Sylwia Spurek, europosłanka wybrana z listy nieistniejącej już Wiosny, ogłosiła harmonogram prozwierzęcej rewolucji. Przewiduje – w różnych terminach – zakaz wędkowania i polowań, zakaz używania zwierząt do badań naukowych, zakaz wykorzystywania ich w cyrkach, a wreszcie, za 20 lat, skasowanie wszelkich hodowli zwierząt.
Skrajny, maksymalistyczny program, wywołał w Polsce wrzawę. Wobec bujnego rozrostu ekologicznych roszczeń, ale i ekologicznych regulacji, nie traktuję go jako czystej abstrakcji. Choć w Polsce brzmi on egzotycznie, a nawet w najbardziej progresywnych państwach zachodnich go nie zrealizowano, może się w przyszłości stać przedmiotem debaty serio. I prób aplikowania przynajmniej niektórych punktów w postaci ustaw.
Skoncentrowano się na protestach myśliwych i wędkarzy. Ja zwrócę na początek uwagę na najbardziej radykalny postulat, bo coś w nim nie daje mi spokoju. Jeśli nie będzie wolno hodować świń, krów czy kur, one w perspektywie jakiegoś czasu po prostu znikną. Mogę się zastanawiać nad bolesnym paradoksem życia zwierząt, które żyją krócej, niżby mogły, żeby dostarczyć człowiekowi mięsa. Ale czy sądzicie państwo, że ludzie będą trzymać świnki, skądinąd inteligentne stworzenia, w domach, żeby się z nimi bawić?
To zakamuflowany program likwidacji pewnych gatunków pod hasłem ich ochrony. Tak oto dobre chęci mogą się zmienić, przy niewielkiej dawce refleksji, w swoje przeciwieństwo. Skądinąd to także zamiar pozbawienia człowieka już nie tylko mięsa, ale jajek czy nabiału.
Pomijam już kwestię wielowiekowych nawyków. Wydaje mi się to drogą do skazywania nas na jednostronną, również w sensie zdrowotnym, dietę. Szanuję każdego, kto to wybiera dobrowolnie. Ale ustanowienie tego jako normy jest nadmierną arbitralnością. Chętnie posłucham o sztucznych zamiennikach. Ale na razie mam prawo to odbierać jako niebezpieczną inżynierię społeczną, o skutkach nieznanych, bardzo ryzykownych dla ludzkiego gatunku.
Natomiast, gdy chodzi o zakaz łowienia ryb i strzelania do zwierząt w lasach, cóż… To ostatnie bywa zabiegiem higienicznym albo wręcz służącym ochronie ludzi. Dziki potrafią naprawdę szkodzić ludzkim obejściom. Ale też zadziwię konserwatystów. To może ten punkt programu Sylwii Spurek, który odrzuca mnie najmniej.
Oczywiście nie wierzę w szybkie zmuszenie setek tysięcy ludzi, by się wyrzekli swoich ulubionych rozrywek. Trzymanie się ich to czysty atawizm. Ale podjęcie rozmowy o tych rozrywkach – czemu nie?
Nie wierzę w coś takiego jak „prawa zwierząt”, a pomysły ich zrównywania z ludźmi to przejaw kulturowego ekscentryzmu znudzonej ludzkości, przynajmniej pewnych jej odłamów. Natomiast mam głębokie przekonanie, że zabijanie zwierząt nie czyni człowieka lepszym. A myśliwską, czy w mniejszym stopniu wędkarską, subkulturę uważam za hołdowanie barbarzyństwu. To całe mazanie się krwią, to pozowanie z trupami, ta radość, że piękny osobnik to na zdjęciu już tylko nasza ofiara, leżąca u naszych stóp, zmieniona w strzęp samej sobie… Brr.
Jestem wychowany w kulcie Świętego Franciszka z Asyżu. Imię „Franciszek” wybrałem sobie przy okazji bierzmowania. Byłbym szczęśliwy, gdyby ludzkość zaczęła od tych obyczajów odchodzić. Posłanka Spurek ma zresztą rację w jednym – rybę to boli. Nic tu nie zmieni rozprawianie o „humanitarnych haczykach”. A że to forma życia prostsza, pozbawiona zdolności do abstrakcyjnego rozumowania…? Jesteśmy na tym etapie rozwoju, że powinno nas być stać na miłosierdzie wobec tej prostszej formy. Usłyszę w odpowiedzi, że podobno rośliny też czują. Ale może zacznijmy nie od utopii, a od mnożenia dobra.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













