Wystarczy poczytać, jak często w Stanach Zjednoczonych tamtejsza prawica sędziów nazywa wrogami ludu, jak atakowane są mainstreamowe media w USA, we Francji czy Wielkiej Brytanii rzekomo za zatajanie prawdy o tym, co naprawdę dzieje się na świecie, gdy słyszymy, jak kolejne narody domagają się suwerenności, protestując przeciwko organizacjom międzynarodowym, umowom handlowym czy Unii Europejskiej, nagle odkrywamy dobrze znane nam dziś z Polski dyskusje.
Przez świat przechodzi oto druga potężna rewolucja, której mało kto dostrzega: pierwszą był wielki kryzys, który zaczął się w 2008 r. Doprowadził on nie tylko do zubożenia klasy średniej ale jeszcze bardziej pogłębił zjawisko polegające na zamykaniu w krajach Zachodu wielkich zakładów przemysłowych. Te zmiany społeczne były paliwem, stworzyły wielki potencjał dla wybuchu. Ale być może nie doszłoby do niego, gdyby nie druga rewolucja, którą właśnie dziś obserwujemy: rewolucję technologiczną, a właściwie jej wpływ na politykę. Coraz większą rolę w naszym życiu odgrywa sieć, coraz więcej dziedzin naszego życia ulega procesowi cyfryzacji, coraz większy wpływ na naszą debatę mają media społecznościowe. To właśnie internet niezwykle wzmacnia zjawisko zapoczątkowane przez kryzys, czyli kurczenie się umiarkowanego centrum i wzrost radykalizmów. Na naszych oczach widzimy, jak dochodzi do konfliktu pomiędzy sferami życia, które pochodzą z zupełnie innych porządków. Wszak nasza demokratyczna polityka jest stosunkowo młoda, ale jej mechanizmy kształtowały się mniej więcej od końca XVIII do końca XX w. Demokracja potrzebuje pewnych założeń, choćby pierwsze z brzegu: zaufania obywateli do instytucji państwa. To dzięki temu elementarnemu zaufaniu zwolennicy partii X gotowi są pogodzić się z przegraną swego ulubionego ugrupowania, wierząc np. w uczciwość procesu wyborczego. Demokracja zakłada również pewien sceptycyzm – owszem, partie, które wygrywają wybory, mają prawo rządzić, ale nie mają prawa do wszystkiego – po to istnieją ograniczenia władzy, sądy, konstytucje, umowy międzynarodowe.
Internet pochodzi z zupełnie innej rzeczywistości. I tak jak demokracja zakłada istnienie demokratycznego dyskursu opartego na racjonalnych argumentach, internet pochodzi z zupełnie innej rzeczywistości, w której liczy się wyrazistość, emocjonalność, impulsywności itd. W internecie wszelkie spory są totalne, dyskusje kończą się od razu wielkimi kwantyfikatorami. Nie ma oponentów, są śmiertelni wrogowie. W sieci nie ma społeczeństwa obywatelskiego, są jedynie totalnie zwaśnione plemiona.
Mariaż demokracji z internetem znacznie bardziej zmienia tę pierwszą. Pytanie, czy doprowadzi do jej śmierci? Z pewnością jednak jest to koniec demokracji w kształcie, jaki znaliśmy dotychczas. Nasze polskie problemy to konsekwencja tego wielkiego procesu. Dlatego też ignorowanie tej rewolucji i wiara w to, że wystarczy pokonać obecnie rządzących, a świat wróci do starych dobrze znanych kolein, wydaje się kompletnym niezrozumieniem otaczającego nas świata.
Michał Szułdrzyński
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












