Logo Przewdonik Katolicki

Staroangielska pasja

Natalia Budzyńska
Na krzyżu z VIII w. odnalezionym w południowej Szkocji odkryty został zapis fragmentów poematu Sen o Krzyżu. Wykuto na nim napisy w alfabecie łacińskim, jak i runicznym, fot. Hugh McKean/Adobe Stock

C.S. Lewis na samym początku swej drogi nawrócenia przyznał, że żadna lektura wybitnego pisarza nie poruszyła go tak jak pewien staroangielski poemat z VIII wieku. Sen o Krzyżu opisuje pasję Chrystusa z zupełnie innej perspektywy niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni.

Obaj profesorowie literatury angielskiej, a także kilku innych, spotykali się we wtorkowe poranki w pubie The Eagle and Child, gdzie prowadzili dyskusje i czytali swoje utwory. Niby to była rozrywka, lecz opierała się na fascynacji dawnymi językami i staroskandynawskimi mitami, które na skutek najazdów przedostawały się do literatury angielskiej wczesnych wieków. Tolkien był autorem nowego programu nauczania, ostatecznie po kilku latach zaakceptowanego przez władze Uniwersytetu w Oksfordzie. Chodziło o dzieła spisane w języku staroangielskim. Dotąd studenci poznawali je tylko we fragmentach znajdujących się w wypisach i tylko po to, by poznać przykłady językowe. Tolkien był przekonany, że literatura staroangielska ma do zaoferowania znacznie więcej i powinna być przedmiotem analizy literackiej, a nie tylko lingwistycznej. Zanim program został zreformowany, Lewis i Tolkien spotykali się ze studentami „przy piwie i «Beowulfie»”,  jak żartobliwie mawiali. Beowulf, jeden z najstarszych anglosaskich utworów heroicznych, spisany w X wieku w języku staroangielskim omawiany był z wielką pasją szczególnie przez Tolkiena. Słynne były jego wykłady, podczas których recytował obszerne fragmenty poematu w oryginalnym brzmieniu. A trzeba zaznaczyć, że staroangielski znacznie różni się od współczesnego angielskiego i był – wtedy i dziś – praktycznie zupełnie niezrozumiały. Czytelnik książek Tolkiena z łatwością odnajdzie wpływy tych mitów i języka na słynne opowieści ze Śródziemia. Najdawniejsze zapisy powstałe w staroangielskim miały formę run, a od około VIII wieku zastąpiono je alfabetem łacińskim.
Wśród anglosaskich zabytków literackich znajduje się poemat niezwykły, któremu Tolkien w latach 30. XX wieku poświęcił kilka wykładów. Chodzi o Sen o Krzyżu opisujący pasję Chrystusa z zupełnie innej perspektywy niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni.

Drzewo Zwycięstwa
Sen o Krzyżu to przykład niezamierzonej akulturacji utworu powstałego w czasie mieszania się w dawnej rzymskiej prowincji przeróżnych tradycji. Chrystianizacja irlandzka oraz ta z południa Europy, najazdy germańskie, pochodzące z dalekiej północy mity, celtyckie przedchrześcijańskie zwyczaje – wszystko to składało się na kulturę anglosaską. To był świat pełen przemocy, w którym wojnę otaczano kultem. Bohaterem pieśni i legend był wojownik, odważny i wierny swemu wodzowi, zwycięski i silny. Ten, który nigdy się nie poddaje, dzięki czemu otacza go sława. Nie uznaje porażki ani słabości, a jego czynami kieruje zemsta. To jasne, że w tej mieszance kultur celtyckich i germańskich niełatwo było się przebić nowej religii, której centrum jest Chrystus. Jak mieli Go pojąć? Tego, który bez walki poddał się torturom i ulegle zgodził się na hańbiącą śmierć? Autor Snu o Krzyżu miał ogromny talent, bo udało mu się ukazać chrześcijańskie idee w sposób, który był do przyjęcia dla walecznych Anglosasów.
Poemat składa się z trzech części. W pierwszej narrator-grzesznik opowiada o swojej wizji. Zobaczył krzyż unoszący się w powietrzu, pokryty złotem, jaśniejący, „nie było to z pewnością narzędzie śmierci przestępcy”. Lecz pomiędzy ozdabiającymi go klejnotami dojrzał ślady krwi. Wtedy przemówił do niego ów krzyż, rozpoczynając opowieść o swoich losach: „Było to lata temu – wciąż pamiętam –/ Wycięto mnie na obrzeżach lasu,/ Odarto z gałęzi”. Wraca więc do czasów, gdy rósł jako żywe drzewo, wspomina, jak wyciosano z niego krzyż, co zmieniło jego przeznaczenie. Dalej patrzymy na pasję Chrystusa z perspektywy Drzewa Krzyża, które Mu w tym cierpieniu towarzyszy, nie opuszcza Go i pozwala Mu umrzeć. Przyznaje, że jest to dla niego niezrozumiałe, ale jest posłuszne swojemu Przywódcy. Opisuje więc śmierć Jezusa, ale jednocześnie mówi o Jego zwycięstwie i powtórnym przyjściu oraz o znaku zbawienia, jakim krzyż się stał. Przyrównuje się przy tym do Maryi, która także ryzykowała hańbą, nosząc w sobie Chrystusa. Ona Go urodziła, on towarzyszył Jego śmierci. Na końcu znowu głos zabiera narrator-grzesznik, który przejęty swoją wizją zaczyna czcić Drzewo Krzyża, wierząc, że doprowadzi go po śmierci do Pana.
Antropomorfizacja w twórczości anglosaskiej nie jest niczym dziwnym, w wielu zachowanych tekstach, szczególnie w zagadkach, oddaje się głos przedmiotom, które opowiadają o sobie. Tym bardziej mówiące drzewo ma bezpośredni związek z przedchrześcijańskimi wierzeniami celtyckimi, skandynawskimi i germańskimi, które czciły drzewa jako istoty żywe, będące łącznikiem ze światem bóstw i duchów. Drzewo należało w tych kulturach do świata sacrum, poprzez drzewo człowiek komunikował się z tym, co nadprzyrodzone. W Śnie o Krzyżu najważniejszy dla chrześcijan symbol przybiera postać żywego drzewa, które poddaje się woli Boga i staje się współuczestnikiem Męki Chrystusa. Stanowi oś pomiędzy ziemią a niebem, a jego korzenie sięgają otchłani.
I tak dochodzimy do kolejnej niespodzianki: pasja Chrystusa zostaje przedstawiona tu jako wydarzenie heroiczne, Chrystus przypomina wojownika, a krzyż jest nie tyle narzędziem tortur, ile mieczem chwały. Kiedy porównać do Snu do Krzyżu anglosaskie poematy heroiczne, jak na przykład Beowulfa, dostrzec można liczne podobieństwa.

Chrystus Wojownik
Chrystus Beowulfem? Krzyż jego mieczem, Hruntingiem? Czy to nie przesada? Nie znajdziemy w Śnie o Krzyżu Jezusa pokornie znoszącego razy, Jezusa zelżonego i poniżonego, który pozwalał się dręczyć i nie bronił się. Spotykamy za to Chrystusa, któremu autor nadaje przymioty bohatera-wojownika. Tradycyjnie właśnie takimi słowami określano bohaterów heroicznych poematów: król, władca, książę, wojownik. Jezus biegnie na ukrzyżowanie jak na bitwę: „Spieszył z wielkim zapałem/pragnąc wspiąć się na mnie”, podczas gdy wokół zgromadziło się wielu wrogów. Zdejmuje z siebie szaty i jako silny, śmiały i nieustraszony wchodzi na krzyż. Drzewo Krzyża jest nie tylko świadkiem męki i śmierci, ale i współtowarzyszem: walczy razem z Chrystusem, cierpi wskutek wbijanych gwoździ i ran, łączy się z Królem w jedno. Tak jak miecz wojownika jest przedłużeniem jego ręki, przyjacielem obdarowanym imieniem i nosi na sobie ślady bitew.
W ten sposób Krzyż przestaje być symbolem hańby i poniżenia, zyskuje szacunek, jakim otaczano broń bohaterskiego wojownika i staje się symbolem triumfu. Bo „wtedy mnie wywyższył Pan chwały/ Nad inne drzewa lasów, Strażnik Królestwa Niebieskiego”. Syn Boży, wkracza zwycięski do swej ojczyzny, królestwa Bożego, w triumfie, pokonawszy wroga – czyli śmierć – a z nim kroczy wielka armia dusz. Niczym anglosaski władca zasiada na tronie w otoczeniu swoich wojowników, żeby ucztować. Jego wierny przyjaciel, Krzyż, lojalny towarzysz, nagrodzony za służbę, otrzymuje nową misję: staje się symbolem wiary chrześcijańskiej, znakiem, poprzez który ludzkość osiągnie zbawienie.
W tej stylizacji tematu religijnego na poemat heroiczny Chrystus przewyższa bohaterstwem i poświęceniem Beowulfa, a choć opis Jego męki różni się od Pasji przedstawionej w Biblii, to jednak przemawia i porusza także dzisiaj. Tak: Chrystus poświęca się dla całej ludzkości, walczy za swój lud, pokonuje wroga, zwycięża śmierć i zasiada na tronie. Krzyż z narzędzia męki staje się Drzewem Życia, Drzewem Chwalebnym, Drzewem Zwycięskim, Drzewem Zbawienia, Drzewem Jaśniejącym, Drzewem, przed którym inne drzewa się kłaniają.

Korzystałam z tłumaczenia ze staroangielskiego Marty Chachulskiej.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki