Logo Przewdonik Katolicki

Jaką wspólnotą jesteśmy?

Monika Białkowska i ks. Henryk Seweryniak
fot. Sergey Skleznev Adobe Stock

Monika Białkowska: Różne rzeczy nam ten trudny czas o nas samych objawia. Zobaczymy, jak będzie dalej, jak udźwigniemy tę narzuconą samotność, ale na razie zachwyca mnie to, jak bardzo próbujemy być razem.

W internecie jest cała masa ogłoszeń ludzi, którzy proponują innym zrobienie zakupów, wyprowadzenie psa, ale też lekcje nowego języka online, szybki kurs szydełkowania albo makramy, porady prawne, wspólne rysowanie z dziećmi, też oczywiście za pośrednictwem kamer. I rodzi mi się taka myśl, że po pierwsze często nie doceniamy obecności innych, ale po drugie – że cokolwiek złego by o nas w dzisiejszych czasach nie mówiono, potrzebujemy wspólnoty. I potrafimy jej pięknie szukać. Jeśli mam jakieś „ale” to takie, że wszystkie te inicjatywy wspólnotowe, jakie obserwowaliśmy w pierwszym tygodniu kwarantanny, były świeckie. Nie spotkałam żadnej, która wypływałaby z parafii. Zabolało to trochę i zaczęłam myśleć, czy parafia jest jeszcze dla nas realną wspólnotą?
 
Ks. Henryk Seweryniak: Jeśli mówimy o nowotestamentalnych  obrazach Kościoła, mówimy o „ciele Chrystusa” czy „ludzie Bożym”. Kiedy Kościół się rodził, kiedy św. Paweł pisał o „koinonii”, czyli i o wspólnocie z Chrystusem, i o jedności wiernych między sobą. Ale po trzystu, czterystu latach Kościół zaczyna budować swoją pozycję w państwie i w świecie i udowadniać, że nie jest gorszy, ba, że jest lepszy od państwa, od społeczeństwa świeckiego! Zaczyna mówić o sobie, że jest „societas, societas perfecta”, społecznością doskonałą: że ma swój własny, doskonały zarząd, swoją własną konstytucję, swoje własne prawo. Oparł się na wymiarze instytucjonalnym i prawnym tak mocno, że to zaczęło w myśleniu w Kościele i o Kościele przeważać. Dopiero przed II Soborem Watykańskim zaczęła się pojawiać myśl o modelu Kościoła jako wspólnoty. Wtedy zaczęto coraz głośniej mówić o tym, że te kategorie prawnego czy instytucjonalnego mierzenia się ze światem trzeba ograniczyć. Że trzeba zobaczyć Kościół, który ma swoją specyfikę, ale nie jest nią na pierwszym miejscu instytucja, tylko właśnie wspólnota.
 
MB: Czyli – nie specyficzne prawo, ale specyficzne relacje, które wiążą jego członków.
 
HS: Tak. Taki Kościół nie musi też tęsknić za demokracją, bo zupełnie nie o nią chodzi. Specyfiką są relacje we wspólnocie. Pytanie jednak, na czym te relacje polegają? Sobór odpowiada, że jesteśmy ludem Bożym zjednoczonym jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego. 

BANER-2-LAST.jpg

 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 13/2020, na stronie dostępna od 23.04.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki