła, możemy zauważyć napis na ścianie, informujący nas, że bazylika powstała w pierwszej połowie V wieku na miejscu domu św. Sabiny (w podziemiach kościoła są pozostałości pomieszczeń mieszkalnych). Imponujące jest, w jakim pięknym stanie ten kościół stoi do dziś i przez kolejne wieki gromadzi wiernych.
Drzwi
Wejdźmy do przedsionka. Widzimy olbrzymie drzwi do bazyliki wykonane z drzewa cyprysowego. Są one oryginalne, co oznacza, że zachowały się szesnaście wieków. Artysta wyrzeźbił na poszczególnych kwaterach wydarzenia ze Starego i Nowego Testamentu. W płaskorzeźbie w lewym górnym rogu widzimy Pana Jezusa w obecności dwóch łotrów, których sylwetki są mniejsze. Wszyscy trzej mają rozłożone ręce, które przypominają bardziej ułożenie rąk do modlitwy aniżeli rozpostarte przez przybicie gwoździami. Nie widać też wyraźnie krzyży. Dla pierwszych chrześcijan krzyż był znakiem paschalnego zwycięstwa Jezusa. Wymiar pasyjny, związany z cierpieniem Męki Pańskiej, pojawił się dopiero w średniowieczu. Niemniej każda z tych sylwetek ma jedynie przepaski na gołym ciele, jest to zatem niewątpliwie Jezus i dwóch łotrów, dlatego uznaje się go za najstarszy w sztuce chrześcijańskiej wizerunek Jezusa Ukrzyżowanego.
Dominik
Bazylika św. Sabiny związana jest z historią kilkorga świętych. Oprócz mało znanej Sabiny są to: Dominik Guzman, Polacy: Jacek Odrowąż i Czesław Odrowąż, oraz Katarzyna Sieneńska.
Najpierw założyciel dominikanów. W XIII papież przekazał ten kościół pod opiekę zakonu kaznodziejskiego, to są początki tego zgromadzenia. Po dziś dzień znajduje się tutaj dom generalny dominikanów. To tu św. Dominik Guzman spędzał dnie i noce na modlitwie. W kościele na małej kolumnie znajduje się czarny kamień, którym Szatan miał rzucić w Dominika, jednak ten ominął świętego.
Mówi się, że św. Dominikowi Rzym zawdzięcza… pomarańcze. To on bowiem miał przywieźć z Hiszpanii pierwsze drzewko pomarańczowe. Możemy nawet znaleźć otwór w ścianie, przez który widać drzewko pomarańczowe – czy rośnie na miejscu pierwszego? Ponoć zasadzono je ze szczepki tego zasadzonego przez samego Dominika.
Jacek i Czesław
Kościół jest trzynawowy, widzimy w nim piękne 24 kolumny pochodzące ze starożytnej świątyni bogini Diany, mieszczącej się niegdyś na Awentynie.
Podejdźmy do kaplicy w prawej nawie, poświęconej św. Jackowi Odrowążowi. Widzimy nad ołtarzem obraz Wizja św. Jacka, na którym klęczy on przed Maryją. Natomiast na bocznych ścianach kaplicy znajdują się dwa freski.
Po lewej stronie widzimy moment nałożenia habitu św. Jackowi, obok którego klęczy bł. Czesław; pierwsi polscy dominikanie. Co ciekawe, były to ostatnie obłóczyny, których przed swoją śmiercią dokonał św. Dominik. Po prawej stronie ołtarza znajduje się z kolei przedstawienie kanonizacji św. Jacka w 1594 roku. Była to pierwsza w Kościele kanonizacja przeprowadzona wedle procedury badania życia kandydata na ołtarze – tak, jak to się dzieje obecnie.
Jak ważnym świętym był nasz rodak, świadczy tytuł, który mu nadano: „Apostoł Europy”. Jest to także jedyny polski święty, którego figura znajduje się na placu św. Piotra. Wyobraźmy sobie, że stoimy na placu i przed sobą mamy bazylikę. Podnieśmy głowę i spójrzmy na lewo. W środkowej części kolumnady Berniniego, na wysokości fontanny, zobaczymy figurę św. Jacka. W prawej ręce trzyma monstrancję, a w lewej liść wawrzynu.
Katarzyna
Jedną ze świeckich dominikanek (tzw. Trzeci Zakon) była św. Katarzyny ze Sieny. Jej osoba przenosi nas do XIV wieku, do tzw. niewoli awiniońskiej, do okresu, w którym papieże – uzależnieni od króla Francji – rezydowali w Awinionie. W licznych listach do papieża św. Katarzyna napominała go, by wrócił do Wiecznego Miasta. Do korespondencji miała dołączać dżem z awentyńskich pomarańczy, by papież zatęsknił za Rzymem.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













