Logo Przewdonik Katolicki

Mała Susie jedzie do kina

Wiesław Kot
fpt. Roger Viollet/East News

Dlaczego wybieramy się na plenerowe pokazy filmów, mimo że w sali kinowej łatwiej się skupić na oglądanej fabule? Przyczyn jest kilka, a każda istotna.

Po pierwsze: latem ma się ochotę obejrzeć film w atmosferze luzu, połączyć seans z leniwym wylegiwaniem się, popijaniem napojów z palemką, z niespieszną pogwarką z kumplami, a nawet z drzemką. W Krakowie, na Bulwarze Wołyńskim, horrory, akcyjniaki i komedie ogląda się z koca albo z leżaka. To zupełnie jak w Poznaniu, gdzie na miejską plażę zaprasza położone nad brzegiem jeziora Kino Letnie Malta. Jeżeli akurat zabraknie trawki czy piasku – też nie szkodzi, bo od czego są ławki i przenośne, wędkarskie krzesełka? To na nich siadają widzowie seansów na sopockim molo i na zakopiańskich Krupówkach.

Po drugie: kinomani – podobnie jak kibice – gromadzą się wokół ulubionych rozgrywek i ukochanych gwiazd. Z tej przyczyny tego lata na warszawskich Polach Mokotowskich widzowie dopingują Bollywood, w parku Bródnowskim na kocach zalegają pożeracze komedii romantycznych, w Wilanowie fani śmieją się na klasycznych polskich komediach, których dialogi znają często na pamięć. Oczywiście to samo można w zwyczajnej sali kinowej. Teoretycznie! Bo jakaż sala kinowa zapewni połączenie atmosfery pikniku i stadionu, gdzie można pokrzykiwać i gwizdać?

Po trzecie: rodacy przyzwyczaili się już, że oferta kulturalna czeka na nich w miejscach odległych od tych, w których „ukulturalniali się” ich rodzice i dziadkowie. Dziś z „dobrami kultury” obcuje się na każdym kroku – często z przypadku, z doskoku, okazjonalnie – w galerii handlowej, w pubach, klubach i kawiarniach w trakcie weekendowych wypadów za miasto, w parku, a nawet na działkach. Nie ma więc nic niezwykłego, że przygodny spacerowicz odstawi na chwilę kijki do nordic walking i obejrzy kawałek melodramatu z parkowej ławki. 
Po czwarte: nawet poważne festiwale filmowe pokazują część repertuaru na świeżym powietrzu także z tego powodu, iż film bywa tam wkomponowany w cały bukiet atrakcji plenerowych. Na imprezach filmowych popisują się więc jazzmani, zespoły taneczne, prelegenci, gwiazdy, które rozmawiają z publicznością zza stolika ustawionego na podeście w muszli koncertowej. Tak bywa od lat choćby na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach, którą to formę kontaktu z postaciami z ekranu widownia ceni sobie szczególnie. Znika bariera, jaką stwarza tradycyjny seans kinowy czy formuła „spotkania z ciekawym człowiekiem” w lokalnym domu kultury.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 31/2019, na stronie dostępna od 27.08.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki