Papieże na ekranach i o co w tym chodzi

Papiestwo i popkultura? Paradoksalnie, a może nawet sprzecznie to brzmi, ale jest faktem i to coraz bardziej wyraźnym: obecność papieży w filmowym mainstreamie nabiera rozmachu. Ciekawe, że w ostatnich latach, w których tak głośno było (i wciąż bywa) o różnych, domniemanych lub rzeczywistych, aferach finansowych czy obyczajowych z „udziałem” Watykanu, papieże i papiestwo stają się tematem głośnych produkcji filmowych.
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Książek
fot. Magdalena Książek

Owszem, są w nich i afery, ale jedynie jako tło dla spraw zdecydowanie ważniejszych. Kilka lat temu lat temu w HBO pokazano serial Paulo Sorrentino Młody papież. Wciąż dyskutujemy o niedawnych Dwóch papieżach Fernando Meirellesa, a obecnie można już oglądać pierwsze odcinki Nowego papieża, kontynuacji hitowego serialu.

To ciekawe, bo przecież Kościół, chrześcijaństwo, Watykan mają słabą raczej reputację w światowych mass mediach. Jako taką pobłażliwością może się tam cieszyć – od czasu do czasu i po dostosowaniu do masowych wyobrażeń o Kościele – jedynie papież Franciszek. Tymczasem światowi potentaci filmowi biorą się za papiestwo i Watykan, angażując do swoich przedsięwzięć duże pieniądze i wybitnych aktorów (Hopkins, Law, Malkovich!) i to bynajmniej nie po to, by kontestować, odrzucać, wyśmiać, lecz raczej aby zbadać, przyjrzeć się, postawić pytania. Mało tego, okazuje się, że te świetnie zrealizowane produkcje odnoszą sukces. O co chodzi? Jak to rozumieć? Zacząłem się nad tym na nowo zastanawiać po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków Nowego papieża.
Być może przemawiają przeze mnie pobożne życzenia, ale widzę w tym poszukiwanie trwałości w nietrwałym świecie; tęsknotę za jakimś punktem odniesienia w rzeczywistości, w której wszystko płynie; zafascynowanie instytucją, która w czasach, gdy sprawy życia i śmierci zdają się być wyłącznie kwestią indywidualnego uznania – wciąż głosi tę samą naukę. A więc ciekawość wobec instytucji, która w czasach ubóstwiania indywidualizmu i zachęt do kwestionowania prawd utrwalonych przez historię, kulturę, religię – podkreśla, iż jej depozyt jest niezmienny i stara się przekazać go światu, głosząc „w porę i nie w porę”. Z czym ma oczywiście problem, bo ów święty Kościół boryka się przecież z grzesznością tworzących go ludzi, przy jakże wielkim zainteresowaniu ową grzesznością ze strony świata.
Nie oznacza to, że są to produkcje bez zarzutu oraz, że tu i ówdzie nie budzą oporu (że wspomnę choćby o mocno chybionym portrecie Benedykta XVI w  Dwóch papieżach), ale nie o to tu chodzi. Ważne, że pomimo obecnego w nich tonu ironii, groteski czy surrealizmu – są w istocie bardzo serio.

Szkoda, że podobnie intrygujące produkcje nie powstają w Polsce. W katolickim kraju, który niepojętym zrządzeniem Opatrzności został obdarowany postacią rangi tak wyjątkowej jak Jan Paweł II, nikt jak dotąd nie potrafił przekuć tego wielkiego doświadczenia na dzieło filmowe, które stawiałoby – światu, Europie lub choćby tylko nam, Polakom – pytania na dziś. Tak jak filmy Sorrentino i Meirellesa.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2020