Logo Przewdonik Katolicki

Osoby rozwiedzione to nie katolicy drugiej kategorii

Michał Jóźwiak
fot. Noelle Guirola/unsplash

W Kościele trwa Rok Rodziny. Jego istotnym elementem ma być ponowne wczytanie się w adhortację Amoris laetitia. Mówi ona o pięknie życia rodzinnego. Ale też i o tych, którym życie rodzinne się rozpadło. Jakie jest ich miejsce w Kościele?

Kiedy patrzymy na statystyki dotyczące trwałości małżeństw w naszym kraju i na świecie, już od dobrych kilku lat trudno szukać w nich pozytywów. W Polsce rozwodzi się średnio co trzecie małżeństwo. Pandemia spotęgowała problemy w rodzinach i związkach. W ubiegłym roku we Włoszech liczba wniosków o rozwód wzrosła o 60 proc. Mamy zatem nie tylko pandemię koronawirusa, ale także pandemię rozwodów. Możemy się oczywiście pocieszać, że małżeństwa osób regularnie praktykujących są bardziej trwałe. To wyznacza oczywiście kierunek budowania i ewentualnego naprawiania relacji, który w katolickich rodzinach zawsze powinien odnosić się do Boga jako fundamentu. Jaką odpowiedź na kryzys ma jednak Kościół dla osób, którym życie małżeńskie się rozpadło? Czy osoby rozwiedzione i żyjące w ponownych związkach są katolikami drugiej kategorii?

Wina zależy od okoliczności
Adhortacja Amoris laetitia dostarcza bardzo ważnych odpowiedzi na te pytania. To odpowiedzi zgodne z tym, czego Kościół nauczał od dawna, ale zarazem nowe. Papież Franciszek zwraca bowiem uwagę, że zgodnie z tym, co głosi Katechizm, wina moralna za każde zło, w tym także za rozwód, uzależniona jest od konkretnych czynników: stanu wiedzy, przymusu, nabytych nawyków, strachu, przyzwyczajeń, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych. O ile więc obiektywna sytuacja, jaką jest rozpad małżeństwa, jest zawsze zła sama w sobie, o tyle stopień poniesionej winy w konkretnym przypadku może być różny. „Z tego powodu, negatywny osąd odnośnie do sytuacji obiektywnej nie oznacza orzeczenia o odpowiedzialności lub winie danej osoby” – czytamy w dokumencie. „Dlatego nie można już powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji tak zwanej nieregularnej, żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej” – tłumaczy Franciszek.

Dostęp do życia sakramentalnego?
Taka interpretacja doktryny jest częściowym otwarciem drogi do życia sakramentalnego osobom znajdującym się w sytuacji nieregularnej. Nie jest to zmiana ogólnych norm, ale podkreślenie, że każda sytuacja wymaga indywidualnego rozeznawania. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że katolicy po rozwodzie czy będący w separacji powinni bez żadnych oporów próbować rozeznawać swoją sytuację podczas spowiedzi czy w rozmowach z duszpasterzem. Praktyka w tym przypadku może być jednak bardzo różna.
Episkopaty kilku krajów, w tym choćby Niemiec i Malty, wydały swoje duszpasterskie wytyczne dotyczące Amoris laetitia, które niekoniecznie oddają intencje Franciszka. We wspomnianych krajach dokument papieża posłużył raczej jako pretekst do szerokiego i często niestety bezrefleksyjnego dopuszczenia osób w sytuacjach nieregularnych do Komunii św. Nie chodzi o to, że Kościół chce stygmatyzować pewne grupy osób tylko dlatego, że w ich życiu wydarzyło się jakieś zło. Jednak brak stawiania wymagań wynikających z Ewangelii i rezygnowanie z nauczania o grzechu czy łasce uświęcającej de facto może oddalać te osoby od zbawienia, zamiast je do niego przybliżać. Kościół jest przecież depozytariuszem wiary, a nie jej właścicielem czy instytucją demokratycznie ustalającą zasady wygodne dla wszystkich.
Zdaniem papieża nie należy mówić o powszechnej zgodzie na dostęp do sakramentów, ale o procesie rozeznawania przy pomocy duszpasterza, który powinien skupić się na głoszeniu kerygmatu i działaniach zmierzających do odnowienia osobistej relacji z Chrystusem. Droga ta nie musi prowadzić do sakramentów, lecz do większego zaangażowania w życie Kościoła, poprzez włączanie się w działanie wspólnot czy grup modlitewnych i formacyjnych. W sytuacji gdy stwierdzi się, że w danym przypadku istnieją ograniczenia zmniejszające odpowiedzialność i winę, Amoris laetitia otwiera możliwość dopuszczenia do sakramentów pojednania i Eucharystii, ale nie należy tego traktować jako bezwarunkowego dopuszczenia do sakramentów.

Udział w życiu wspólnoty
Status osób rozwiedzionych w Kościele nie sprowadza się jednak tylko do życia sakramentalnego. Należy wspomnieć także o formach uczestnictwa tych osób w życiu wspólnoty. Nawet jeśli ich droga do Komunii św. jest zamknięta.
„Osoby ochrzczone, które się rozwiodły i zawarły ponowny związek cywilny, powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby. (…) Ich udział może wyrażać się w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem rozeznać, które z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w dziedzinie liturgicznej, duszpasterskiej, edukacyjnej oraz instytucjonalnej można przezwyciężyć. Oni nie tylko nie muszą czuć się ekskomunikowani, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich na drodze życia i Ewangelii. Ta integracja jest też potrzebna ze względu na troskę i chrześcijańskie wychowanie ich dzieci, które muszą być uznane za najważniejsze” (Amoris laetitia 299) – pisze Franciszek.
Rozeznawanie dotyczy zatem nie tylko możliwości przystępowania do sakramentów, ale może przede wszystkim rozpoznania konkretnej sytuacji osób po to, by – choć na przykład nie mogą w pełni uczestniczyć w Eucharystii – znaleźć dobry sposób na to, by mogły one uczestniczyć we wspólnocie kościelnej.

Głosić i towarzyszyć
Kiedy w sferze małżeńskich relacji pojawia się kryzys, zawsze warto szukać kompetentnej pomocy psychologicznej. To krok, który może być ozdrowieńczy i konieczny, aby poukładać to, co rozsypało się w drobny mak. Jednak nawet gdy małżeństwa nie uda się uratować, każdy katolik powinien pamiętać, że ma on swoje miejsce w Kościele i nie jest chrześcijaninem drugiej kategorii.
Kościół nie proponuje osobom rozwiedzionym prostych i łatwych dróg wiary. One zazwyczaj są trudne i wymagające. W przypadku powtórnego związku katolików, który nie ma charakteru małżeństwa sakramentalnego, katolicy mają obowiązek taki związek opuścić. Kościół jasno naucza, że jeśli ktoś chce żyć w stanie łaski uświęcającej, to powinien albo odbudować swój sakramentalny związek, albo żyć sam. Dopiero wtedy, gdy jest to niemożliwe (bo na przykład w drugim związku są dzieci, którym należy się opieka), osoby te mogą być dopuszczone do życia sakramentalnego, pod warunkiem zachowania czystości.
Papież Franciszek podkreśla, że istotą duszpasterstwa są dwie postawy. Z jednej strony ważne jest uczciwe głoszenie nauczania Kościoła bez szukania dróg na skróty i kompromisów. Z drugiej jednak nie należy tracić z oczu postawy wrażliwości, współczucia i troszczenia się o ludzkie rany. Nie chodzi przecież o to, żebyśmy mieli sterylny Kościół, w którym każdy wierny ma idealnie poukładane relacje z ludźmi i z Bogiem. Kościół jest raczej szpitalem, by odwołać się do obrazu przywołanego przez papieża, gdzie każdemu udzielana jest pomoc. Często w ekstremalnie trudnych warunkach. Dotyczy to także rodziny i małżeństwa.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki