Logo Przewdonik Katolicki

Dokąd idzie papież?

Monika Białkowska
fot. CLAUDIO PERI/PAP-EPA

Lada dzień ukazać się ma nowa adhortacja papieża, pisana po głośnym synodzie o Amazonii. Może ona zmienić Kościół, choć w inny sposób, niż się spodziewają krytycy Franciszka.

Adhortacja to dokument, który należy do zwyczajnego nauczania papieskiego. Ma charakter duszpasterski i zwykle adresowany jest do określonej grupy osób. Zwykle jest papieskim głosem podsumowującym synody i wyciągającym z tegoż synodu wnioski. Jako nauczanie zwyczajne i duszpasterskie nie należy do nauczania nieomylnego – ale to nie znaczy, że możemy je ignorować. Co Franciszek powie nam wszystkim po synodzie o Amazonii? Czy w dokumencie końcowym synodu są treści, które zmieniać mogą nie tylko tamten rejon, ale również cały Kościół?  
Na razie stoimy przed wielką niewiadomą. Adhortacja skierowana być może wyłącznie do biskupów, kapłanów i mieszkańców Amazonii. Może przyjmować sugestie synodu lub tylko od nich wychodząc, wysnuwać zupełnie inne wnioski i wskazania. Dokument końcowy synodu pozwala nam jednak szukać i tego, co papież może mieć do powiedzenia nie tyle samej Amazonii, ile raczej dzięki świadectwu Amazonii – całemu światu. 

O nawróceniu
W Amazonii „dobre życie” nie oznacza życia w luksusie, albo przynajmniej w wygodzie. Nie oznacza wakacji w Dubaju, oszczędności na koncie ani nawet regularnego spłacania kredytu hipotecznego. „Dobre życie” to życie w harmonii z samym sobą, z Bogiem, z innymi ludźmi i z przyrodą, „gdyż istnieje wzajemna komunikacja między całym kosmosem, gdzie nie ma tych, którzy wykluczają i nie ma wykluczonych – czytamy w Dokumencie końcowym – i gdzie możemy stworzyć projekt życia w pełni dla wszystkich”. Takie myślenie o „dobrym życiu” przekłada się na „dobre działanie” – czyli taką organizację życia społecznego, od rodzin po największe wspólnoty, w której zakłada się odpowiedzialność przy korzystaniu z tego wszystko, co zostało stworzone przez Boga. Każda wspólnota chce się rozwijać, żyć w lepszych warunkach, edukować się i chronić swoje zdrowie: ale dążąc do tego dla siebie, trzeba mieć również na uwadze dążenia innych. Dziś za mało jest w świecie takiej odpowiedzialności, liczącej się z potrzebami drugich. Konkretne grupy i wspólnoty (narodowe lub gospodarcze i finansowe) przywłaszczają sobie zasoby naturalne: wodę, lasy, zwierzęta, ryby, nie zważając na to, jak na innych wpływają budowane przez nich hydroelektrownie, rafinerie czy wysypiska śmieci. Nie zwracają uwagi, jak bardzo, dążąc do poprawy jakości życia bogatych, obniżają jakość życia ubogich na tych terenach, a często wręcz to życie uniemożliwiają. Ubodzy, próbując przetrwać i ocalić swoje domy, uciekając się często do radykalnych kroków. „To wszystko stanowi realne zagrożenie, które wiąże się z poważnymi konsekwencjami społecznymi: z chorobami wynikającymi z zanieczyszczenia środowiska, przemyt i handel narkotykami, tworzenie się nielegalnych grup zbrojnych, alkoholizm, przemoc wobec kobiet, wykorzystywanie seksualne, handel ludźmi, sprzedaż narządów, turystyka seksualna, utrata pierwotnej kultury i tożsamości, kryminalizacja, morderstwa przywódców i obrońców terytorium. Za tym wszystkim stoją interesy gospodarcze i polityczne dominujących sektorów, przy współudziale niektórych rządów i niektórych autorytetów autochtonicznych. Ofiarami są osoby z grup największego ryzyka, czyli dzieci, młodzież, kobiety i siostra matka Ziemia”. 
Ojcowie synodalni wzywają wobec tego do nawrócenia integralnego, które polegać ma na umiarkowanym i prostym życiu z chrześcijańską radością, inspirowanym duchowością w stylu św. Franciszka z Asyżu. Jeśli chrześcijanin spotyka Jezusa, jego relacje z otaczającym go światem (nie tylko z ludźmi) również są tym spotkaniem naznaczone: wszystkich i wszystko traktować powinien z taką miłością, z jaką patrzy na to sam Bóg. Ta pozornie prosta prawda: że żadna, najmniejsza nawet przestrzeń życia człowieka nie dzieje się poza obecnością Boga, że brak miłości, współczucia, troski nigdy i pod żadnym pozorem nie może być usprawiedliwiany, nawet jeśli pozornie wydaje nam się, że nasza decyzja nikogo nie dotyka – to jeden z motywów, które mogą się stać dla nowej adhortacji wiodące. 

O Kościele
Kościół ze swojej natury jest misyjny: kto spotkał Jezusa, nie potrafi nie dzielić się Nim ze światem, kto doświadczył, że jest kochany, nie może innych do tej miłości nie prowadzić. Kościół tylko po to istnieje, żeby przenikać świat Ewangelią. „Tak rozumiana misja nie jest czymś fakultatywnym, nie jest jednym pośród wielu zadań Kościoła, ale jest jego właściwą naturą. Kościół jest misją!”. 
Misja ta polega przede wszystkim na świadczeniu miłości ludziom biednym i wykluczonym ze społeczeństwa: tak, by właśnie z miłości, a nie tylko w deklaracjach odnajdywali Jezusa. „Chcemy być Kościołem służebnym, kerygmatycznym wychowującym, zinkulturowanym pośród ludów, którym służymy”. 
To wprawdzie nie nowa, bo obecna już na Soborze Watykańskim II, ale wciąż na nowo odkrywana wizja Kościoła w zmieniającym się i coraz bardziej pozbawianym Boga świecie. W wizji tej nie kładzie się już akcentu na bycie stróżem praw czy obyczajów, na bycie ostoją kultu w zmieniającym się świecie. Nie akcentuje się nauczania prawd wiary, jeśli są one wyizolowane z kontekstu miłości. Żeby prawdy wiary – niezwykle ważne! – mogły być przyjęte, muszą być najpierw zrozumiałe. Żeby w dzisiejszym świecie były zrozumiałe, muszą być głoszone w taki sposób, by docierały do człowieka. Żeby zaś dotrzeć do człowieka, trzeba go zrozumieć, poznać jego pragnienia, tęsknoty, lęki. Dlatego mamy tu do czynienia z wizją Kościoła dialogu, wsłuchującego się najpierw w potrzeby świata, w którym żyje, a dopiero potem na te potrzeby odpowiadającego konkretnymi aktami miłości, reagującego na najmniejsze symptomy nadużyć wobec człowieka. To wizja Kościoła towarzyszącego tym, którzy utracili wartości etyczne, pomagającego im odzyskać tożsamość i poczucie własnej wartości. To wizja Kościoła, w którym przyjęcie chrztu nie jest urzędową adnotacją w księgach parafialnych, ale autentycznym zobowiązaniem do tego, żeby kochać każdego człowieka i każdemu służyć, bo w nim objawia się Bóg. To wizja Kościoła, który nie jest tylko instytucją – jest przede wszystkim posłaniem i misją. 

O Bogu w kulturach
Konieczność poszanowania rdzennych kultur nie jest w Kościele tematem nowym. Biskupi Amazonii zwracają jednak uwagę, że owo poszanowanie powinno mieć wymiar bardzo praktyczny i będący działaniem przeciwnym wobec kolonizacji. Nie chodzi o to, żeby cały świat stawał się budowaną na korzeniach greckiej i rzymskiej kultury Europą. Chodzi o to, by rdzennych kultur nie niszczyć, a tam, gdzie są one zagrożone, Kościół był ich sojusznikiem i stawał w ich obronie i ostatecznie w obronie życia „składając doniesienia i informując o przypadkach przestępstw wymierzonych w społeczności tubylcze, o projektach mających destrukcyjny wpływ na środowisko, o brakach w prawnym uregulowaniu własności terytoriów, jak również występując przeciwko drapieżnemu modelowi gospodarczemu niszczącemu świat przyrody”. 
Dokonująca się w ten sposób inkulturacja jest wprost wcielaniem Ewangelii w kultury tubylcze, a jednocześnie wprowadzaniem tych kultur w życie Kościoła. Nie polega ona na narzuceniu wiary ani jej dopasowywaniu do realiów konkretnego życia. Polega ona na uznaniu, że Bóg mówił do ludzi w różnych kulturach i że w każdej z nich można szukać ziaren Jego słowa. Nie kwestionując i odrzucając, ale z szacunkiem poznając, wsłuchując się i weryfikując to, co obecne było w kulturze, rozpoznaje się grunt, na który paść ma i wyrastać Ewangelia. 
Co ważne i co zauważają ojcowie synodalni, przewodnikami w tym działaniu są ludzie świeccy, najgłębiej kulturą przeniknięci – duszpasterze, często z zewnątrz, w tym procesie im towarzyszą. 
Adhortacja na ten temat byłaby adhortacją zdecydowanie misyjną, ale w wielu przypadkach przewartościowującą misyjną praktykę na korzyść słuchania: najpierw wewnętrzną przemianę przechodzić by musiał sam misjonarz, odkrywając Boga w obcych dotąd dla siebie przestrzeniach, żeby potem pokazywać ludziom, że był On przy nich od zawsze. 

O grzechu ekologicznym
Na temat ekologii papież Franciszek napisał już encyklikę, mało prawdopodobne więc, by jej właśnie poświęcał teraz swoją adhortację. Temat ten należał jednak do ważnych na synodzie, a Franciszek zapowiadał wprowadzenie do Kościoła pojęcia „grzechu ekologicznego”. 
„Ekologia i sprawiedliwość społeczna są ze sobą nierozerwalnie związane” – pisali ojcowie synodalni. – Dla chrześcijan zainteresowanie i troska o promowanie i poszanowanie praw człowieka, zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych, nie są opcjonalne. Istota ludzka jest stworzona na obraz i podobieństwo Boga Stwórcy, a jego godność jest nienaruszalna. Dlatego obrona i wspieranie walki o prawa człowieka to nie tylko obowiązek polityczny lub zadanie społeczne, ale przede wszystkim wymóg wiary”. Te słowa dla Polaków wychowanych na Janie Pawle II i jego nauczaniu społecznym brzmią znajomo: z jednym zastrzeżeniem. Tam, gdzie my w obronie i walce o prawa człowieka mówiliśmy o wolności, suwerenności i pracy, Amazonia woła również o czystą wodę, ziemię i powietrze dla każdego człowieka. 
Przeciwnikiem, który zagraża owym wynikającym z godności człowieka prawom do wody i powietrza jest chciwa i drapieżna gospodarka i polityka, która nie szuka modeli ekonomicznych zgodnych z naturą, ale skupia się na tych, które przynoszą maksymalne zyski. Biskupi wzywają do wspierania „kultury pokoju i poszanowania”, do prowadzenia gospodarki, w której chodzi o człowieka, do badań naukowych, do ekonomii solidarnej i zrównoważonej, do zrównoważonej konsumpcji: do tego, żebyśmy wszyscy chcieli używać mniej i żebyśmy umieli żyć prościej. Proponują również, żeby grzech ekologiczny zdefiniować jako „działanie lub zaniedbanie przeciwko Bogu, przeciwko bliźniemu, przeciwko społecznościom i środowisku. Jest to grzech przeciwko przyszłym pokoleniom i przejawia się w działaniach i nawykach zanieczyszczania i niszczenia harmonii środowiska. Jest wykroczeniem przeciwko zasadom współzależności i zerwaniem łańcucha zależności i  solidarności między stworzeniami”. 
Cnotami przeciwko grzechowi ekologicznemu byłoby wówczas odejście od nadmiernej konsumpcji, ograniczenie produkcji odpadów, propagowanie kultury naprawy sprzętów zamiast ich wymiany, recykling, zmniejszenie zależności od węgla, ograniczenie zużycia plastików, zmiana nawyków żywieniowych, sadzenie drzew oraz rolnictwo i podróżowanie szanujące prawa natury. 
Gdyby papież jednak tematyce ekologicznej zdecydował się poświęcić swoją adhortację, „grzech ekologiczny” w pewnością stanie się głównym pośród jej tematów. 

O świeckich w Kościele
Najtrudniejszym do przyjęcia w Polsce wydaje się obecny na synodzie temat synodalności Kościoła – w nim bowiem pojawiały się głośne pytania o święcenia dla żonatych mężczyzn czy diakonat dla kobiet. 
Biskupi amazońscy zauważają jednoznacznie: Kościół potrzebuje nawrócenia synodalnego, czyli powrotu do takiego rozumienia wspólnoty Ludu Bożego, w której „wszyscy są równi i posiadają tę samą godność, pełniąc jednocześnie różne posłannictwa, charyzmaty i posługi”. Oznacza to nie tylko trwanie w duchowej jedności, ale bardziej wspólnotowe podejmowanie decyzji, które jest możliwe tylko wówczas, kiedy ludzie chcą i potrafią wzajemnie się słuchać i podejmować ruchowe rozeznanie. „Koniecznie trzeba poszukiwać dróg, promować sposoby przeciwdziałania i podejmować działania celem przełamywania klerykalizmu i arbitralnie narzucanych decyzji – piszą biskupi Amazonii. – Odnowa Soboru Watykańskiego II umiejscawia świeckich wewnątrz Kościoła. Uznajemy potrzebę  wzmocnienia i poszerzenia przestrzeni uczestnictwa świeckich, zarówno z procesach konsultacyjnych, jak również w procesie decyzyjnym, w życiu i misji Kościoła”. 
Biorąc pod uwagę zapowiadaną na 2020 rok dużą i praktyczną reformę Kurii Rzymskiej nie jest wykluczone, że właśnie to będzie kierunek, w którym poprowadzi nas papież posynodalną adhortacją. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki