Logo Przewdonik Katolicki

Antydepresyjne przesłanie chrześcijaństwa

ks. dr Mirosław Tykfer
fot. Tim Langenderfer/Museum of Spiritual Art 2

Psychoterapia bije rekordy popularności. Chcemy rozmawiać, żeby sobie na nowo wszystko poukładać w głowie. Leczące słowa drugiego są na wagę złota. Tylko dlaczego nie chcemy uwierzyć, że takimi są słowa Chrystusa?

Artykuły na temat depresji cieszą się coraz większą popularnością. Naukowcy zajmujący się tym tematem również dostrzegają narastające zainteresowanie „ciemną stroną życia psychicznego”, a depresję wprost nazywają chorobą. Z jej powodu można pójść na L4, nawet na wiele miesięcy. Niedawno kilku moich znajomych – zupełnie niezależnie od siebie – przekierowali do mnie w sieci tekst o depresji, której „nie trzeba się wstydzić”. A to dlatego, że zdaniem autora tego tekstu, bycie „zbyt silnym zbyt długo” przynosi taki właśnie skutek. Po prostu tak jest, kiedy ktoś postanawia spełniać oczekiwania, które nie są szyte na jego miarę – a może w ogóle na miarę człowieka, który bywa słaby. I wydaje się, że nikt nikogo do spełniania tych niemożliwych do wykonania oczekiwań nie zmusza, poza wyjątkami oczywiście, a jednak ten niezidentyfikowany nacisk psychiczny jest wystarczająco silny, na tyle silny, żeby działać skutecznie i to na wielką skalę. Jak to możliwe? Kto lub co stoi za tym zniewoleniem? Co ludzi świata Zachodu wpędza w depresję? Dlaczego mimo tak wielkiego postępu i względnego bogactwa tracimy poczucie sensu życia?

Deprymujące uprzedzenia
Interesujące jest to „ukryte przed-założenie” – mówiąc językiem Charlesa Taylora, który z wielkim powodzeniem zajmuje się analizą styku wiary i kultury społeczeństw zsekularyzowanych – że oto ktoś od kogoś innego czegoś niemożliwego oczekuje, a ten ktoś, w sposób zupełnie bezwolny, a może bezmyślny, temu oczekiwaniu się podporządkowuje. I to do tego stopnia, że nie spełniając go, popada w depresję. Taylor już od wielu lat pyta o ten fenomen psychicznego nacisku, zastanawia się nad tym, kto go wywiera, dlaczego to robi i jak to możliwe, że udaje się mu to na skalę tak masową? I jak to się dzieje, że spadek poczucia sensu życia okazuje się problemem tak „nie-osobistym”, dlaczego przekracza życie jednostek, ich przeżywania indywidualnego? Przyjmuje również do wiadomości obserwację zupełnie banalną, acz prawdziwą: bogate społeczeństwa zachodnie wcale nie odnalazły obiecywanego im szczęścia. Postęp ekonomiczny, który miał być lekarstwem na zasadnicze problemy człowieka, okazał się kolejną iluzją. I pewnie stąd też nasze zdziwienie, że tak wielu chce tu zamieszkać, uchodźcy ryzykują nawet życie, aby się tu dostać, pod czas gdy sami mieszkańcy czują się tu po prostu nieszczęśliwi.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 32/2019, na stronie dostępna od 03.09.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Andrzej
    16.08.2019 r., godz. 10:23

    Znakomity artykuł. Treść jest tak ważna , że powinno się na ten temat kontynuować dyskusję .
    Wielkie dzięki.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki