Logo Przewdonik Katolicki

Niejasność

ks. Artur Stopka
fot. PAP_20070226_0FO.jpg

Śmierć byłego metropolity poznańskiego abp. Juliusza Paetza na nowo rozbudziła emocje wokół jego osoby. Przypomniała też, jak wiele wciąż wokół jego postaci i działań niejasności.

Podczas katolickich pogrzebów często czytany jest fragment Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian, w którym pada stwierdzenie: „Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu” (Rz 14, 12). Przypomina ono, że ostatecznie rozliczenie ziemskiego życia człowieka następuje wobec Boga. Ludziom tak naprawdę pozostają jedynie gorzej lub lepiej znane fakty. Na ich podstawie wyrabiają sobie opinię o zmarłym. Dokładnie tak jest w przypadku zmarłego 15 listopada byłego metropolity poznańskiego abp. Juliusza Paetza.
Po ludzku sądząc, jego kariera rozwijała się bardzo dobrze. Przez wiele lat nic nie wskazywało, że dojdzie do jej załamania i wieloletniego trwania wśród niejasności, domysłów, budzenia silnych emocji samym pojawieniem się i kontrowersji nawet wokół miejsca pochówku.
 
U trzech papieży
Miał 18 lat, gdy wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, swoim rodzinnym mieście. Wcześniej kształcił się w poznańskim niższym seminarium. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1959 r. z rąk ówczesnego metropolity poznańskiego, więzionego w czasach stalinowskich, abp. Antoniego Baraniaka.
Krótko był wikariuszem, najpierw w Poznaniu, potem w Ostrowie Wielkopolskim (gdzie pełnił też funkcję kapelana szpitalnego). Niedługo po święceniach podjął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Kontynuował naukę w Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim i Uniwersytecie św. Tomasza „Angelicum” w Rzymie, gdzie obronił pracę doktorską z teologii.
Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, od 1967 r. przez dziewięć lat pracował u boku biskupa, późniejszego kardynała Władysława Rubina w Sekretariacie Synodu Biskupów w Rzymie. Był też współpracownikiem Sekretariatu Stanu i Rady ds. Publicznych Kościoła oraz delegacji Stolicy Apostolskiej ds. stałych kontaktów roboczych z rządem PRL. Brał udział w wizytach wysokich dostojników watykańskich w Polsce. W 1976 r. otrzymał funkcję prałata antykamery papieskiej. Stał się bliskim współpracownikiem trzech kolejnych papieży – Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II.
 
W imię Pańskie
20 grudnia 1982 r. został mianowany biskupem łomżyńskim. Sakrę biskupią otrzymał 6 stycznia 1983 r. w bazylice św. Piotra w Rzymie z rąk papieża Polaka. Jako dewizę posługi biskupiej przyjął słowa „In nomine Domini” (W imię Pańskie). W internecie można znaleźć obszerne posumowanie jego trzynastoletniej pracy w diecezji łomżyńskiej, opublikowane przez jeden z periodyków teologicznych. Autor podkreśla kilka działań „mniej spotykanych za poprzednich biskupów”, takich jak wysyłanie kleryków do seminariów zagranicznych, księży do pracy duszpasterskiej w innych krajach, na studia specjalistyczne oraz nadawanie godności kościelnych. Odnotował również, że w 1990 r. w Łomży otwarto Diecezjalne Studium Katechetyczne, w 1993 r. przekształcone na Kolegium Teologiczne. Od 28 listopada 1993 r. ukazuje się tygodnik diecezjalny „Głos Katolicki”. Autor opracowania zaznaczył także, że to dzięki osobistym zabiegom pasterza diecezji Łomża znalazła się na trasie czwartej podróży papieża Polaka do ojczyzny w 1991 r.
 
Z nieukrywaną radością
11 kwietnia 1996 r. Jan Paweł II mianował bp. Juliusza Paetza arcybiskupem poznańskim. Komentując papieską decyzję, nowy metropolita poznański powiedział, że odchodzi z żalem, ale z nieukrywaną radością powraca do Poznania, gdzie przyjął święcenia kapłańskie. „Mam też poczucie lęku: czy sprostam zaufaniu, jakim mnie obdarzył Ojciec Święty, i oczekiwaniom i wiernych, i kapłanów?” – powiedział do księży obecnych podczas odczytania nominacji.
W czasie ingresu do poznańskiej katedry abp Paetz stwierdził, że jego program „stanowi Ewangelia głoszona i praktykowana tak, jak ją rozumie i wyjaśnia Kościół, a zwłaszcza Sobór Watykański II i nauczanie papieży”. Mówił też, że „życiodajne więzi narodu z Kościołem, obecne w ponadtysiącletniej historii Polski, muszą trwać i nasycać współczesną ewangelizację dla dobra człowieka”. Zebranych na uroczystości wiernych zapewnił, że szczególną troską otoczy seminarium duchowne. Jak relacjonowała KAI, za ważne sprawy uznał wzrost powołań kapłańskich, rozwój apostolstwa świeckich i Akcji Katolickiej oraz umacnianie duszpasterstwa rodzin i młodzieży akademickiej. Zapowiedział rozwój pracy charytatywnej Kościoła i jego zwiększoną obecność wśród ludzi nauki i kultury oraz rozpoczęcie w całej archidiecezji misji ewangelizacyjnych, przygotowujących Kościół poznański do jubileuszu roku 2000. W relacji odnotowano, że zgromadzeni w katedrze przerywali wystąpienie nowego metropolity poznańskiego oklaskami, a po jej zakończeniu zgotowali mu długotrwałą owację.
 
OŚWIADCZENIE
Kolejne lata pokazały, że złożone podczas ingresu obietnice nie były słowami rzucanymi na wiatr. Następca abp. Jerzego Stroby był aktywny w wielu sferach życia lokalnego Kościoła. Zdobył uznanie i przychylność bardzo wielu ludzi, także tych o znanych i uznanych nazwiskach.
Kryzys nie wybuchł nagle. Narastał stopniowo. Gdy 15 listopada 2001 r. podano informację o zmianie redaktora naczelnego „Przewodnika Katolickiego”, mało kto w Polsce zdawał sobie sprawę, że ma ona związek z pojawiającymi się zarzutami pod adresem poznańskiego arcybiskupa. Datowane na 24 października tego samego roku „Oświadczenie biskupów pomocniczych i księży dziekanów archidiecezji poznańskiej” mówi, że od pewnego czasu w różnych środowiskach archidiecezji rozpowszechnia się „zniesławiające opinie o naszym Pasterzu”. Sygnatariusze, zdając sobie sprawę, że niektórzy mogą ulec „tej wielce szkodliwej propagandzie”, pragną wyrazić słowa zaufania, solidarności i głębokiego oddania dla pasterza, „który z całym zaangażowaniem i poświęceniem służy ludowi Bożemu, czego owoce są dla wszystkich dostrzegalne”. Jest też w oświadczeniu prośba do wiernych, aby nie ulegali „wspomnianej propagandzie”, aby solidaryzowali się z arcypasterzem w jego posłudze oraz modlili się w intencji tych osób, które „ze złej woli lub wprowadzone w błąd rozpowszechniały krzywdzące pomówienia”. Trudno oczywiście powiedzieć, jaką wówczas sygnatariusze posiadali wiedzę co do faktów. Zapewne dlatego kilku z nich ze swojej decyzji o podpisaniu oświadczenia później się wycofało.
 
Sami sobie nie poradzili
Dokument (pod którym widnieją odręczne podpisy) miał być opublikowany w „Przewodniku”, lecz – jak wynika z późniejszych doniesień – ówczesny szef czasopisma odmówił. Był w grupie osób zaniepokojonych postępowaniem arcybiskupa i podejmujących w związku z tym rozmaite działania.
Kulminacja wydarzeń miała miejsce 23 lutego 2002 r. Tego dnia w „Rzeczpospolitej” ukazał się obszerny tekst zatytułowany „Grzech w pałacu arcybiskupim”. Jego autor, Jerzy Morawski, na samym początku zaznaczył, że nikt z jego informatorów – duchownych i osób świeckich – nie zgodził się na publiczne ujawnienie swego nazwiska. „Rozmowy jednak nie odmawiali, przekonani, że publikacja prasowa pomoże w tym, z czym sobie sami nie poradzili. I że pomoże Kościołowi” – napisał, wyjaśniając, że chodzi o seksualne molestowanie kleryków i księży przez poznańskiego arcybiskupa Juliusza Paetza.
Publikacja wywołała szok w wielu kościelnych kręgach. Rychło doszło też do długotrwałego podziału na tych, którzy w postawione w niej zarzuty uwierzyli, i tych, którzy stanowczo je odrzucali. Sam metropolita poznański zdecydowanie im zaprzeczył. W dniu ukazania się artykułu podczas Kongregacji Dziekańskiej w Poznaniu zapewnił stanowczo i z naciskiem: „Nigdy nie molestowałem, powtarzam: nie molestowałem naszych kleryków i księży”. W liście do diecezjan w połowie marca 2002 r. zaprzeczył wszystkim faktom podawanym w mediach i zapewnił, że „jest to nadinterpretacja jego słów i zachowań”. Jak podała KAI, nie wszyscy księża w archidiecezji poznańskiej odczytali ten list.
 
Komunikat Nuncjatury
Przeciwko wydawaniu przez media przedwczesnych wyroków przesądzających o winie arcybiskupa pod koniec lutego w liście otwartym zaprotestowały środowiska naukowe i artystyczne Poznania. Znalazło się pod nim dwadzieścia sześć podpisów, głównie rektorów wyższych uczelni. Podpisał się też znany poznański przedsiębiorca.
Prymas Polski kard. Józef Glemp stwierdził 17 marca, że media w nieetyczny sposób nagłośniły sprawę abp. Paetza. Wcześniej, 1 marca, abp Józef Życiński podczas spotkania z dziennikarzami, nawiązując do sprawy metropolity poznańskiego i sposobu jej rozwiązania, sugerował zaufanie wobec Stolicy Apostolskiej w obliczu trudnego problemu. Mówił też o tym 20 marca bp Piotr Libera, ówczesny sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski.

28 marca w południe ogłoszony został komunikat Nuncjatury Apostolskiej w sprawie nowych biskupów w Polsce. W pierwszym zdaniu informował on, że papież przyjął rezygnację złożoną przez abp. Juliusza Paetza z urzędu i posługi duszpasterskiej arcybiskupa metropolity poznańskiego i mianował na jego miejsce bp. Stanisława Gądeckiego. Komunikat mówił też o zmianach w dwóch innych diecezjach.
Stolica Apostolska nigdy nie wypowiedziała się o przyczynach dymisji. Komentarza na jej temat odmówiło watykańskie biuro prasowe. Nie skomentowało jej też Radio Watykańskie.
 
Mają charakter trwały
Później okazało się, że arcybiskup senior otrzymał pewne ograniczenia dotyczące pełnienia przez niego posługi biskupiej na terenie archidiecezji poznańskiej. W połowie listopada, w związku z doniesieniami mediów na ten temat, KAI poinformowała nieoficjalnie, że Stolica Apostolska upoważniła metropolitę poznańskiego abp. Stanisława Gądeckiego do podjęcia decyzji zakazującej arcybiskupowi seniorowi Juliuszowi Paetzowi sprawowania posługi biskupiej na terenie metropolii poznańskiej. W kolejnych latach obecność byłego metropolity poznańskiego na rozmaitych uroczystościach (niejednokrotnie w pierwszych rzędach) wywoływała oburzenie części wiernych.
W końcu wyszło na jaw, że obostrzenia istotnie miały miejsce. W 2010 r. w związku z prasowymi doniesieniami o nowych decyzjach Watykanu w kwestii sprawowania liturgii przez abp. Juliusza Paetza, rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej o. Federico Lombardi poinformował, że mówienie o rehabilitacji nie ma żadnych podstaw. Radio Watykańskie przypomniało, że w 2002 r. oprócz przyjęcia dymisji Stolica Apostolska zaleciła ograniczenie mu możliwości przewodniczenia publicznym nabożeństwom. W wywiadzie dla „Newsweeka” kard. Józef Glemp powiedział, że abp Paetz bardzo częstym pojawianiem się na różnorakich uroczystościach „budził spore zdziwienie uczestników i obserwatorów”. A „Przewodnik Katolicki” pisał, odnosząc się do wypowiedzi Lombardiego, że „zasady i restrykcje ustalone w 2002 r., i wciąż pozostające w mocy, nie ulegną zmianie”. Wnioskował, że wyniki watykańskiej wizytacji, która poprzedziła dymisję arcybiskupa, i ocena zebranych wówczas materiałów skłoniły Stolicę Apostolską do „zdecydowanych działań, które mają charakter trwały”.
 
Sytuacja się nie zmieni
W kwietniu 2016 r., w związku z nagłośnioną kwestią ewentualnego udziału abp. Juliusza Paetza w uroczystościach jubileuszu 1050. rocznicy chrztu Polski, abp Stanisław Gądecki mówił o liście Nuncjatury Apostolskiej w Polsce i oświadczeniu kurii metropolitalnej poznańskiej w tej sprawie, w których zalecono abp. Paetzowi, by nie pojawiał się na publicznych uroczystościach, m.in. w Poznaniu, „nie mówiąc już o wizycie Ojca Świętego w Polsce z okazji ŚDM”. Metropolita poznański przypomniał, że w praktyce Stolica Apostolska „do tej pory nie zabraniała księdzu arcybiskupowi uczestnictwa w liturgii”. Zakaz dotyczył tylko przewodniczenia liturgii.
Komentując zawartą w liście nuncjusza apostolskiego do abp. Paetza sugestię, by ten poświęcił się życiu w odosobnieniu, stwierdził: „Uważamy, że to bardzo słusznie”. Dodał, że sytuacja abp. Paetza się nie zmieni, dlatego, „jeśli będzie się trzymał tych postanowień, a myślę, że to jest konieczne, to wtedy będziemy mieli jaśniejszą sytuację”.
 
Co dalej

Jeden z ogólnopolskich publicystów napisał, że wraz ze śmiercią abp. Juliusza Paetza zamknięta zostaje na wieczność tajemnica pałacu biskupiego. Nie wiadomo, czy ta diagnoza znajdzie potwierdzenie w przyszłości. Wokół sprawy kierowanych pod jego adresem zarzutów przez wiele lat panowała niejasność. Padały pytania o powód zarówno rezygnacji z pełnienia funkcji, jak i późniejszych decyzji Stolicy Apostolskiej, dotyczących aktywności byłego metropolity poznańskiego. Padały i pozostawały bez wyczerpujących odpowiedzi.

Nie da się wykluczyć, że w rezultacie narastającego oczekiwania na pełną przejrzystość działań Kościoła będą podejmowane próby dotarcia do nieznanych dotychczas powszechnie faktów i przedstawienia ich opinii publicznej. Ważne, aby jeśli to nastąpi, motywem było dążenie do prawdy, a nie mnożenie sensacji. Prawda w każdej sytuacji służy dobru Kościoła jako wspólnoty połączonej wiarą w Jezusa Chrystusa i jako instytucji, której misją jest głoszenie dobrej nowiny o zbawieniu. Trwanie w niejasności, wśród niedomówień, domysłów i plotek, na co mocno zwraca uwagę papież Franciszek, bardzo Kościołowi szkodzi. Należy więc docenić jasność, z jaką abp Stanisław Gądecki, w dniu pogrzebu abp. Juliusza Paetza, zreferował podstawowe fakty dotyczące powstałych wokół zmarłego kontrowersji. I chociaż nie była to próba udzielenia wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie stawiane w tym kontekście pytania, to jednak właśnie zestawienie owych faktów pokazało, że zasadniczą moc sprawczą w wyjaśnieniu całej sprawy ma Stolica Apostolska.
 

„W związku ze śmiercią ks. abp. Juliusza Paetza pragnę podkreślić kilka faktów z przeszłości:
2001 – komisja kierowana przez abp. Antoniego Stankiewicza dla zbadania wiarygodności oskarżeń przekazała swoje wnioski Stolicy Apostolskiej,
2002 – św. Jan Paweł II przyjął dymisję abp. Juliusza Paetza,
2002 – kard. Giovanni Battista Re zalecił, aby arcybiskup senior nie przewodniczył publicznym czynnościom liturgicznym,
2002 – św. Jan Paweł II potwierdził tę decyzję,
2013 – kard. Tarcisio Bertone zachęcił arcybiskupa seniora do życia w odosobnieniu, do przemyśleń i modlitwy; wezwanie to zostało powtórzone przez nuncjusza Celestina Migliore w 2016 r.
Dzisiaj rano [poniedziałek 18 listopada – red.] miała miejsce Msza św. pogrzebowa w katedrze poznańskiej; miejscem pochówku arcybiskupa seniora będzie cmentarz parafialny rodziny zmarłego na poznańskiej Starołęce.
W trosce o jedność Kościoła proszę wszystkich wiernych o to, aby strzegli samych siebie i byli bez grzechu.
Jestem przekonany, że sytuacja, w której znaleźliśmy się dzisiaj, posłuży do oczyszczenia Kościoła poznańskiego”.
 
Abp Stanisław Gądecki
metropolita poznański 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Hipolit
    24.11.2019 r., godz. 05:21

    Antoni Stankiewicz został mianowany biskupem dopiero w 2006 roku. A więc badał sprawę abp. J. Paetza jako zwykły ksiądz, sędzia....

  • awatar
    Hieronim
    23.11.2019 r., godz. 19:23

    Być może jest pewna nitka do kłębka - bp Janusz Stepnowski. Kiedy na początku1983 rokuJuliusz Paetz przychodził do Łomży jako biskup diecezjalny, Stepnowski byl klerykiem czwartego roku. Od razu po święceniach (1985) został wysłany przez bpa Paetza na studia do Hiszpanii, a potem zatrudniony w watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów. Gdy w 1996 roku Kongregacja ta przygotowywała awans bpa Paetza do Poznania, wiedział o nim dużo, jak nikt inny, i to zarówno z własnego doświadczenia, jak i z opinii środowiska łomżyńskiego. Czy przekazał dane Kongregacji, czy raczej milczał?

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki