Logo Przewdonik Katolicki

Sezon ogórkowy odwołany

Michał Szułdrzyński
fot. Magdalena Bartkiewicz

Mój rozmówca ma niezłą intuicję, rzeczywiście polityka ostro przyspieszyła

Kilka dni temu zagraniczny dziennikarz pracujący w Polsce zapytał mnie, czy zbliżają się jakieś wybory. Gdy dopytywałem, skąd takie wrażenie, odparł, że najważniejsi politycy zaczęli jeździć po kraju i spotykać się z wyborcami – robią to premier Mateusz Morawiecki, szef PiS Jarosław Kaczyński, nowy-stary przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk, objeżdżają kraj też posłowie jego partii, na czele z byłym przewodniczącym Borysem Budką.
Mój rozmówca ma niezłą intuicję, rzeczywiście polityka ostro przyspieszyła. Ale to niekoniecznie oznacza, że zaraz będą wybory. Zresztą polityka jest bardzo intensywna w naszym kraju od wielu lat. Ale są też konkretne powody, dlaczego przyspieszyła akurat teraz. Jedną z przyczyn jest chwilowy odwrót pandemii. Długie miesiące politycy byli skazani wyłącznie na media – czy to tradycyjne, jak telewizja, radio czy prasa, czy to te nowe, jak np. platformy społecznościowe – w kontakcie ze swoimi wyborcami. Jednym szło to gorzej, innym lepiej. Serwis Polityka w Sieci, zajmujący się statystykami popularności różnych tematów, partii czy polityków, ostatnio pokazywał, jak bardzo przegrywa teraz PiS w tej dziedzinie, choć jeszcze w 2015 r. był absolutnym liderem. Sześć lat temu, by wygrać wybory PiS musiał wymyślić swoją obecność w sieci na nowo, uważając, że ma przeciw sobie większą część mediów. Dziś już sporo mediów wprost jest od PiS zależnych, jak choćby telewizja publiczna, więc partia rządząca zostawia im działania propagandowe, a sama nie ma użytkownikom sieci nic szczególnego do zaoferowania. Z drugiej strony Konfederacja czy Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry (który jest z PiS w koalicji), których posłowie są bardzo sprawni w internecie, potrafią posługiwać się mediami społecznościowymi, narzucają swoje tematy i problemy i w ten sposób komunikują się z wyborcami. Innym politykiem, który czuje sieć, jest Szymon Hołownia codziennie na żywo na Facebooku komentujący najważniejsze wydarzenia, tak by jego wyborcy mogli usłyszeć jego zdanie w różnych kwestiach. Część wyborców Platformy przerzuciła na niego swoje poparcie, mówiąc, że przez długie tygodnie trudno im się dowiedzieć, co PO myśli na dany temat, a Hołownia – nawet jak się nie zawsze z nim zgadzają – ma wyrobione zdanie na każdy ważny polityczny temat.
Dlatego zniesienie lockdownów i restrykcji to dla tych bardziej tradycyjnych partii, jak Platforma czy PiS, dobra wiadomość. Wreszcie mogą ruszyć w Polskę i uprawiać tradycyjną politykę, która polega na spotkaniach w terenie z wyborcami, ale też – co ważne w każdej partii – z lokalnymi działaczami. Bez struktur trudno jest budować długotrwałą politykę, więc objazdy kraju łączą zarówno żywy kontakt z sympatykami, jak i działaczami różnych szczebli.
PiS planował już wcześniej objazd po pandemii, podczas którego miał promować Polski Ład, który w zamierzeniu tej partii ma być cudownym sposobem na odbudowę społecznego poparcia. Start Ładu przekładano, przekładano, aż do Platformy wrócił Donald Tusk i również rozpoczął objazd kraju. Więc PiS z tym większym impetem włączył się w te wyścigi.
Wygląda więc, że w tym roku sezonu ogórkowego nie będzie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki