Kłopoty z bliskowschodnią konferencją

Zakończona w ubiegłym tygodniu konferencja bliskowschodnia wymaga kilku słów komentarza. Niestety jej ocena została całkowicie poddana politycznej logice. Opozycja od początku trąbiła, że wszystko zakończy się katastrofą, z lubością więc podkreślała wszystko to, co się nie udało. Z kolei sojusznicy rządu gotowi są – w imię źle rozumianej solidarności – przymykać oko na pewne niepokojące sygnały.
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Książek
fot. Magdalena Książek

Zacznijmy więc od tego, co jest dla nas ryzykiem. Fakt, że Niemcy wysłali do Polski wiceministra spraw zagranicznych, a Francuzi dyrektora jednego z departamentów w ich MSZ to dla nas niepokojący sygnał. Oznacza on, że zachodnia Europa nie uwierzyła w intencje Amerykanów i uznała, że szczyt ma na celu rozbicie jedności Unii Europejskiej, która dotąd prowadziła wspólna politykę wobec Iranu. Niestety Polakom nie udało się przekonać Zachodu, że tak nie jest. Po zakończeniu konferencji Niemcy i Francuzi mogli być zadowoleni z tego, jak niską nadali rangę własnym delegacjom. I to jest dla Polski realny problem. Na obronę strony polskiej trzeba stwierdzić, że nam, gospodarzom, udało się to, co obiecaliśmy Irańczykom – konferencja nie miała być w założeniu antyirańska i w końcowym dokumencie nie wymieniono nazwy tego kraju.
Równocześnie jednak politycy amerykańscy, jak i izraelski premier Benjamin Netanjahu przyjęli ostrą antyirańską retorykę. Dla Amerykanów było to potrzebne, by uzasadnić decyzje prezydenta Donalda Trumpa, który zdecydował się na politykę konfrontacyjną wobec Teheranu. Z kolei izraelski premier ma za miesiąc wybory, więc wojenna retoryka wobec największego na Bliskim Wschodzie wroga jego kraju była mu bardzo na rękę. To zaś z kolei stawiało Polskę w niezręcznej sytuacji.
Równocześnie jednak Polska kilka celów osiągnęła. Jeśli opieramy całe nasze bezpieczeństwo na sojuszu z Amerykanami, wyświadczyliśmy im sporą przysługę. Jeśli na Bliskim Wschodzie zapanuje pokój, Polacy będą się mogli po części czuć autorami tego sukcesu (ale też przeciwnie – jeśli wkrótce wybuchnie wojna, będzie można nasz kraj oskarżać o współudział). W dodatku, jeśli polski rząd powtarza, że traktujemy serio swoje członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, podejmowanie inicjatyw, które wykraczają poza nasze podwórko, wpisuje się w działania, które mają prowadzić do podniesienia rangi Polski na arenie międzynarodowej. Z pewnością sukcesem konferencji było to, że przy jednym stole zasiedli pierwszy raz od dawna izraelski premier i szefowie dyplomacji państw arabskich. Mało tego, te zwaśnione na co dzień strony wskazały na wspólnego wroga – Iran, jako zagrożenie dla stabilności w regionie.
Mimo wszystko więc można by uznać, że bilans konferencji jest dla Polski korzystny. Ale jest jedno i to istotne „ale”. Konferencja doprowadziła bowiem do eskalacji napięć w relacjach polsko-żydowskich. Choć w lipcu wydawało się, że wycofanie się przez Sejm z części nowelizacji ustawy o IPN dotyczącej ścigania osób mówiących o odpowiedzialności Polski za Holokaust sprawę zamknęło, widać wyraźnie, że jest to punkt zapalny w relacjach nie tylko z Izraelem. I choć dziś nie wiemy, co będzie dalej, to właśnie ta sprawa kładzie się największym chyba cieniem na bilansie tej konferencji.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2018