Logo Przewdonik Katolicki

Czy musimy się bać ekologizmu

Monika Białkowska
fot. DEAN LEWINS PAP/ EPA

To prawda, że na wszystkie ruchy ekologiczne nie można patrzeć bezkrytycznie, ale nie one są dziś naszym największym problemem. Tam, gdzie się pali, nie czas krzyczeć, że jeden strażak ma nieczyste sumienie. Trzeba przejąć dowodzenie i gasić.

Wypowiedź abp. Marka Jędraszewskiego na temat zagrożenia ekologizmem stała się pożywką dla tych, którzy obawiają się nadania Kościołowi ekologicznego kierunku, a nawet dopatrują się w nim odejścia od tradycyjnej nauki wiary. Co sprawia, że budzi się w nich ten niepokój i na ile jest on uzasadniony?
 
Cztery ekoniepokoje
Pierwszy i główny niepokój wynika z przyznania właściwego miejsca Bogu – Stwórcy. Wielu obawia się, że skupienie się na trosce o środowisko sprzeczne jest z Pismem Świętym, gdyż obsadza Matkę Ziemię w roli bóstwa. Przytaczają tu opis stworzenia, gdzie znajdujemy słowa: „czyńcie sobie ziemię poddaną”. Mówią: w Księdze Rodzaju jest wyraźnie mowa o cudzie stworzenia świata przez Boga. Bóg się tym światem zachwyca, człowiek jest postawiony jako ukoronowanie całego dzieła stworzenia. Stworzenie nie może więc stanąć w miejscu Boga, nie może być najważniejsze.
Drugi niepokój wiąże się z ochroną życia ludzkiego, która w oczach wielu może być zagrożona – skrajne ruchy ekologiczne upatrują ratunku dla klimatu w radykalnym zmniejszeniu liczby ludzi na ziemi. Prostszym wyrazem tego niepokoju jest powtarzany slogan o tych, którzy chcą ratować zwierzęta, a są za aborcją.
Trzeci niepokój dotyczy zrównania człowieka z innymi stworzeniami. Słyszymy więc, że ekologizm w odróżnieniu od ekologii zaciera różnicę między człowiekiem a zwierzęciem.
Czwarty wreszcie niepokój dotyczy ewentualnych sił i ruchów, które stoją za ekologizmem i czynią go ideologią. Słyszeć tu będziemy o ekolobby, siłach, które stoją za nastolatką Gretą Thunberg, a czasem wręcz o tajnym finansowaniu papieża. Te „siły stojące za” miałyby wprowadzać nowy porządek świata, dążyć do przymusowego ograniczania dzietności i ograniczenia spożywania mięsa.
 
Kto jest w centrum?
W źródłach, które próbują definiować ekologizm jako ideologię, będzie się mówić, że jego podstawą jest odejście od antropocentryzmu, czyli poglądu, że człowiek zajmuje szczególne miejsce w świecie, na rzecz podejścia, że człowiek jest zagrożeniem dla przyrody, bo nieustanny rozwój cywilizacji nie liczy się z niszczeniem natury. Może więc właśnie tu jest granica między ekologią a „ideologią” ekologizmu?

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 2/2020, na stronie dostępna od 05.02.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki