Logo Przewdonik Katolicki

To nie jest wojna o krzyż

Monika Białkowska
fot. Serjunco/Getty Images

W sprawie ewentualnego usuwania krzyży ze ścian urzędów Polacy są podzieleni,choć wciąż większość (acz niewielka) optuje za ich pozostawieniem. Czy to, z czym mamy do czynienia, jest atakiem na chrześcijaństwo, czy zapowiadanym od dawna „odbiciem wahadła”, czy obserwujemy już tylko skutki zmian zachodzących w szeroko pojętej kulturze?

Badanie na temat eksponowania symboli religijnych w urzędach, już po decyzji Rafała Trzaskowskiego, przeprowadziła firma Research Partner na zlecenie Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna. Według sondażu za usunięciem symbolu religijnego z miejsca publicznego jest 46 proc.badanych, przeciw – 54 proc.

Miejsce publiczne
Już tu należałoby jednak wprowadzić dość ważne zastrzeżenie. Co mamy na myśli, mówiąc o „miejscach publicznych”. Miejscem publicznym z pewnością jest ulica miasta czy wsi, przy której stoi krzyż, miejscem publicznym są szpitale, szkoły czy ośrodki pomocy społecznej. Konstytucja gwarantuje każdemu wierzącemu człowiekowi prawo do wolności wyznania i do manifestowania swojej wiary. Można zatem postawić sobie w ogrodzie krzyż czy kapliczkę, jeśli spełni ona warunki zabudowy. W przestrzeni publicznej stoją kościoły, są cmentarze pełne krzyży, jeśli ktoś ma taką potrzebę, może dowolne symbole religijne umieszczać na swoim domu. W tej przestrzeni symbol religijny rzeczywiście wypełnia swoją treść: jest znakiem, że to oto miejsce, ta przestrzeń jest przestrzenią sakralną, że w tym miejscu ludzie szukają duchowego wsparcia, kierując swoje myśli do Boga. Mają prawo to manifestować, więc to robią.
 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 23/2024, na stronie dostępna od 04.07.2024

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki