Logo Przewdonik Katolicki

Imperium wyobraźni

Szymon Bojdo
Gigantyczna rosyjska matrioszka była jedną z atrakcji świetlnych podczas festiwalu sztuki współczesnej Biała Noc w Koszycach na Słowacji, 26 września 2022 r. | fot. R. Nemeti/Getty Images

Od wieków kultura rosyjska pociągała Zachód, a właściwie cały świat. Literatura, muzyka, opera, balet, teatr i kino uchodziły za wyjątkowe, wypływające wprost z „rosyjskiej duszy”. Tak Rosja uwodziła cudzoziemców i kolonizowała wyobraźnię.

To, jak wielki wpływ na świat miała Rosja, także w wymiarze kulturowym, wspaniale ujął w jednej ze swoich piosenek Jacek Kaczmarski, portretując carycę Katarzynę II:
„Na smyczy trzymam filozofów Europy
Podparłam armią marmurowe Piotra stropy
Mam psy, sokoły, konie, kocham łów szalenie
A wokół same zające i jelenie
Pałace stawiam, głowy ścinam
Kiedy mi przyjdzie na to chęć
Mam biografów, portrecistów
I jeszcze jedno pragnę mieć”.
Czego tam pragnęła Katarzyna to temat na inną opowieść. Bez wątpienia jednak była władczynią oddającą w pełni ów rosyjski fenomen. Filozofowie ówczesnej Europy dosłownie wielbili ją, doczekała się nawet następującej „modlitwy” ze strony Woltera: „Ciebie, Katarzyno, chwalimy, ciebie, o pani, wyznajemy”.

Pociągająca tajemnica
Ogromne państwo, rządzone przez silnych władców, z dostępem do wielu zasobów naturalnych i bogactw, władcy utrzymujący tłum artystów – to sprawiało, że o Rosji i jej kulturze mówiło się z szacunkiem. Wprawdzie nawet w dalszej historii Zachód w zdumienie wprawiało to, jak bezwzględnie postępowali carowie Rosji, było to bowiem okrutne nawet jak na tamtejsze, dość zaniżone standardy. Z drugiej strony, gdy Piotr I postanowił, właściwie jednym dekretem, że rosyjska szlachta będzie odtąd się europeizowała, na znak czego kazał ściąć brody bojarom, to takie modelowanie świadomości bardzo się Europie podobało. Do czasów sowieckich właśnie jedynie rosyjska szlachta i dwór carski miały jakiekolwiek znaczenie w życiu społecznym – nawet mieszczaństwo, a już chłopstwo w ogóle, było tylko masą ludzką, zarządzaną przez oświeconych (raczej w teorii niż w praktyce) i absolutnych władców, realizujących ideę samodzierżawia. „Imperator Wszechrosyjski jest monarchą samowładnym i nieograniczonym. Posłuszeństwo należne Jego władzy najwyższej, nie tylko z bojaźni, ale i wobec sumienia, sam Bóg nakazuje” – czytamy w Ustawie o rodzinie carskiej (bo, a jakże, Rosja była państwem prawa – choć napisanego, by osiągnąć określony efekt).
To właśnie ten przedziwny miks silnej władzy, danej przez Boga, autentycznego, ślepego posłuszeństwa władcy, a potem motywu jego obalania odbijał się w rosyjskiej kulturze. Lwią część tego, czym zajmowali się rosyjscy twórcy, stanowiło odpowiadanie na pytanie: „Czym jest rosyjska dusza? Co to znaczy Rosja?” i od razu z niego wywiedzione pytanie straszne, ale na które żeśmy wszyscy przymykali oko: „Dlaczego Rosja jest najwspanialszym krajem na świecie?”.
Niebagatelną rolę w kolonizowaniu wyobraźni odegrał także język rosyjski. Jego melodia, wielka poezja, monumentalne dzieła prozatorskie czarowały przez wieki i do dziś czarują. Niemałą rolę odegrał w tym również fakt zapisywania go innym (w stosunku do dominującego na świecie) alfabetem, co dodawało językowi rosyjskiemu blasku tajemnicy. I właśnie słowo „tajemnica” jest kluczowe w zrozumieniu zachwytu świata Rosją – to, że nie wiedziano, co dzieje się za murami Kremla, że długich wyjaśnień wymagało pojęcie tego, co przeżywają i odczuwają Rosjanie, że przepiękna i różnorodna rosyjska natura stawała się tłem, a zarazem pretekstem do pokazania dramatu człowieka, targanego właściwymi dla rosyjskiego ducha namiętnościami.
Nie mamy miejsca, by stworzyć choć krótki katalog twórców, którzy podbili cały świat. To zarówno artyści czasów samodzierżawia: Czajkowski, Tołstoj, Dostojewski, Turgieniew, Czechow, Puszkin, jak i potem czasów sowieckich: Bułhakow, Achmatowa, Sołżenicyn, Wysocki, nie mówiąc już o sowieckiej kulturze popularnej, obowiązującej w całym bloku wschodnim. Pozwolę sobie tutaj przytoczyć słowa prof. Andrzeja Nowaka na temat fenomenu rosyjskiej kultury: „Jeszcze w połowie wieku XIX rosyjska kultura to była wciąż tabula rasa dla Zachodu. Wiadomo było, że malują tam jakieś dziwne ikony (…). Boom na rosyjską kulturę nastąpił dopiero w końcówce XIX w. Imperium Rosyjskie zaczęło intensywnie promować swoich twórców na Zachodzie, szczególnie we Francji. Podobnie czynili prywatni sponsorzy – rosyjska arystokracja i bogaci kupcy”. Prof. Nowak dochodzi do istotnych wniosków: „Za tym wszystkim stoi oczywiście fascynacja samą wielkością tego imperium, ale przede wszystkim prawdziwy geniusz rosyjskich twórców. Rosja zbliżyła się do Europy, ale jednocześnie była na tyle odmienna, że Europejczyków fascynowała. Gdyby była taka sama, tylko trochę gorsza, nikt by się nią nie interesował. A tu nagle Rosja po raz pierwszy pokazała Europie coś swojego, coś naprawdę godnego uwagi”. Potem podobnego zbliżenia, w imię quasi-demokratycznego, równościowego i komunistycznego porządku dokonali Sowieci, autentycznie uwodząc zachodnie elity intelektualne.

Kogo uwodzi Rosja
Powyższe rozważania nie są abstrakcyjne. Także piszący te słowa autentycznie zachwycał się kulturą rosyjską. Spotkałem także w życiu grupę ludzi, głównie filologów rosyjskich, którzy przecież nie bez przyczyny studiowali kulturę i język Rosji.
Pytam więc Mateusza, rusycystę i wschodoznawcę, a równocześnie podróżnika, który przejechał Rosję od Moskwy po Wyspy Sachalińske i Kurylskie: dlaczego dziś Zachód kocha Rosję? Jego odpowiedź jest zaskakująca. – Zachód wcale nie kocha Rosji, ale też jej nie nienawidzi obsesyjnie jak Polacy. Uważam, że polskie podejście do Rosji jest chorobliwe i oczywiście można to usprawiedliwiać historią, aktualnymi wydarzeniami, podejściem rosyjskich polityków do Polski, tym, co wypisuje Miedwiediew, że trzeba zetrzeć Warszawę z powierzchni ziemi i tak dalej. To jest zupełnie inny temat: „Czy można usprawiedliwić podejście Polaków do Rosjan, czy nie?”. Natomiast przeciętnie nie jest to normalne podejście do jakiegokolwiek państwa. Myślę, że bardzo mało na mapie świata jest tak silnych animozji pomiędzy narodami, chyba że są to narody albo grupy etniczne, które są między sobą w jakimś długoletnim konflikcie: czynnym, aktywnym, gorącym, ale akurat w przypadku Polski i Rosji tego nie ma, więc to jest dosyć kuriozalne. Jeżeli popatrzymy na to w ten sposób, to zrozumiemy, że to wcale nie jest tak, że Zachód czy inne państwa w ogóle jakoś bardzo kochają Rosję. Po prostu oni nie mają tej uzasadnionej fobii, którą mają Polacy – mówi.
Zatem dopytuję, dlaczego wciąż jednak są osoby, które do Rosji się odwołują, a nawet gotowe są ją brać w obronę. – Jest grupa osób, która jest bardziej zafascynowana tym, co się dzieje w Rosji. Myślę, że są to przede wszystkim konserwatyści, dlatego że co by nie mówić, jakich by tu teorii spiskowych nie podejmować, to Zachód się naprawdę laicyzował i podążył za poglądami liberalnymi i lewicowymi w ciągu ostatnich kilku dekad, a Rosja przynajmniej pozornie – bo wiadomo, że z realizacją tego może być gorzej – przeciwstawia się tym lewicowym zachodnim wartościom. Przecież powstało naprawdę mnóstwo artykułów, prac i opracowań tak zwanego rosyjskiego nowoczesnego konserwatyzmu. Mamy na Zachodzie do czynienia z bardzo szeroko rozwiniętą cancel culture, panuje coraz większa cenzura obyczajowa, jeżeli chodzi o choćby kwestie płci mniejszości seksualnych. Jest naprawdę wielu ludzi, którym to przeszkadza. I gdzie oni mogą znaleźć pomoc? W Jairze Bolsonaro, byłym już prezydencie Brazylii, w Donaldzie Trumpie i w Rosji – tłumaczy Mateusz.
Proszę go, by jednak przeszedł od analiz politologicznych do konkretu: co tak naprawdę fascynuje w Rosji? – Rosyjska tajemnica – to fascynowało mnie i moich przyjaciół ze wschodoznawstwa. Czyli to, że na pozór jest to kraj ogromny, zawiera w sobie gigantyczne połacie terenu często trudno dostępnego, jego historia jest fascynująca, mroczna, przyciągająca. Przecież w każdej opowieści przyciąga nas to, co jest w jakiś sposób problematyczne. Weźmy na przykład Władcę Pierścieni i wyrzućmy z niego Mordor albo weźmy Harry’go Pottera i wyrzućmy z niego Voldemorta – nie ma wtedy żandej opowieści! Oczywiście tego, że Rosja jest tak naprawdę tym strasznym Mordorem, dowiadujemy się explicite dopiero w ostatnich latach. Wcześniej było to jakoś poniekąd wyczuwalne, ale nie na tyle, żeby przeciwko temu jakoś bardzo się buntować. Myślę, że to po prostu przyciąga wiele osób, zwłaszcza tych o bardziej romantycznym nastawieniu do świata – tłumaczy rusycysta i wschodoznawca.

W paszczy lwa
No dobrze, ale co teraz? Mateusz i jemu podobni potępiają Rosję za rosyjskie zbrodnie i bezsensowną wojnę. Ale co czuje taka osoba od lat zafascynowana Wschodem? Odpowiedź jest bardzo smutna. – Akurat dzisiaj na YouTubie włączyła mi się jakaś rosyjska piosenka, którą od zawsze uwielbiałem. Potem jechałem samochodem i cały czas słuchałem właśnie klasyków rosyjskiego rocka, czyli DDT czy Kino. Bardzo to przeżywałem, taka spora nostalgia, smutek. Może też trochę pięknych uczuć związanych z tym, że jednak zawsze bardzo lubiło się te piosenki, a teraz od kilku lat już tego nie słucham. Na pewno odczuwam jakąś pustkę, bo to jednak jest wyrwanie bardzo dużej części życia. Tak naprawdę obecna sytuacja mnie jakoś mocno nie dotknęła pod względem na przykład zawodowym, a przecież bardzo wielu ludzi jednak było z Rosją związanych zawodowo: czy w turystyce, czy to w tłumaczeniach – i często musiały nagle to wszystko porzucić. Myślę, że są to często życiowe tragedie – mówi.
Piszę jeszcze do Agaty. Poznałem ją jakąś dekadę temu, na jakimś spotkaniu towarzyskim godzinami spieraliśmy się o Rosję i jej wpływy – Agata robiła to z autentyczną fascynacją. I teraz ją zapytuję o odczucia w stosunku do Rosji w ostatnich miesiącach. – Fascynacja Rosją, w każdym razie z polskiego punktu widzenia, to oczywiście zawsze było trochę jak zaglądanie w paszczę lwa: wiadomo przecież wszystkim, że to odwieczny wróg, zło wcielone, a do tego syf i badziewie – mówi dosadnie Agata. – Ale dlatego właśnie Rosja była taka pociągająca: żeby na przekór tej „wiedzy ogólnej” znaleźć tam coś dobrego i pięknego. Myślałam, że mi się udało, więc to, co czułam po 24 lutego 2022 r., to przede wszystkim okropne rozczarowanie, że Rosja zachowała się dokładnie tak, jak Rosja z naszych stereotypów, że Rosjanie tak się zachowali. Rozczarowanie, że widocznie to, co wydawało mi się, że widziałam w paszczy lwa, było najwyraźniej tylko w mojej głowie, a ten kraj jest po prostu taki, za jaki się go powszechnie uważa w Polsce. Oczywiście zdarzają się drobne wyjątki, ale to absolutny margines, który niczego nie zmienia – mówi Agata.
Już młodopolski poeta Stanisław Brzozowski pisał tak o relacjach Wschodu i Zachodu, Rosji i reszty świata:
„Wy, ludzie słońca,
Ludzie zachodu,
Nie zrozumiecie
Ciemnej mądrości,
Której poucza
Ślepe cierpienie”.
Rozumieć tej ciemnej mądrości nie musimy, zresztą widzimy dziś, do czego rosyjska mądrość doprowadziła. Stoimy jednak przed ogromnym pytaniem: jaki stosunek mieć do kultury rosyjskiej sprzed wieków? Na pewno nie da się jej wyrwać i unieważnić jej wpływu w historii. Odpowiedź na to pytanie będzie zadaniem naszym i kolejnych pokoleń.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki