Logo Przewdonik Katolicki

Dlaczego księża odchodzą

ks. Artur Stopka

Kilka samobójstw, rezygnacji z kapłaństwa i to księży kojarzonych z sukcesami. Ludzie mówią, że życie księdza to sielanka. Dlaczego więc niektórzy decydują się zakończyć tak drastycznie łatwe i przyjemne życie?

Czy był taki czas, gdy duchowni nie porzucali kapłaństwa? Albo taki, w którym nie zdarzało się, aby ksiądz nie popełnił samobójstwa? Trudno powiedzieć. Dawniej wokół tych tematów raczej panowała cisza. Jeśli ksiądz odebrał sobie życie, mało kto o tym wiedział. Odejścia odbywały się raczej bez rozgłosu, może nie w tajemnicy, ale jednak w atmosferze tabu.
 
Coś się dzieje
Dzisiaj wiele się zmieniło. Rozwód, wcale nie tak dawno, nie był czymś, z czym się afiszowano, a samobójstwo w rodzinie starano się ukryć nawet przed najbliższymi. Może więc, słysząc o odchodzących księżach, po prostu obserwujemy odmienne podejście do zjawisk, które w Kościele (także w Polsce) zawsze były obecne? Może nie ma się czym niepokoić, zwłaszcza że przez brak miarodajnych danych nie sposób rzetelnie ocenić ich skali? A jeśli nagłośnione samobójstwa duchownych i spektakularne odejścia z kapłaństwa to powód, aby bić na alarm? Nie da się przecież wykluczyć, że „coś się dzieje” z polskimi księżmi i właśnie teraz słyszymy ich głośne wołanie o pomoc.
 
Sielanka nie do wytrzymania
Powszechna wiedza o życiu księdza jest w Polsce mizerna. Kształtowana bardziej przez pewne szablony niż fakty. Panuje przekonanie, że to godna pozazdroszczenia sielanka. Lekka praca, wygodna, dostatnia egzystencja, wszystko „podane pod nos”, ludzki szacunek, znaczenie w społeczeństwie. Żadnych poważnych problemów, z którymi muszą się zmagać miliony świeckich. Obraz katolickiego duchownego kształtują raczej seriale w rodzaju Ojca Mateusza i Rancza lub filmy typu Kler niż podbudowane doświadczeniem kapłańskiej codzienności analizy i opowieści. Dlaczego więc niektórzy decydują się zakończyć tak drastycznie łatwe i przyjemne życie? Skąd u innych ogromne pragnienie odmiany, prowadzące do rezygnacji z kapłaństwa? Czy mają rację ci, którzy przekonują, że winny jest tylko celibat?
Mało kto wie, co naprawdę dzieje się za murami plebanii, wikarówek i klasztorów. Jeszcze większa tajemnica otacza to, co się dzieje w głowach, w sercach, w duszach duchownych. A to przecież ważne. Ich emocje, problemy i rozterki wpływają na to, dokąd i w jaki sposób prowadzą powierzonych im wiernych. Bardziej, niż mogłoby się wydawać. Są przecież świadkami, nie aktorami. Kapłanem nie jest się tylko w czasie odprawiania Mszy św., spowiadania, w szkolnej sali i parafialnej kancelarii. Jest się nim bez przerwy. Równocześnie żyje się w swoistym wykluczeniu, w specyficznym zawieszeniu, gdzieś „pomiędzy”. Nawet powitanie przy spotkaniu dla księdza jest inne niż dla „zwykłego” człowieka. Wieloletnie prowadzenie takiego życia nie jest łatwe. Dla niektórych może się okazać na dłuższą metę zbyt uciążliwe. Po prostu za trudne. Nie do wytrzymania. Tak całkiem po ludzku.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 28/2019, na stronie dostępna od 06.08.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki