Córka trenera

Kort tenisowy. Po jednej stronie córka, po drugiej ojciec. Między nimi piłka będąca symbolem marzeń. On wszystko poświęcił córce. Tylko czy ona tego chciała?
Czyta się kilka minut
fot. materiały prasowe/Akson Dystrybucja
fot. materiały prasowe/Akson Dystrybucja

Ambicja przeplata się tu z powinnością, miłość z rozczarowaniem, a złość ze szczerością. W tym filmie nic nie jest przypadkowe. Córka trenera Łukasza Grzegorzka to dobre kino ze świetną grą Jacka Braciaka w roli ojca i zarazem trenera córki – tenisistki (Karolina Bruchnicka). Bohaterów poznajemy podczas ich podróży po Polsce, którą odbywają w ślad za kolejnymi turniejami. Widzimy zmagania ojca, który jest w stanie poświęcić wszystko dla swojej podopiecznej. I nieważne, czy chodzi o pieniądze, gdy kolega proponuje mu intratną posadę w klubie, czy też o kobietę (Agata Buzek), którą porzuca pomimo rodzącego się między nimi uczucia. Wciąż zagłusza w sobie szepty córki, która powoli daje mu do zrozumienia, że tenis nie jest jej życiem. On próbuje pokazać jej sens. Udowodnić, że idzie naprzód, że jeszcze pięć lat temu była w innym miejscu. Ona przekornie ripostuje: „Pięć lat temu byliśmy w tym samym hotelu, tylko zamiast dywanu są teraz panele”. W nim kotłują się emocje, zmaga się z przeciwnościami. Nawet mokry kort, który opóźnia rozpoczęcie turnieju, to dla niego wyzwanie. Przecież wystarczy go osuszyć! On nie przegrywa. Nie umie, a może nie potrafi?
 
Splątane ścieżki oczekiwań
Droga, jaką oboje pokonują, rozwidla się. Nagle granice zaczynają się przesuwać. Dojrzewająca nastolatka powoli burzy mur oczekiwań zbudowany jej przez ojca. Warto dodać: kochającego, ale pełnego oczekiwań. „Strasznie Cię kocham” – mówi w pewnym momencie trener. „To znaczy kogo?” – dopytuje córka. „Ciebie” – odpowiada. W relację tych dwojga wkracza ktoś trzeci. Igor (Bartłomiej Kowalski), nastolatek z ogromnym talentem, któremu brakuje dyscypliny. Trener i jego postanawia wziąć pod swoje skrzydła, pokazując mu, że dojście na szczyt nie jest możliwe bez woli walki i wyrzeczeń. Mamy więc piękną kompilację: dziewczynę, która nie chce trenować. Chłopaka, który chce, ale nikt go nie prowadzi. I mężczyznę, któremu zależy i na nich, i na sporcie. Pojawia się pytanie o priorytety.
 
Nie wystarczy, że tata tak chce
Fabuła wydaje się przewidywalna, ich losy przypominają niejedną sportową karierę, za którą stały rodzicielskie marzenia. Bo ilu z tych, których podziwiamy na sportowych arenach chciało rzeczywiście osiągać najwyższe cele, a ilu było tylko spełnieniem oczekiwań rodziców? Łukasz Piszczek karierę zaczynał w juniorskiej drużynie LKS Goczałkowice-Zdrój, gdzie trenerem był jego ojciec. Podobnie Mariusz Pudzianowski, syn sztangisty, który bez wątpienia nie zostałby sportowcem, gdyby nie jego ojciec. Robert Lewandowski w wieku 17 lat stracił tatę. Podobno ten wybrał dla niego imię „Robert” z przekonania, że będzie kiedyś grał za granicą i dzięki temu nikt nie pomyli jego imienia. Agnieszka Radwańska od dziecka osiągała kolejne sukcesy, za którymi stał ojciec, będący jednocześnie jej trenerem. W którymś momencie tenisistka zdecydowała się zacząć współpracę z kimś innym, ujawniając przy tym wieloletnie problemy, jakie nawarstwiały się ze względu na trudne do pogodzenia płaszczyzny: sportową i rodzinną.
Filmowy ojciec tenisistki wieszał piłeczki nad łóżeczkiem córki. Zanim zaczęła chodzić, on już zaplanował jej przyszłość. Gdzie jest jednak granica, której żadnej rodzic przekroczyć nie może? Psychologia sportu mówi o dwóch czynnikach motywujących: wewnętrznych i zewnętrznych. I nawet największa motywacja bliskich nie zapewni sukcesu, gdy brak pobudek, które działałyby od wewnątrz. Córka trenera nie jest banalną opowieścią o dojrzewaniu i sporcie. To kino mądre, a zarazem lekkie i pełne emocji, obok którego trudno przejść obojętnie.
 

 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2019