Logo Przewdonik Katolicki

Koniec drużyny mistrzów

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Transmisja spotkań w najlepszym czasie antenowym w telewizji publicznej, to chyba jedyny wymierny sukces występu naszej reprezentacji w czasie tegorocznych mistrzostw świata piłkarzy ręcznych w Barcelonie. Cała reszta to już niestety kompletna klapa.

 
Piłka ręczna to nie jest dyscyplina, którą na co dzień ekscytują się miliony polskich kibiców. Owszem, nasze drużyny klubowe osiągają regularnie sukcesy międzynarodowe, ale tak naprawdę ogólnonarodowe zainteresowanie „szczypiorniakiem” wywołują jedynie wielkie turnieje, takie właśnie jak zakończony kilka dni temu światowy czempionat.  
Na ten turniej jechaliśmy jak zwykle z wielkimi nadziejami na końcowe zwycięstwo. Skończyło się gorzkim rozczarowaniem. Dziś możemy z całą pewnością powiedzieć, że nic już nie zostało ze wspaniałej drużyny, która w 2007 i 2009 r. zdobywała pod wodzą Bogdana Wenty medale mistrzostw świata. Eksperci są zgodni: krajobraz polskiej piłki ręcznej przypomina dziś spaloną ziemię.
 
Trzech dobrych graczy
Forma naszych reprezentantów szwankowała od samego początku turnieju w Barcelonie. W fazie grupowej – oprócz planowanych zwycięstw z kopciuszkami turnieju, Arabią Saudyjską i Koreą Południową – graliśmy cały czas w kratkę. Po wymęczonej wygranej z zawsze nieprzewidywalną Białorusią, zanotowaliśmy bolesną porażkę ze Słowenią (po fatalnej grze w drugiej połowie), po czym dosłownie w ostatnich sekundach meczu wydarliśmy zwycięstwo mocnej Serbii. W tym ostatnim spotkaniu nasi szczypiorniści pokazali przez chwilę dawny „wentowy” charakter, ale już wtedy ujawniły się, widoczne gołym okiem, mankamenty w naszej grze: chimeryczność, wahania formy i długie przestoje w grze. Ostatecznie, dzięki korzystnemu układowi innych spotkań, zajęliśmy drugie miejsce w grupie, awansując do dalszej fazy turnieju.
Wszystkie słabości polskiej drużyny w bolesny sposób obnażyli Węgrzy, którzy zgotowali nam srogie lanie, wygrywając aż 27:19 w meczu 1/8 finału mistrzostw świata. Po tym spotkaniu nasi gracze sprawiali wrażenie kompletnie załamanych. „Węgrzy byli po prostu mocniejsi w każdym elemencie gry. (…) Wygrali zasłużenie. Czasami jest taki dzień, że cokolwiek zrobisz, to i tak wszystko jest źle. Chwilami to tak wyglądało, jakbyśmy grali ze sobą pierwszy raz” – powiedział rozgrywający Marcin Lijewski.
Polacy w tym spotkaniu nie potrafili ani grać skrzydłami  (dość powiedzieć, że w całym meczu nie zdobyliśmy z prawego skrzydła ani jednej  bramki!), ani rzucać z drugiej linii, ani wyprowadzać skutecznych kontr – a przecież są to elementy należące do szczypiorniackiego abecadła. „Mogę tylko przeprosić kibiców, bo obiecałem walkę taką jak z Serbią, a czegoś takiego nie było” – stwierdził rozgoryczony obrotowy Bartosz Jurecki. On akurat jednak nie powinien mieć do siebie większych pretensji – grał przez cały turniej bardzo równo, zdobywając najwięcej goli dla biało-czerwonych – łącznie aż 33. Obok Jureckiego tradycyjnie dobre występy zanotowali także obaj nasi bramkarze – kapitan polskiej drużyny Sławomir Szmal, a zwłaszcza jego zmiennik Marcin Wichary, który znalazł się w czołówce bramkarskich statystyk całego turnieju. Reszta niestety zawiodła.

 

Europa nam ucieka
Zdecydowana większość trenerów, komentatorów i dawnych zawodników jest zgodna, że w Barcelonie skończyła się ostatecznie pewna epoka. Nasza reprezentacja jeszcze pod wodzą Bogdana Wenty mocno się zestarzała, a proces wpuszczania do niej świeżej krwi rozpoczęto zbyt późno. Obecny trener naszej drużyny, Niemiec Michael Biegler, niby wprowadza nowych zawodników, ale jakoś nie widać liderów tej nowej fali. Gra naszej drużyny opiera się cały czas na weteranach w rodzaju braci Jureckich, Lijewskich czy Sławomira Szmala. „Nie mamy mózgu i lidera drużyny, zawodnika, który prowadziłby grę i odcisnął na zespole swoje piętno” – stwierdził były reprezentant Polski, Marek Panas, a inny eks-olimpijczyk Henryk Rozmiarek dodał, że „Europa powoli nam ucieka”.
Perspektywy nie są więc optymistyczne. „Skończyliśmy turniej w Hiszpanii, ale co będzie jutro? Aż strach pomyśleć. Boję się, że porażka na mundialu może oznaczać upadek piłki ręcznej w Polsce (…). Musimy się pogodzić z tym, że nasz zespół nie należy już do światowej czołówki” – zauważył w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” kolejny były reprezentant, Zbigniew Tłuczyński. Jego zdaniem brakuje dziś wśród młodych polskich szczypiornistów talentów, u których widać byłoby prawdziwą „iskrę bożą”.
Eksperci są więc zgodni: trzeba zaczynać wszystko od nowa. Najdobitniej ujął to wspomniany Marek Panas w swojej wypowiedzi dla dziennika „Polska The Times”: „W 2016 r. w Polsce odbędą się mistrzostwa Europy i mamy wystarczająco dużo czasu, aby zbudować na tę imprezę wartościową drużynę, która będzie «gryźć parkiet». Musimy zakasać rękawy, wziąć się solidnie do roboty i zejść na ziemię”.
 
 
Finał XXIII Mistrzostw świat piłkarzy ręcznych w Barcelonie: Hiszpania – Dania 35:19 (18:10)
Mecz o trzecie miejsce turnieju: Chorwacja – Słowenia 31:26 (14:13)
 
Falstart Niemca
„Nie rozumiem, co się stało. Będę musiał porozmawiać ze swoim zespołem. Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby tak grali” – mówił po spotkaniu z Węgrami Michael Biegler, następca Bogdana Wenty na stanowisku trenera reprezentacji Polski w piłce ręcznej. Ten 51-letni  niezwykle doświadczony niemiecki trener prowadzi nasza drużynę od pięciu miesięcy i zdążył rozegrać z nią zaledwie jedenaście spotkań. Z tego powodu, mimo słabego startu w niedawnych MŚ, utrzyma się prawdopodobnie na reprezentacyjnym stanowisku. Wyraźnie dał to do zrozumienia Andrzej Kraśnicki, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce (a jednocześnie prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego), oświadczając: „Nie biorę pod uwagę zmiany trenera. Mamy podpisaną umowę do 2016 r., a Biegler ma za zadanie odmłodzić zespół i jak najlepiej przygotować go do Euro 2016”.
 
W skrócie:
Agnieszka Radwańska odpadła w ćwierćfinale wielkoszlemowego turnieju Australian Open, przegrywając z chińską tenisistką Na Li w dwóch setach (3:6, 5:7). „Nie byłam dostatecznie szybka dzisiaj (…). Dużo biegałam, to kosztowało mnie (…) zbyt dużo sił” – powiedziała Polka po przegranej. W finale turnieju Na Li przegrała z Białorusinką Victorią Azarenką (erb Novak Djokovic. S
 
Kamil Stoch zajął piąte, a Piotr Żyła szóste miejsce w konkursie Pucharu Świata w lotach narciarskich w norweskim Vikersund. Zwyciężył Austriak Gregor Schlierenzauer. Dzień później Stoch był 7. a Żyła 10. Drugi konkurs wygrał Słoweniec Robert Kranjec.
 
Europejska Federacja Piłkarska (UEFA) postanowiła, że finał mistrzostw Europy w 2020 r. rozegrany zostanie w 13 miastach w kilku różnych krajach. Jeden kraj będzie mógł gościć Euro 2020 tylko na jednym stadionie. Wybór stadionów zostanie dokonany we wrześniu 2014 r. 
 
Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) powołała, we współpracy ze Światową Agencją Antydopingową (WADA), komisję „prawdy i pojednania”, która ma wyjaśnić, czy przedstawiciele UCI brali udział w aferze dopingowej z udziałem Lance’a Armstronga. Były amerykański kolarz przyznał się w niedawnym wywiadzie telewizyjnym do stosowania w przeszłości niedozwolonego dopingu.
 
 
18-letni Klemens Murańka (TS Wisła Zakopane) został w czeskim Libercu wicemistrzem świata juniorów w skokach narciarskich. Tytuł wywalczył Słoweniec Jaka Hvala. Czwarty był Bartłomiej Kłusek (LKS Klimczok Bystra), a dziewiąty Aleksander Zniszczoł (Wisła Ustronianka).

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki