Logo Przewdonik Katolicki

Nie przebaczysz Bogu

Monika Białkowska
FOT MARVIN RECINOS/AFP/EAST NEWS

Praktyka „przebaczenia Bogu” była kilka lat temu popularna w niektórych ruchach charyzmatycznych i przedstawiana jako niezbędny element uzdrowienia człowieka. Kościół na ten temat wypowiada się jednoznacznie: to błąd, którego nie wolno rozpowszechniać.

W Kościele – jeśli zachować mamy jedność wiary w Jezusa Chrystusa – nie można nauczać tego, co się zechce. Nie wystarcza najgłębsza nawet pobożność, jeśli głoszone treści nie są zgodne z tym, czego od wieków naucza Kościół. Na najwyższym poziomie troska o ową zgodność spoczywa na Kongregacji Nauki Wiary. Na poziomie krajowym – na Komisji Nauki Wiary przy konferencjach poszczególnych episkopatów. Komisja taka ma kontrolę nad tym, w jaki sposób naucza się teologii, w jaki sposób przepowiadane jest słowo Boże, jaka jest treść publikacji teologicznych i religijnych, kontroluje nawet teksty publikowane przez KEP, aby i tam nie wkradły się doktrynalne błędy.
W ostatnim czasie Komisja Nauki Wiary KEP wydała dwa ważne dokumenty, które są reakcją na pojawiające się w różnych kręgach nadużycia i nauczanie, które cieszy się wprawdzie popularnością, ale w teologicznym sensie jest błędne. Dokumenty te dotyczą pojęcia grzechu społecznego i praktyki przebaczania Bogu.
I choć pozornie wydawać się może, że konieczność zabierania głosu przez Komisję jest niepokojącym znakiem, rzeczywistość jest inna. Oznacza to, że Kościół jest żywy, że wciąż są w nim ludzie poszukujący – i że jesteśmy w tych poszukiwaniach bezpieczni, bo niepozbawieni opieki i teologicznego wsparcia.


Przebaczenie Bogu” może być przebaczeniem tylko w cudzysłowie, pewną metaforą. Tak się dzieje na przykład, kiedy ktoś mówi o swojej zgodzie z Bożą wolą, również tą, której nie rozumie. Nie jest to najlepsze sformułowanie, bo może prowadzić do błędnych skojarzeń – jednak z „przebaczeniem Bogu” wiążą się jeszcze poważniejsze błędy.
 
Wyrzucić żal i pretensje
Błędna praktyka „przebaczenia Bogu”, rozpowszechniająca się gdzieniegdzie w Kościele, swoje korzenie ma między innymi w psychologii i różnego rodzaju terapiach. Człowiek, doświadczający zła, krzywdy, której nie rozumie, pyta, kto jest za to odpowiedzialny – jako odpowiedzialnego dostrzega Boga – i przeciwko Niemu kieruje swój gniew lub żal. „Przebaczenie Bogu” miało być odpowiedzią na te właśnie emocje. Zwolennicy tej praktyki twierdzili, że aby móc budować z Bogiem relację, trzeba pozbyć się żalu i pretensji do Niego, a to dokonuje się przecież właśnie w akcie przebaczenia. Otwarte wyliczenie Bogu swoich ukrytych żalów wobec Niego miało działać terapeutycznie i sprawiać, że człowiek pogodzi się zarówno z Bogiem, jak i ze samym sobą. Wszystko to dobywało się na poziomie zranionych uczuć, bez żadnych teologicznych rozstrzygnięć czy racji.
Na temat tej praktyki zabrała niedawno głos Komisja Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski, wydając swoją – negatywną – opinię.

PK-1.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 1/2021, na stronie dostępna od 10.02.2021

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki