Logo Przewdonik Katolicki

Człowiek cierpiący

Monika Białkowska
fot. Shironosov/Getty Images

Jeśli nie mówimy o człowieku wyłącznie jako o homo patiens, człowieku cierpiącym, to dlatego, że cierpienie ostatecznie nie ma nad człowiekiem mocy. Nie zostaliśmy stworzeni po to, żeby cierpieć.

Viktor Frankl, austriacki psychiatra i psychoterapeuta pochodzenia żydowskiego, który zajmował się między innymi tematem cierpienia, w czasie II wojny światowej przez trzy lata był więźniem czterech obozów koncentracyjnych, w tym Auschwitz i Dachau. Po wojnie wspominał, jak pewnego zimowego dnia musiał wraz z innymi więźniami długo maszerować na mrozie. Był w cienkim ubraniu i w dziurawych butach, od dłuższego czasu osłabiony głodem i złym traktowaniem. Kiedy złapał go kaszel, upadł na ziemię i tak bardzo nie miał sił, że nawet kolejne ciosy ze strony strażnika nie były w stanie zmusić go do powstania. Frankl pisze, że kiedy leżał na ziemi, zmarznięty, obolały i bity, nagle zupełnie zapomniał, gdzie się znajduje. Zobaczył wtedy siebie w Wiedniu, już po wojnie, jak prowadzi wykład o tym, co przeżywał w obozie – jak nie miał sił wstać. I wtedy właśnie wstał i pomaszerował dalej. Uczył potem, że wstał dzięki temu właśnie, że to sobie wyobraził. Że każdy cierpiący marzy o tym, żeby cierpienie się wreszcie skończyło. I że „wstać” nie znaczy zawsze tylko „podnieść się z ziemi”. Oznacza „przeżyć i nie zwariować, dzięki marzeniom”.
 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 6/2024, na stronie dostępna od 07.03.2024

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki