V niedziela wielkanocna - Do źródła życia

Czy jestem gotów wyruszyć,
by podążając za Jezusem,
odnaleźć Ojca?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Od wielu lat intryguje mnie kolejność określeń w przytoczonej tym razem w Ewangelii, chyba najbardziej znanej, autodefinicji Jezusa: „ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Zawiera się w niej bowiem streszczenie logiki Bożego projektu, do którego jesteśmy zaproszeni. Najpierw trzeba wyruszyć, zaryzykować, egzystencjalnie się zaangażować. Jeśli na to się zdobędziemy, otwiera się szansa na to, byśmy dotarli do prawdy, która otwiera się tylko przed tymi, którzy wejdą w egzystencjalną relację. Prawda ta zaś obdarowuje życiem.
Jeśli dostrzeżemy raz tę logikę, okaże się szybko, że znajdziemy jej potwierdzenie we wszystkich najważniejszych biblijnych narracjach. I Abraham, i Mojżesz, i apostołowie, są najpierw zaproszeni, by zaryzykować jakąś drogę. Dopiero „z jej głębi”, by tak powiedzieć, zaczynają docierać do prawdy, która okazuje się życiodajna.
Dlaczego to ważne? Świat, w którym żyjemy (czy był on zresztą kiedykolwiek inny?), byłby może i gotów z większym entuzjazmem przyjąć Jezusa, ale pod warunkiem odwrócenia kolejności określeń w Jego autodefinicji. To znaczy chcielibyśmy Jezusa, który by powiedział o sobie: „ja jestem prawdą, życiem i drogą”, albo, jeszcze lepiej, „ja jestem życiem, prawdą i drogą”. Innymi słowy, 1. Proszę, wytłumacz mi na wykładzie prawdę o Jezusie, 2. Daj doświadczenie pełni życia (jakiegoś rodzaju „dobrych wibracji”) w kontakcie z Nim, albo 2. przed 1., a wtedy, ale tylko i dopiero wtedy, zdecyduję, czy chcę wyruszyć w drogę, do której mnie zapraszasz.
Niestety, czy może raczej na szczęście, takiego Jezusa nie ma. Albo może nieco precyzyjniej: Jezus tak definiowany wcześniej czy później rozpływa się w płynnej nieokreśloności naszych spekulacji i naszego niespełnienia. Tylko Jezus, który najpierw stał się dla nas drogą, prowadzi nas – dzięki ryzyku odpowiedzi, szlifowaniu naszego losu przez kamienie wpadające do butów i trud wierności – ku głębi relacji, która może i musi wydobyć z nas wszystko, co najlepsze. Relacja ta ma zresztą, jeśli można tak powiedzieć, podwójne dno. Poprzez Jezusa docieramy dzięki niej do Ojca, źródła życia. Czy już udało się nam wyruszyć?
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2023