Co roku na przełomie października i listopada przez wiele mediów, a szczególnie na platformach społecznościowych, przetacza się debata na temat tego, czy wolno brać udział w Halloween. Po stronie katolickiej, czy szerzej chrześcijańskiej, obserwuję z jednej strony rytualizację tego sporu, a z drugiej jego radykalizację.
Nie, nie zamierzam zabierać głosu w tej dyskusji, chwaląc lub potępiając ten zwyczaj. A raczej chcę się podzielić pewnym spostrzeżeniem, które poczyniliśmy w tym roku, obserwując naszą dzielnicę ostatniego wieczoru października. Przeszczepiony na polski grunt amerykański zwyczaj okazał się bowiem wypełniać bardzo poważną lukę dotyczącą społecznej aktywności sąsiedzkiej.
Uliczkami mej dzielnicy przechadzały się więc tego dnia po zmroku całe rodziny poprzebierane w makabryczne stroje, małe dzieci dzwoniły do furtek kolejnych sąsiadów pod dyskretną opieką swoich ojców, którzy przy okazji ucinali sobie pogawędki. Nagle w środku jesieni Halloween zmienił dzielnicę w jedną wielką majówkę, w której ludzie zwracali się do siebie z życzliwością, częstowali się cukierkami czy czekoladkami. Jak w jakieś święto ulicy czy święto dzielnicy, jak w czerwcowy piknik szkolny, gdzie nie do końca bliscy znajomi przystają, by porozmawiać, zacieśnić więzy, być razem.
W tym sensie była to zupełnie nowa jakość. Przypominająca bożonarodzeniowe kolędowanie między domami, które było pretekstem do zawierania nowych znajomości, a muzykantów częstowano świątecznymi przysmakami. Tak, zdecydowanie Halloween nie pochodzi z naszego kręgu kulturowego. Wydaje się jednak, że mimo to jest odpowiedzią na jakąś głęboką społeczną potrzebę wspólnoty, działania razem, wspólnego spędzania wolnego czasu – no bo przecież następnego dnia jest dzień wolny, rodziny wybiorą się na groby swoich bliskich, więc będą spędzać razem długie godziny zupełnie inaczej niż w normalnym dniu pracy.
Co ciekawe, w naszej parafii od kilku lat w ostatnią sobotę października odbywa się Bal Wszystkich Świętych, w których biorą udział dzieci rodziców, którzy chodzą do kościoła. Ale dziś nie wszyscy chodzą do kościoła, jest to raczej mniejszość. Propozycja balu więc nie jest dla wszystkich ofertą odpowiadającą na społeczną potrzebę, choć dla wielu jest. No cóż, chyba musimy się pogodzić z tym, że polskie społeczeństwo się sekularyzuje, że Kościół przestaje być powszechnym punktem odniesienia, coraz mniej dzieci chodzi na religię. I trudno traktować te wydarzenia jako konkurencyjne. Raczej się w tej społeczności dopełniają.
Jeśli więc katolicy będą patrzyli wyłącznie na złe aspekty kultury masowej związanej z Halloween, odetną się od wspólnot, w których na co dzień żyją. Stracą z nimi łączność, wykluczą się z takiego wspólnotowego działania.
Czy zachęcam więc osoby wierzące do tego, by brały udział w pogańskich zwyczajach? Nie, chodzi mi o coś zupełnie innego. O to, by w rytualnych połajankach i dyskusjach na temat złego, laickiego, coraz bardziej neopogańskiego świata, wyjść poza schemat. Rozejrzeć się i zrozumieć, jakie są przyczyny tego, że pewne zwyczaje się przyjmują, że odpowiadają na jakieś uniwersalne potrzeby, a żaden z polskich zwyczajów jak dotąd nie potrafił w taki sposób na te potrzeby odpowiedzieć.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












