że to niebezpieczny duchowo pomysł. Biografie świętych temu zaprzeczają.
Trzeba jednak dodać, że istotne jest źródło radości i sposób jej przeżywania. Jeden z najsłynniejszych tekstów o tym, czym jest ona w chrześcijańskim wydaniu, to historia z życia św. Franciszka z Asyżu, którą znajdziemy w opowiadających o nim Kwiatkach. Opowieść jest długa, więc tu podam jedynie płynący z niej wniosek: prawdziwa radość wyraża się w tym, że jeśli nawet kiedy po długiej podróży, przemarznięci, przemoknięci i głodni zakonnicy nie tylko nie zostaną wpuszczeni do klasztoru, ale jeszcze zruga ich furtian, oni zachowają pokój serca i przyjmą tę sytuację bez szemrania, dowcipkując nawet na jej temat. Mówiąc inaczej, źródłem tej postawy nie jest stan zdrowia czy konta, ale zachowywanie pamięci o tym, że bez względu na to, co się wydarzy, jest z nami Pan i nad nami czuwa. To przejęcie się do głębi serca słowami, które padają z ust Jezusa w Wieczerniku, tuż przed Jego męką: „Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15, 9b–11). Ponadto dwa rozdziały wcześniej Pan mówi: „Pokój mój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak, jak daje świat Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka” (J 14, 27). Echo tego nauczania pojawia się w Liście do Filipian: „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! (…) O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (Flp 4, 4.6–7).
Radość wiąże się więc bezpośrednio z zaufaniem Bogu, nic więc dziwnego, że w hagiografiach oprócz sytuacji poważnych, z których możemy wynieść moralne pouczenie, znajdziemy także opowieści zabawne. Poczucie humoru to po prostu przejaw duchowego zdrowia i mocnej wiary. Dlatego chcę się tu podzielić kilkoma anegdotami o świętych.
Biskup z wiaderkiem
Kardynał Karol Wojtyła kochał górskie wędrówki. Podczas jednej z nich, po Tatrach, zmęczony i spragniony dotarł wreszcie do chaty na Polanie Rusinowej. Urzędowała tam Babka (taki przydomek nosiła Aniela Kobylarczyk wypasająca tam „od zawsze” swoje krowy). Tatrzańscy wędrowcy wiedzieli, że zawsze można u niej wypić coś gorącego i odpocząć, więc biskup po przywitaniu się zapytał o wrzątek. Na co gospodyni ostro odpowiedziała, że każdy ino pyta o wrzątek i herbatę, a wody nie ma komu przynieść. Po czym wręczyła gościowi wiadro i kazała iść do strumienia. Biskup bez szemrania naczynie wziął i wody przyniósł, a mnie do dziś zastanawia, jak zareagowała Babka na wieść, że takim tonem pogoniła po wodę przyszłego papieża.
Spór o strój
Święta Edyta z Wilton jest czczona w Wielkiej Brytanii, u nas mało kto o niej słyszał, zachęcam jednak do poznania jej bliżej. Była dzieckiem z nieprawego łoża jednego z tamtejszych królów, a wychowała się w opactwie, od którego pochodzi jej przydomek. Cechowała ją duża wrażliwość na piękno, a ceniła je nie tylko w otoczeniu, ale także w ubraniu. Jej elegancki strój wykonany z drogocennych tkanin i haftowany (przez nią samą) spotkał się jednak z surową oceną wizytującego opactwo biskupa, notabene także wyniesionego na ołtarze, Etelwolda. Uważał, że mniszce, nawet z królewskiego rodu, nie przystoją takie szaty. Na to bystra nastolatka odparła, że Bóg może sprawić, że będzie równie pełna cnót w swoich jedwabiach i cienkich lnach, jak czyniący jej wyrzuty w swojej włosiennicy. Oboje umarli w opinii świętości, więc ewidentnie coś było na rzeczy.
Skoro o hierarchach mowa…
Wróćmy do Polski i do XX wieku. Z pewnością wszyscy kojarzymy – jeśli nie z osobistego doświadczenia, to z materiałów historycznych – hieratyczną postać kard. Wyszyńskiego. Kojarzony jest jako człowiek bohaterski, poważny, budzący szacunek oraz dystans samą postawą i sposobem bycia. Zachowały się jednak opowieści i o innej jego twarzy. Otóż co roku w tłusty czwartek do kurii warszawskiej zapraszani byli studenci. To czasy, kiedy studiujący byli kojarzeni z wiecznym niedożywieniem, więc spotkanie, na którym można było nie tylko poznać bliżej kardynała, ale dodatkowo objeść się pączkami, cieszyło się dużym powodzeniem. Co więcej, urządzano na nim nawet zawody, kto zje więcej (rekordzista miał pożreć ponad 20 pączków!). Hierarcha zaś podczas tej wesołej biesiady miał zwyczaj chodzić po sali z ciastkiem nabitym na widelec i karmić tych, którzy wyglądali na potrzebujących dodatkowej zachęty. Mało hieratyczne, za to jakie sympatyczne!
Problemy edukacyjne
Za św. Janem Vianneyem ciągnie się opinia kiepskiego i mało bystrego studenta. Współcześnie podejrzewa się, że nie tyle chodziło o niedostatki intelektualne w ogóle, ile o trudności z nauczeniem się łaciny, ale w tamtych czasach bez znajomości tego języka trudno było o zostanie kapłanem. Jan był jednak uparty, a Kościół we Francji rozpaczliwie potrzebował księży, więc przymykano oko na Vianneyowe „dukanie”. Do czasu – jeden z egzaminatorów w końcu nie wytrzymał i skomentował wypowiedź przyszłego świętego: „Drogi Vianneyu, jesteś całkowitym ignorantem, a na co Panu Bogu może się przydać taki osioł?”. Na co otrzymał odpowiedź: „Skoro Samson powalił za pomocą oślej żuchwy trzy tysiące Filistynów, to proszę tylko sobie wyobrazić, co Bóg może dokonać, mając do dyspozycji całego osła!”. Jak widać, bystrości klerykowi nie brakowało, nawet jeśli jego głowy nie trzymały się łacińskie deklinacje i koniugacje.
Pozory mogą mylić
Antoni z Lizbony, ale kojarzony zdecydowanie częściej z Padwą, miał odwrotny, że tak to ujmę, problem. Był wybitnie inteligentny i świetnie wykształcony, ale kiedy wstąpił do franciszkanów, uznał, że korzystanie z tych cech będzie formą pychy i wybrał bycie pomywaczem w jednym z podrzędnych klasztorów, a dokładnie w Monte Paolo. Bracia z tego domu udali się na uroczystość święceń – otrzymywali je razem franciszkanie i dominikanie. Zwyczaj nakazywał, by tego dnia oprócz porannego kazania było jeszcze popołudniowe – równie uczone i piękne, głoszone po łacinie. Pierwszą myślą było oczywiście zatrudnienie do tego któregoś z kaznodziejów, dominikanie jednak zaczęli się wymawiać, że nie dość przygotowani, niech franciszkanie coś powiedzą. Wśród tych ostatnich też chętnych nie było, więc wypchnięto na ambonę… pomywacza. I ten powiedział kazanie, które przyćmiło poranne, nienaganną łaciną i pięknie skomponowane, a przede wszystkim chwytające za serce. Dominikańska pokora musiała wielce cierpieć tego dnia, kiedy to wspaniale wykształceni kaznodzieje polegli w przedbiegach z franciszkaninem ledwo co oderwanym od zlewu.
A skoro o dominikanach mowa, to jako podsumowanie opowieść o słudze Bożym Jacku Woronieckim OP. Otrzymał tę łaskę, że wiedział, kiedy umrze, w przeddzień więc zwierzał się współbratu: „Jutro stanę przed Bogiem, a On weźmie moją Etykę katolicką i zacznie mi wskazywać pouczenia, których nie przestrzegałem. Na co ja Mu powiem: «To wszystko prawda, Panie, ale racz zwrócić uwagę, że napisałem jeszcze jedno dzieło – Tajemnica Miłosierdzia Bożego…”. I to ostatnie właśnie jest źródłem prawdziwej radości.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













