Logo Przewdonik Katolicki

Chrześcijańska dyskrecja

Małgorzata Bilska
fot. Handout/Getty Images

Rozmowa z ks. Stanisławem Urmańskim o sile dobra i pokorze w używaniu słowa.

Święty Josemaría Escrivá de Balaguer, założyciel i pomysłodawca Opus Dei, dużą wagę przywiązywał do dyskrecji. W formacji żadnej katolickiej wspólnoty, ruchu czy zgromadzenia zakonnego nie spotkałam się z taką estymą w podejściu do dyskrecji jako wartości. Z czego to wynikało?
– Myślę, że w jego przypadku wynikało to z prostoty. Powołanie do Opus Dei polega nie tyle na głoszeniu Ewangelii, ile na życiu zgodnie z Ewangelią. Jeżeli ktoś nią żyje na co dzień, to jego zachowanie przyciąga innych. Nie potrzeba jakichś fanfar, ogłoszeń itd. Ludzi intryguje to, co ktoś robi i jaki jest.

Chodzi o to, żeby ludzie zadali sobie pytanie: Skąd on to ma? Czemu jest spełniony, miły, szczęśliwy? 
– Tak. Opus Dei w zdecydowanej większości jest organizacją ludzi świeckich, księży jest tu bardzo mało. Św. Josemaría dużo do nich mówił na temat apostolstwa przyjaźni. Uczył głosić Boga uśmiechem, przykładem; dobrej jakości, profesjonalną pracą itd. W przyjaźni dyskrecja ma znaczenie, gdyż wiąże się z zaufaniem i wzajemnym zrozumieniem. W naszej duchowości nie ma zbyt dużo miejsca na przekonywanie kogoś. Chodzi o dzielenie się z drugim człowiekiem swoim przeżyciem, doświadczeniem Boga. Ono musi być autentyczne. Przekazuje się je zwykle w relacji osobistej, spontanicznie. Ludzie dzielą się tym, co jest dla nich ważne. Takie p odejście wymaga dyskrecji, bo jest to zwierzanie się ze spraw osobistych. 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 26/2024, na stronie dostępna od 25.07.2024

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki